Dolny Śląsk - dziedzictwo przeszłości utrwalone w zabytkach

Niederschlesien - die Erbschaft der Vergangenheit in Denkmälern verewigt

Lower Silesia - inheritance of the past in remains


 

Śleszów - powiat górowski

vor 1945 Birkenhain früher Tscheschenheide - Kreis Guhrau

 

                   

Widok na miejscowość, kapliczka oraz dawna szkoła na ostatniej fotografii.


 

Archiwalne widokówki i zdjęcia

Historische Ansichtskarten und Fotos

       


EICHKRETSCHAM  - DĘBOWA KARCZMA

               

       

       

Od wieków w miejscu tym krzyżowały się historyczne trakty. Wyznacza to dziś leśny parking przy drodze Jemielno - Ryczeń  - Góra. Trzy ostatnie fotografie to miejsce po dawnej gospodzie którą widać na archiwalnej fotografii na dole.

Archiwalna fotografia pochodzi z publikacji - "Ereignisse aus der Geschichte der niederschlesischen Dörfer Birkenhain und Sophienthal im Kreis Guhrau" - autor Dr.phil. Hermann Wandschneider und Ingeborg Wandschneider. Książka została wydana w 2008 roku.


Berlińczyk ze Śleszowa
Marcin Błaszkowski


Georg Ferdinand Moritz Baumert urodził się 26 maja 1854 r. w Śleszowie w gminie Jemielno. Jego ojcem był Adolph Baumert nauczyciel szkoły w Śleszowie oraz w Lubowie, matką była pochodząca z Wrocławia Rosalie z.d. Katge. Miał aż pięcioro rodzeństwa.
Georg Baumert rozpoczął naukę w szkole wiejskiej pod kierownictwem swego ojca, następnie uczył się w gimnazjum św. Elżbiety we Wrocławiu. Maturę zdał w 1872 r. Studia rozpoczął na Uniwersytecie w Bonn. Początkowo, jak doradził mu rektor gimnazjum we Wrocławiu, studiował matematykę i fizykę, jednak po drugim semestrze zdecydował się na zmianę kierunku oraz uniwersytetu. Przeniósł się na studia prawnicze do Wrocławia, potem do Berlina. Obszary prawa, które w późniejszej pracy interesowały go najbardziej to prawo własności oraz prawo obywatelskie. W 1877 r. obronił pracę doktorską na temat stosowania prawa karnego wobec osób nieletnich.
Baumert pracował głównie jako urzędnik państwowy, był zatrudniony m.in. w Urzędzie Podatkowym w Nauen w Brandenburgii. Pracując w tym mieście, w 1882 r. dostał nominację na doradcę rządowego. W centrum Nauen posiadał poza tym kancelarię prawną, gdzie pracował jako adwokat oraz notariusz. Także w tym mieście, w 1888 r. ożenił się z Clarą Marcard pochodzącą z rodziny właścicieli ziemskich.
Przez związek małżeński sprawy prawne związane z własnością ziemską stały się mu bliskie. Rozpoczął pracę naukową nad związkami prawnymi między własnością budynków i gruntu oraz nad tym, jak należy zabezpieczyć prawa właścicieli.
W 1892 r. przeniósł się dr Baumert do Spandau w Berlinie. Zaangażował się szczególnie w organizację oraz prowadzenie stowarzyszenia właścicieli nieruchomości w Berlinie oraz w Brandenburgii. Wkrótce został przewodniczącym stowarzyszenia właścicieli nieruchomości nie tylko z Brandenburgii, ale w całym Królestwie Prus. W ten sposób jego praca przynosiła wyniki w całych Prusach, później także w wszystkich częściach Niemiec.
Jednym z największych osiągnięć Georga Ferdinanda Baumerta było opracowanie i wprowadzenie w życie prawa dotyczącego gospodarki wodnej oraz prawa dotyczącego młynów w Niemczech. Napisał także wiele komentarzy do prawa w tym zakresie. W 1896 r. zwrócił uwagę na niedostatecznie funkcjonujące prawo wodne w Niemczech oraz na konieczność wprowadzenia zmian. Później zaangażowany był w ustalanie prawodawstwa z zakresu mieszkalnictwa (1914) oraz prawa wynajmy (1922). Miał duży wpływ na reformę prawa o podatkach od dochodów oraz majątku z 1912 r. Był uznawany głównie za przedstawiciela interesów klasy średniej.
W czasach Republiki Weimarskiej (1919-1933) był zaangażowany w pomoc osobom poszkodowanym w wyniku I wojny światowej. Opowiadał się za demokratyzacją życia społecznego. Był wybrany na radnego dzielnicy Spandau w Berlinie i wykazał się wyjątkową aktywnością pełniąc tę funkcję.
Władze Berlina doceniły pośmiertnie zasługi prawnika dr. Georga Ferdinanda Moritza Baumerta 22 października 1956 r. Wtedy to ulica, która dawniej nosiła numer 101, została nazwana jego nazwiskiem (Baumertweg). W uzasadnieniu do uchwały napisano: „Prawnik Baumert zasłużył sobie na miano przedstawiciela interesów właścicieli nieruchomości oraz jako wieloletni radny należał do najbardziej zaangażowanych polityków samorządowych.”

Źródło:
Dr fil. Hermann Wandschneider, Ingeborg Wandschneider, Ereignisse aus der Geschichte der niederschlesischen Dörfer Birkenhain (vormals Tscheschenheide) und Sophienthal im Kreis Guhrau - 1310 bis 1947 - Erinnerung an die Ehemaligen deutschen Einwohner und ihre Geschichte, wydawnictwo Dr Albert Bartens KG - Berlin 2008.

Dr. Georg Ferdinand Moritz Baumert.


Szkoła w Śleszowie
Marcin Błaszkowski


Śleszów jest wioską położoną w Powiecie Górowskim na drodze prowadzącej z Góry do Jemielna przez Ryczeń. Śleszów oraz położone nieopodal Zdziesławice stanowiły jeden majątek. Siedziba właściciela mieściła się w pałacu, który kiedyś stał w Zdziesławicach, a dzisiaj pozostały po nim jedynie ruiny. W tym zamku w 1759 r. gościł niegdyś władca Królestwa Prus, Fryderyk II. Śleszów został założony jako wioska dla pracowników tego majątku.
Wspomniany król, Fryderyk II, w 1763 r. zreformował nauczanie w szkołach ewangelickich w całym królestwie. Nakazał przedłużyć naukę z 6 do 8 lat oraz nakazał budowę szkół w każdej większej wsi. Ten obowiązek został nałożony na właścicieli majątku, w obrębie którego znajdowała się dana wioska. Właściciel majątku w Zdziesławicach, Erdmann Hugo Herrmann Renner, chętnie przystał na nowe rozporządzenia, gdyż dzieci powyżej 9 roku życia pracowały zazwyczaj z rodzicami, a chodząc do szkoły położonej kilka kilometrów od domu traciły czas. Warto dodać, że od 1839 r. w Królestwie Prus obowiązywało prawo, które ograniczało dozwolony czas pracy dzieci powyżej dziewiątego roku życia do 10 godzin dziennie!
Budynek pierwszej szkoły w Śleszowie, który miał służyć dzieciom z obu wsi, otwarto w 1838 r., stanął przy skrzyżowaniu dróg. Był to budynek szachulcowy (z drewna i gliny), pokryty dwuspadowym dachem z dachówkami. Szczyty były drewniane. Wejście do budynku znajdowało się po środku, po jednej stronie od wejścia znajdowała się jedna klasa, a po drugiej mieszkanie dla nauczyciela, które składało się z pokoju dziennego, sypialni oraz kuchni. Nadzorcą szkoły był właściciel majątku E. Renner a inspektorem był ksiądz ewangelicki z Jemielna – od 1838 r. do 1851 r. był to ks. Christoph Pfennig, a następnie ks. Ewald Klose.
Nie jest znana liczba dzieci, które rozpoczęły naukę w nowej szkole. Biorąc pod uwagę, że ówczesne rodziny miały od 8 do 12 dzieci, wówczas można ocenić, że z obu wiosek do szkoły chodziło około 40-50 dzieci. Warto podkreślić, że wszyscy uczniowie od klasy pierwszej do ósmej siedzieli razem, w jednym pomieszczeniu, a nauczyciel uczył na wszystkich poziomach równocześnie. Pewne dane pochodzą dopiero z 1867 r. - dzięki statystykom prowadzonym przez kościół ewangelicki wiadomo, że w Śleszowie uczyło się 48 uczniów. Dla przykładu w Jemielnie było 160 uczniów, a w Psarach 101.
Głównym przedmiotem szkolnym była religia. Do użytku szkolnego przygotowano katechizm w stu pytaniach i stu odpowiedziach. Tę książkę dzieci musiały opanować niemal na pamięć. Poza tym, w ciągu tygodnia nauczano dokładnie fragmentu Ewangelii oraz Listów Apostolskich, które miały być czytane w kolejną niedzielę w kościele. Na koniec roku szkolnego ksiądz ewangelicki z Jemielna przeprowadzał egzamin z wyników nauczania.
Od początku istnienia szkoły, czyli od 1838 r. aż do roku 1844, w szkole ślęszowskiej nie było nauczyciela. Obowiązki pedagogiczne przejmowali nauczyciele ze szkół z pobliskich wsi. Dopiero w 1846 r. do mieszkania w szkole przeprowadził się nauczyciel Adolph Baumert, który poprzedzające dwa lata pracował zarówno w Śleszowie, jak i w Starej Płonce. Codziennie przebywał piechotą drogę 3,5 km pomiędzy dwoma szkołami, pracując i rano, i po południu.
W 1845 r. nauczyciel ożenił się z pochodzącą z Wrocławia Rosalie Kattge. Już w 1846 r. urodziła się młodemu małżeństwu córka Ida Selma Maria. Później urodziły się kolejne dzieci: Paul Georg Maximilian, Agnes Emma Bertha, Anna Emma Eleonore, Georg Ferdinand Moritz, Selma Emilie Henriette oraz Gustav Friedrich. Syn nauczyciela, Georg Baumert, skończył później prawo, pracował w Berlinie jako notariusz. Jego dokonania w zakresie prawa były na tyle duże, że w 1956 r. jednej z ulic w Berlinie nadano jego imię.
Po przeprowadzeniu się do Śleszowa, trudna praca nauczyciela nie zakończyła się, lecz rozpoczęła. Pieniądze, jakie otrzymywał za wykonywanie zawodu pedagoga, nie starczyły na utrzymanie wciąż rosnącej rodziny. Nauczyciel otrzymał pole, które uprawiał zaprzęgiem wołów. Baumert miał poza tym napięte stosunki z właścicielem majątku Rennerem, który spełniał swoje obowiązki finansowe wobec szkoły bardzo niechętnie. Niejednokrotnie nauczyciel musiał składać w urzędzie skargi, po czym wysyłano do Rennera urzędników którzy egzekwowali pieniądze i przekazywali je rodzinie Baumertów.
Adolf Baumert był ambitnym nauczycielem. Interesował się przyrodą i pragnął o niej mówić swoim uczniom, co nie było wówczas rzeczą zwykłą. Traktowanie przyrody w sposób racjonalny spowodowało, że nauczyciel popadł dodatkowo w konflikt z ówczesnym księdzem ewangelickim z Jemielna – ks. E. Klose. W kręgu zainteresowań nauczyciela leżała także literatura, sam miał talent poetycki. Założył i prowadził kronikę szkolną.
Baumert był świetnym wychowawcą. Poza tym, że zachęcił swojego syna do nauki na wyższej uczelni, kilku innych uczniów wspierał, by zdecydowali się na dalsze kształcenie. Do szkoły kierowanej przez Baumerta chodził Julius Hübner, który został nauczycielem, a później kierował szkołą we Wrocławiu. Kolejny uczeń szkoły, Wilhelm Petzold, założył drukarnię w Wińsku, otworzył w tym mieście księgarnię i papiernię oraz wydawał gazetę „Winzig-Herrnstädter Stadtblatt” (Gazeta miejska Wińska i Wąsosza).
Zapał oraz dobre wyniki w nauczaniu znalazły uznanie podczas inspekcji szkoły przeprowadzonej w 1860 r. przez inspektora szkolnego Bellmanna. Zaproponował on Baumertowi kierowanie jedną ze szkół we Wrocławiu. Propozycję jednak nauczyciel odrzucił, ale od roku szkolnego 1862/63 przejął lepiej płatną posadę nauczycielską w Lubowie.
Nową szkołę w Śleszowie otwarto w 1880 r., gdy nowym właścicielem majątku był już Andreas Graeger. Nowa szkoła miała znów jedno pomieszczenie klasowe, choć było ono większe niż w poprzedniej szkole. Zaprojektowano użytkowe poddasze, które było przeznaczone na mieszkanie nauczycielskie. W 1895 r. do Śleszowa przybył nauczyciel o nazwisku Reigber, który pozostawał w wiosce aż do czasu I wojny światowej. Od 1883 r. nadzór duszpasterski nad szkołą pełnił ks. Johann Fichtner.
Od 1 lipca 1919 r. posadę nauczyciela szkoły w Śleszowie, otrzymał Max Balden. Jego żona uczyła dziewczynki robótek ręcznych. Balden pochodził z miejscowości Goschzschen w Brandenburgii, pierwszy egzamin nauczycielski złożył w Ścinawie 11 września 1909 r., a drugi – 12 lutego 1914 r.
Zanim przybył do Śleszowa był drugim nauczycielem w Lubowie, następnie został powołany do wojska podczas I wojny światowej. Posadę w szkolę otrzymał po nauczycielu Reigberze, który zginął podczas wojny. Poprzedni nauczyciel pracował w wiejskiej szkole ponad 20 lat, był szanowany zarówno przez uczniów, jak i ich rodziny. Nie tylko ten fakt, ale także temperament Baldena były początkowo przeszkodą w kontaktach z mieszkańcami Śleszowa i Zdziesławic. Mianowicie nowy nauczyciel był osobą stwarzającą dystans oraz wspierał stare metody nauczania. Choć dzięki temu szkoła zyskała na autorytecie.
M. Balden dbał nie tylko o rozwój uczniów, ale także o swój rozwój zawodowy. W 1927 r. zdał kolejny egzamin dla nauczycieli nauczania początkowego zgodny z przepisami Republiki Weimarskiej. Działał aktywnie na polu historii oraz archeologii regionu i starał się, by uczniowie także się w to angażowali. W 1926 r. dzięki swoim poszukiwaniom uczynił Śleszów znanym w kręgach wrocławskich archeologów. W okolicach wsi znalazł mianowicie kamienną siekierę z młodszej epoki kamiennej (4000-2000 p.n.e.) i podarował swoje znalezisko jednemu z wrocławskich muzeów. Naukowcy, którzy wkrótce po tym przybyli do Śleszowa znaleźli grób ze starszej epoki kamiennej, w którym znajdowały się naczynia oraz fragmenty żaren.
Dla Baldena ważnym przedmiotem był śpiew. Tradycją szkolną było, by uczniowie śpiewali podczas ceremonii pogrzebowych. Również za czasów tego nauczyciela podzielono uczniów na dwie grupy. Przed południem uczyły się dzieci z klas 4-8, a wczesnym popołudniem dzieci z klas 1-3.
Jak wspomniano nauczyciel stosował stare metody wychowawcze. Kary cielesne wymierzane uczniom były raczej zasadą, niż wyjątkiem. Nie pozwalał leworęcznym uczniom pisać inną ręką niż prawą. Niejednokrotnie zdarzało się, że policzkował uczniów, co jednak nie odbiegało od powszechnie przyjętych metod dyscyplinowania w ówczesnych szkołach.
Dzieci chodzące do szkoły należały do różnych warstw społeczeństwa wiejskiego. Część rodziców była pracownikami majątku, inni rodzice posiadali małe nieruchomości. Wówczas nie było normalną praktyką, by traktować uczniów tak samo bez względu na pochodzenie. Nauczyciel i jego rodzina, by dobrze funkcjonować w wiejskim społeczeństwie, musiała traktować dzieci bogatszych mieszkańców bardziej przyjaźnie. Max Balden jednakże miał duże problemy, by odnaleźć się w tych zawiłych zasadach wspólnotowych. Pomagała mu w tym jego żona Frieda, która niejednokrotnie łagodziła narosłe konflikty. Małżeństwo nauczycielskie na tyle dobrze wpasowało się w zdziesławiecko-ślęszowską społeczność, że pozostali na szkolnej posadzie aż 25 lat.
Z czasem nadejścia czasów narodowego socjalizmu, bez względu na to, co myślał na ten temat nauczyciel, czy rodzice, zgodnie z zarządzeniem, w szkole nauczano nie tylko pieśni religijnych, ale także politycznych. Uczniowie i uczennice musieli nosić fartuszki szkolne zgodne z „duchem czasu”. Z czasem dzieci szkolne z obu wiosek musiały wstąpić do organizacji zakładanych przez funkcjonariuszy reżimu narodowego socjalizmu. Nie zawsze spotykało się to z aprobatą rodziców, szczególnie w okresie zbiorów. Z tego powodu zdarzało się, że do domów wysyłano urzędników, którzy upominali rodziców, czasem nawet grozili mandatem karnym za utrudnianie swym pociechom udziału w spotkaniach. Oczywiście nastawienie rodziców było różne. Narodowy socjalizm operował iluzją włączania „wyłączonych” do grup uprzywilejowanych i wielu uległo tej propagandzie.
Większość uczniów ślęszowskiej szkoły pozostawało na miejscu, w pobliskich wsiach. Uczyła się zawodów rzemieślniczych lub pracowała w majątku w Zdziesławicach. Łącznie z postępem w majątku, pojawiały się różne nowe zadania – powstawały nowe młyny, karczma, zajazd i inna działalność gospodarcza. W każdym z tych przypadków podstawowe umiejętności zdobyte w szkole – takie jak czytanie, pisanie, liczenie – bez wątpienia pozwalały nie tylko na rozwój przedsiębiorstwa, pozwalały lepiej wykonywać pracę, ale bez wątpienia miały udział w rozwoju społeczności obu wsi.

Źródło.:
Dr fil. Hermann Wandschneider, Ingeborg Wandschneider, Ereignisse aus der Geschichte der niederschlesischen Dörfer Birkenhain (vormals Tscheschenheide) und Sophienthal im Kreis Guhrau - 1310 bis 1947 - Erinnerung an die Ehemaligen deutschen Einwohner und ihre Geschichte, wydawnictwo Dr Albert Bartens KG - Berlin 2008., S. 46-53, 55, 65-67, 88-90.


Śląsk - Dolny Śląsk - Schlesien - Niederschlesien - Silesia - Zabytki Dolnego Śląska

Będę wdzięczny za wszelkie informacje o historii miejscowości, ciekawych miejscach oraz za skany archiwalnych widokówek lub zdjęć.

Wenn Sie weitere Bilder oder Ortsbeschreibungen zu dem oben gezeigten Ort haben sollten, wäre ich Ihnen über eine Kopie oder einen Scan sehr dankbar.

Tomasz  Mietlicki    e-mail  -  itkkm@o2.pl