Dolny Śląsk - dziedzictwo przeszłości utrwalone w zabytkach

Niederschlesien - die Erbschaft der Vergangenheit in Denkmälern verewigt

Lower Silesia - inheritance of the past in remains


 

Składowice - powiat lubiński

vor 1945 Ziebendorf - Kreis Lüben

 

   

Pałac współcześnie oraz na obrazie autorstwa Gebrd. A.C. Hantschours.

Miejscowość położona ok. 6 km na północny wschód od Lubina.

Najstarsze ślady pobytu człowieka w okolicy wsi pochodzą z wczesnej fazy epoki żelaza i związane są z tzw. okresem kultury łużyckiej. Świadczą o tym badania archeologiczne przeprowadzone w latach 1964 i 1968 na około 30 stanowiskach grobowych rozległego cmentarzyska z tego właśnie okresu. Przypuszczalnie istniały tu również osady z okresu wpływów rzymskich (1-500 r.n.e.) oraz wczesnego i późnego średniowiecza. Pierwsza wzmianka o miejscowości Skladovici pochodzi z bulli papieża Klemensa IV z 1267r, według której osada, wespół z okolicznymi miejscowościami miała płacić dziesięcinę klasztorowi cysterek w Trzebnicy. Nazwa wsi jest nazwą patronimiczną czyli pochodzącą od człowieka, którego imię, przezwisko lub nazwa zawodu tkwi w nazwie miejscowej. W tym przypadku najprawdopodobniej wywodzi się od nazwiska osoby: Skład. Wraz z napływem Niemców na Śląsk rozpoczęło się stopniowe niemczenie nazw miejscowości. Zmieniała się także nazwa Składowic: Czobgerdorff (1358), Czobegerdorff (1388), Czabgendorff (1410), Zobgerdorf, Ziebendorf. Najpiękniejsza karta historii miejscowości związana jest z osobą wybitnego uczonego, lekarza i filozofa – Jana Jonstona. Jonston urodził się w 1603 roku w Szamotułach, w rodzinie szkockich emigrantów. Przez wiele lat był nadwornym lekarzem wojewody, księcia Bogusława Leszczyńskiego. Okresowo nauczał w gimnazjum w Lesznie, gdzie poznał Jana Komenskiego, czeskiego pedagoga, reformatora szkolnictwa i twórcę nowożytnej pedagogiki. Studiował w Anglii, Szkocji i Holandii, gdzie uzyskał w 1634 roku doktorat na Uniwersytecie w Lejdzie. W teorii poznania był zwolennikiem empiryzmu i metod eksperymentalnych, głosił humanistyczną ideę postępu we wszystkich dziedzinach ludzkiej twórczości. Uciekając przed prześladowaniami religijnymi oraz zniszczeniami wojennymi w wyniku szwedzkiego potopu opuszcza Leszno i przenosi się do Składowic, które kupił w listopadzie 1652 roku od Gotfryda von Haugwitza. W zaciszu pałacowych komnat powstały tam liczne dzieła z zakresu historii, medycyny i botaniki. Przez cały swój pobyt w Składowicach Jonston utrzymywał bliski kontakt z legnickim dworem książęcym oraz z uczonymi z Danii, Anglii, Francji, Szkocji, Holandii a nawet z dalekiej Hiszpanii. Zmarł 8 czerwca 1675 roku i zgodnie z ostatnia wolą został pochowany w Lesznie.

 

 

Jedynym zachowanym obiektem o znaczeniu historyczno-zabytkowym, jest w Składowicach wspomniany już renesansowy pałac z XVI wieku, w którym Jonston mieszkał. Kilkukrotnie przebudowywany w XIX i XX wieku zatracił swój pierwotny wygląd. Z początkowego założenia zachował się jedynie zarys rzutu i fragmenty murów. W głównej sali zachowały się częściowo sztukatorskie dekoracje o motywach roślinnych i figuralnych. W latach siedemdziesiątych XX wieku mieściła się tu Izba Pamięci poświęcona Jonstonowi. Obecnie opuszczony i zaniedbany budynek popadł w zapomnienie, podobnie jak otaczający go park z okazami ponad 200 letnich dębów i kasztanowców.
W czasie II Wojny Światowej w Składowicach mieścił się podobóz radzieckich jeńców wojennych.

Autorem tekstu jest Henryk Rusewicz


2001 rok przyniósł wraz ze zmianą stanu własnościowego pałacu także nadzieję na poprawę jego losu. Prawo własności stwarza warunki na jego przyszłe właściwe użytkowanie. Bądźmy pełni wiary by wielowiekowa siedziba rodów Haugwitz, Jonston, Rothenbach, Meier przetrwała zły czas by w latach następnych powrócić do stanu swej świetności z przed kilkudziesięciu lat.


Kaplica pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny

Kaplica położona jest przy drodze, w centralnej części wsi. Wcześniej w obiekcie tym funkcjonowała najpierw świetlica wiejska, a później szkoła podstawowa.  W 1999 roku budynek został zakupiony przez parafię pw. św. Michała Archanioła w Siedlcach i po przeprowadzonych pracach adaptacyjnych przystosowany do celu kultu religijnego.

Tekst umieszczony za zgodą autora z publikacji - Świątynie powiatu lubińskiego. Henryk Rusewicz, Lubin 2006


     

           

Pałac w Składowicach pod koniec 2008 roku - przed obecnym właścicielem ogromne wyzwanie doprowadzić zniszczone wnętrza do stanu użyteczności.

       

W ścianach na strychu wmurowanych jest wiele płyt upamiętniających remonty pałacu przeprowadzane w XIX i w pierwszej połowie XX wieku.

           

Zabudowa gospodarcza dawnego majątku oraz park przywracane są do stanu sprzed kilkudziesięciu lat.


       

Niemal na samym końcu parku trudno dostrzegalne wzniesienie kryje zniszczony grobowiec małżeństwa Rothenbach będących właścicielami majątku do 1870 roku. Archiwalna fotografia ich przedstawia a zdjęcie otrzymałem dzięki uprzejmości Pani Waltraut Rothenbach.

Adolph Heinrich Rothenbach                                   Christiane Rothenbach geborene Ehrhardt

geboren:      12.04.1792 in Züllichau                        geboren:      03.02.1800 in Liegnitz

gestorben:   17.03.1865 in Ziebendorf                     gestorben:   03.01.1856 in Ziebendorf

Matka Christiane Rothenbach to Johanna Susanna von Ottrambowsky.

Herb rodziny Rothenbach.


           

               

Współczesny cmentarz zlokalizowano na starym cmentarzu niemieckich mieszkańców Składowic. Z trzech zachowanych do dnia dzisiejszego nagrobków 2 należą do przedwcześnie zmarłych dzieci właścicieli majątku z końca XIX wieku rodziny Meier - Hans Karl Erich Meier i Henrich Meier.

   

Pomnik żołnierzy poległych na frontach I wojny światowej, pochodzących ze Składowic.


   

Zabudowa miejscowości.


 

Archiwalne widokówki i zdjęcia

Historische Ansichtskarten und Fotos

                       

   

Archiwalne widokówki ze Składowic oraz plan miejscowości sprzed 1945 roku. Plan miejscowości pochodzi z książki "Der Kreis Lüben" Landschaft - Kultur - Geschichte wydanej w 1986 roku.


Autorem zdjęcia cmentarza w Lesznie, wykonanym w 1962 roku jest Zbigniew Socha. Fotografia niestety nie obejmuje grobu Jonstona. Na miejscu cmentarza usytuowany jest dziś pomnik jemu poświęcony,

  



SKŁADOWICE

Dawne nazwy miejscowości

Skladovici, Scladovici, Skladouici - 1267, Czobegersdorf - 1319, Czobgirdor, Czobgerdorff - 1358, Czobgirddorf - 1360, Czobegerdorf - 1388, Czabgendorff  - 1410, Ziebendorf - 1789, 1830, do 1945 r.,

Historia wsi i dóbr

Miejscowość wzmiankowana po raz pierwszy 19 marca 1267 r., w dokumencie papieża Klemensa IV, potwierdzającym prawo klasztoru trzebnickiego do dziesięciny ze wsi Scladovici. Wymieniona jako lokowana na prawie niemieckim w 1322 r. (K. Klose) powstała prawdopodobnie na starszym korzeniu. Wzmiankowana w 1324 i 1332 r., wymieniona w urbarzu trzebnickim w 1410 r. liczyła 33 łany. Według spisu z 1613 r. sporządzonego dla księstwa legnickiego w Składowicach mieszkało 6 kmieci, 3 zagrodników i 3 chałupników. W l. 1630-1634 osada została dotknięta epidemią dżumy. W 1789 r. wieś liczyła 4 kmiecie gospodarstwa pańszczyźniane, 9 zagrodników omłockowych i 17 chałupników. Przed 1939 r. największe gospodarstwa chłopskie obejmowały od 12 do 17 ha. W 1925 r. w północnej części wsi założono cmentarz.

Pierwszym znanym właścicielem dóbr ziemskich był Thammo von Czobegersdorf, wymieniany w 1319 r. 13 grudnia 1358 r. bracia Kunczko i Piotr zwani Bouch (Benech) sprzedali za 6 grzywien 1 łan oczynszowany braciom Peczowi i Niczowi Pakusch. Przypuszczać należy, że ich rodzina posiadała już wcześniej w Składowicach inne włości, o czym świadczy umowa zawarta w dniu 7 marca 1360 r. między Peczem i Niczem Pakusch, a ich siostrą Morszą, wodową po Peczku Loyske oraz Peczem ze Lwówka Śląskiego, Teodorykiem z Groszowa k. Złotoryi i Botem de Bruchakschdorf w sprawie dziedziczenia dóbr po rodzicach we wsiach Składowice, Gola i Koźlice k. Lubina. Morsza sprzedała wówczas braciom za 30 grzywien przypadającą jej część spadku. Jednocześnie miał swe posiadłości w Składowicach także Nikusch Czebeley, który 20 października1360 r. sprzedał z nich 1 grzywnę rocznego czynszu Peczowi Hekkil i jego żonie Agnieszce. Czynsz ten uiszczać mieli chłopi: Piotr zwany Isinberg, Wawrzyniec syn Andrzeja i Janon syn Michała. Dobra ziemskie w 1543 r. należały do Hansa von Abschatz, zwanego Gohr, w 1568 r. do braci Kaspra i Otto von Nostitz, a w 1653 r. Friedricha von Absatz. Po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej ówczesnemu właścicielowi majątku Gottfriedowi von Haugwitz nie starczyło środków na odbudowę dworu. Jednocześnie przed 1660 r. Sigmund von Langenau kupił w Składowicach kilka gruntów chłopskich, aby utworzyć nowe dominium. 22 września 1652 r. posiadłość nabył, po wcześniejszej dzierżawie, znany lekarz, pedagog i filozof Johan Jonston, który mieszkał tu do swojej śmierci w dniu 8 czerwca 1675 r. Następnie dobra dziedziczyli jego spadkobiercy. Jako ostatni wzmiankowany był w 1830 r. radca wojenny (Kriegsrath) von Jonston. W 1789 r. majątek obejmował dom pański, folwark i trzy domy czeladzi dworskiej. W 1845 r. pozostawał własnością Rotenbacha, najwyższego urzędnika kameralnego. Następnie jako właściciele wymieniani byli: w 1870 r. podporucznik Eugen Rothenbach, w l. 1870-1926 Johan Helfrich Meier powiatowy deputowany z Lubina, w 1930 Ernst Meier, a w 1937 r. jego spadkobiercy. W 1845 r. gospodarstwo nastawione było na hodowlę bydła i merynosów. od 1909 r. posiadało udziały w cukrowni w Lubinie.

Układ przestrzenny wsi

Siedlisko wsi położone przy drodze lokalnej prowadzącej do Ustronia. Wieś o charakterze przyfolwarcznym, z zabudową zagrodową skupioną po zach. stronie drogi, rozlokowaną wzdłuż miejscowej drogi prowadzącej do przysiółka Zalesie i będącej odgałęzieniem traktu głównego. Pd.-wsch. część wsi zajmuje zespół dworski, kształtowany od XVI w.

 Renesansowy dwór wzniesiony został ok. poł. XVI w. prawdopodobnie dla Hansa von Abschatz i ulegał kolejnym przebudowom w XVIII, XIX i na pocz. XX w. Johann Jonston założył przy nim prawdopodobnie ogród o charakterze ozdobnym, tworząc rezydencję wymienianą u schyłku XVII w. jako jedną z najokazalszych siedzib ziemi lubińskiej. Pozostałością założenia ogrodowego jest obecnie wąski kanał wodny położony po pd.-wsch. stronie folwarku, a także prosta droga wyznaczająca niegdyś jego główną oś wraz z zamykającą ją od wsch. niewielką platformą ziemną. W 1 ćw. XIX w. drogę tą obsadzono lipami, tworząc wąską romantyczną promenadę. W kompozycję ogrodu włączono także staw, otoczony szeroką groblą, po której biegła droga spacerowa. W 4 ćw. XIX w. założono obok duży ozdobny staw z wysepką, wprowadzono też nowy drzewostan. Obecnie zachowany zespół zabudowań folwarcznych wzniesiono w 4 ćw. XIX w., powiększając o dodatkowy dziedziniec pn. zasadniczy majdan, w którego pd.-wsch. narożu znajdował się dwór. Układ przestrzenny założenia czytelny, choć nie w pełni zachowany. Dwór niezamieszkały i niezabezpieczony ulega postępującej destrukcji. Z budynków otaczających główny dziedziniec gospodarczy pozostały do dziś dwie stodoły oraz budynek gospodarczy (wzn. w k. XIX w.), które poddane zostały znacznym przebudowom w XX w. Zabudowania gospodarcze wokół dziedzińca pn. zachowane w całości i jednorodne stylowo. Są to od zach. wolnostojąca obora I oraz od pn. i wsch. ułożone w literę „L” budynki: obory II, oficyny mieszkalnej, spichlerza i obory III. Przy drodze prowadzącej do dworu od pd.-zach. zachował się także szpaler kasztanowców. Z dawnych dróg spacerowych przetrwała jedynie romantyczna promenada. Zakłóceniu uległ również układ wodny, co spowodowało rozrost roślinności, zacierający dawną kompozycję parku. Od strony drogi założenie zamknięte zostało współczesnym ogrodzeniem ceglanokamiennym. Na pd.-wsch. od zespołu dworsko-folwarcznego, w bezpośrednim sąsiedztwie parku i stawu znajdował się młyn wodny.

Przy drodze polnej w pn.-wsch. części wsi usytuowany jest cmentarz parafialny, w którego pd.-wsch. narożu znajduje się miejsce po kwaterze poległych w I wojnie światowej, przestrzennie zaakcentowane przez zachowany fragment ceglanego muru. Poza granicami cmentarza cenotaf ku czci poległych, przeniesiony współcześnie z pierwotnej kwatery przed mur ogrodzeniowy. Cmentarz obecnie użytkowany, otoczony współczesnym ogrodzeniem betonowym, powiększony od pd.-zach. o nową część.

Wykaz zabytków architektury i budownictwa

1. Cmentarz parafialny wiejski, wraz z murem granicznym, założony 1925.2. Zespół dworsko-parkowy z folwarkiem:
    a. Dwór nr 7 a, mur., poł. XVI, przebud. XVIII, XIX i pocz. XX, nr rej. 725/L z 26.06.1986 oraz 610/L z 28.12.1988;
    b. Obora I, mur., 4 ćw. XIX;
    c. Obora II z częścią mieszkalną, mur., 4 ćw. XIX;
    d. Oficyna mieszkalna w ciągu zabudowy folwarku, mur., 4 ćw. XIX;
    e. Spichlerz, mur., 4 ćw. XIX;
    f. Obora III z częściowo mieszkalnym poddaszem, mur., 4 ćw. XIX;
    g. Park typu krajobrazowego, założony 2 poł. XVII jako ogród ozdobny, przekształcony w 1 i 4 ćw. XIX, nr rej. 451/L z

        17.07.1976;
    h. Aleja kasztanowców przy drodze prowadzącej od pd. do zespołu, założona 4 ćw. XIX.

 

Wykaz stanowisk archeologicznych znajduje się w oryginalnym opracowaniu.

Niniejsze opracowanie stanowi wyciąg ze Studium Środowiska Kulturowego gminy Lubin opracowanego w roku 2002 przez zespół w składzie: Bogna Oszczanowska, Beata Sebzda - historia i historia sztuki, Maria Sikorska i Donata Wiśniewska - archeologia oraz Emilia Dymarska - plansze. Studium powstało w Regionalnym Ośrodku Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego (od 2003 Regionalnym Ośrodku Badań i Dokumentacji Zabytków) we Wrocławiu.



SKŁADOWICE - ZALESIE

Dawne nazwy miejscowości

Fridrichshuld - 1789, Friedrichshud - 1830, 1845, do 1945 r.

Historia wsi i dóbr

Przysiółek założony w 1774 r. (C. Sternicki, S. Tokarczuk), lub w 1778 r. (K. Klose) w czasie kolonizacji fryderycjańskiej, prawdopodobnie przez pana von Grumbkow, właściciela dóbr ziemskich w Goli i Koźlicach. W 1789 r. osada liczyła 10 wolnych gospodarstw z polami, 4 wolne gospodarstwa bez pól oraz jeden dom o innym przeznaczeniu. W 1789 r. własność rotmistrza von Schmettow, od 1830 r. wzmiankowana jako przysiółek wsi Koźlice (Koslitz), z należącą do Zalesia mniejszą kolonią Weinbergshäuser, położoną przy drodze do Koźlic, u podnóża rozległego wzgórza Weinberg. Prawdopodobnie mieszkańcy przysiółka zajmowali się uprawą winorośli. Od 1845 r. przy osadzie liczącej 13 posesji, wymieniany był folwark pański Gehegevorwerk oraz młyn wodny Gehegemühle, należące do dóbr ziemskich w Koźlicach, które w 1845 r. pozostawały własnością Wantke z Lubina, w 1870 r. powiatowego deputowanego, kapitana Hermana Mentzel, w l. 1876-1932 rodziny von Wiedner z Księginic, a w l. 1932-1937 radcy stanu F. von Schmidtfeld.

Układ przestrzenny wsi

Siedlisko przysiółka położone przy skrzyżowaniu drogi wiodącej z Koźlic oraz drogi prowadzącej z Mlecznej do Składowic. Zabudowa rozlokowana po obu stronach dróg. W układzie przestrzennym osady nie zachowany wzmiankowany historycznie zespół folwarczny.

Niniejsze opracowanie stanowi wyciąg ze Studium Środowiska Kulturowego gminy Lubin opracowanego w roku 2002 przez zespół w składzie: Bogna Oszczanowska, Beata Sebzda - historia i historia sztuki, Maria Sikorska i Donata Wiśniewska - archeologia oraz Emilia Dymarska - plansze. Studium powstało w Regionalnym Ośrodku Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego (od 2003 Regionalnym Ośrodku Badań i Dokumentacji Zabytków) we Wrocławiu.



Ze wstępu "O stałości natury"Jana Jonstona

We wstępie do pierwszego polskiego wydania rozprawy Jana Jonstona O stałości natury podamy główne myśli zawarte w jego dziele, a poprzedzimy je krótką biografią tego ciekawego uczonego polskiego XVII wieku i omówieniem pewnych jego pism, głównie o treści filozoficzno-historycznej.


Jan Jonston filozof, lekarz i przyrodnik, żyjący w latach 1603 - 1675, urodził się 3 września w Szamotułach w Wielkopolsce z matki Polki i ojca emigranta szkockiego, kalwina, który osiedlił się w Polsce, korzystając z panującej tolerancji religijnej. Naukę pobierał najpierw w szkole Braci Czeskich w Ostrorogu, potem w Bytomiu nad Odrą. w sławnym gimnazjum Schónaichianum, założonym przez barona Schónaicha, w którym kształcił się wespół z synami Braci Czeskich. Na Wielkanoc 1619 roku wraca Jonston do Polski na dalsze studia do gimnazjum toruńskiego, prowadzonego wówczas przez sławnego Konrada Grazera, wybitnego filozofa i logika. Grazera, u którego uczył się historii powszechnej i języka hebrajskiego, wspomina w późniejszych swoich pismach jako czcigodnego nauczyciela. Gimnazjum w Toruniu sławne było za granicą, studiowała w nim młodzież z wielu krajów. Jako kalwin Jonston miał zamknięty wstęp do Akademii Krakowskiej, udaje się więc na wyższe studia do Szkocji, do Akademii w St. Andrews, tej Akademii, która jedna z pierwszych przeszła na stronę reformacji. Do księgi immatrykulacyjnej wpisuje się tam jako Polak i od stycznia 1623 roku studiuje przez d\va lata filozofię, teologię i język hebrajski, prowadząc równocześnie szeroką lekturę z wielu działów nauki renesansowej. Wybitnie zdolnemu studentowi rektor uniwersytetu Jan Gladston udostępnia własną biblioteke, a prymas Szkocji i kanclerz państwa przyjmuje go w poczet dwunastu alumnów królewskich. Gdy w 1625 roku Jonston powraca do Polski przyjmuje stanowisko wychowawcy i nauczyciela młodych Koczbok-Zawadzkich, zamieszkuje w Lesznie aż do roku 1628, gdzie sam studiuje przyrodoznawstwo i medycynę. W Lesznie rozpoczyna pisać Enchiridion historiae naturalis, które wydał w kilka lat później pt. Thaumatographia naturalis... W Lesznie też poznaje i blisko zaprzyjaźnia się ze sławnym pedagogiem czeskim Janem Komeńskim .
W latach 1628 - 1636 Jonston odbywa dwie dłuższe podróże wraz z kilku wychowankami po Europie, w czasie których rozszerza również własne wykształcenie, zwiedzając uniwersytety i biblioteki niemieckie, holenderskie, angielskie, a także francuskie i włoskie. Nawiązuje kontakt z szeregiem uczonych europejskich. W czasie tych podróży pisze i publikuje kilka swoich dzieł. W Kolonii w 1628 roku wydaje dziełko pedagogiczne pt. Ephorus nobiliset orthodoxus a, a w 1632 roku w Amsterdamie wspomnianą już pracę pt. Thaumatographia naturalis... o treści przyrodniczej. Dziełkiem tym pragnął Jonston budzić u młodych czytelników podziw dla piękna przyrody i dążność do poznania jej tajemnic. W tymże samym roku uzyskuje w Lejdzie doktorat medycyny, którą w tym okresie pilnie studiował.
Następną publikacją Jonstona jest rozprawa O stałości natury wydana w Amsterdamie po raz pierwszy w 1632 roku u Wilhelma Blaeu^a, a później w 1634 roku u Jana Janssona. W dziele tym autor dowodząc postępu nauk i sztuk w czasach nowożytnych w stosunku do starożytności wykazuje szerokie oczytanie i znajomość nauki renesansowej. Również w czasie swego pobytu w Lejdzie wydał w roku 1634 dziełko Enchiridion Ethicum3 będące zbiorem sentencji etycznych myślicieli starożytnych, przeważnie zbliżonych do poglądów stoickich jak: Seneka, Epiktet, Cycero. Poglądy etyczne Jonstona zbliżone są do etyki stoickiej.
Po okresie podróży naukowych w latach 1636 - 1656 Jonston osiedla sie w Lesznie i zakłada tutaj rodzinę. Opracowuje zebrane materiały poświęcając się nadal przyrodoznawstwu i medycynie, która staje się jego zawodem. Nie przyjmuje w tym czasie propozycji objęcia katedr medycyny na uniwersytetach we Frankfurcie, Lejdzie i Heidelbergu, zadowala się stanowiskiem lekarza przy boku wojewody Bogusława Leszczyńskiego. Nie rezygnuje przy tym z zainteresowań i prac pedagogicznych. Dla gimnazjum w Lesznie, które stało na wysokim poziomie (wystarczy wspomnieć o Janie Amosie Komeńskim, czynnym wykładowcy, a przez jakiś czas do roku 1640 rektorze tej szkoły), Jonston pisze podręcznik historii powszechnej *. Zapewne w pierwszych latach po osiedleniu się w Lesznie był wykładowcą w gimnazjum, a w późniejszych latach został powołany do Collegium scholarcharum, jak gdyby senatu szkoły 5.
Jonston utrzymuje żywe stosunki z Komeńskim, z którym się już wcześniej bliżej zaprzyjaźnił. Korespondował z nim w czasie podróży, szczególnie podczas pobytu w Niderlandach 8 Jonston zwrócił uwagę Komeńskiego na książkę hiszpańsko-łacińską pt. Brama języków, opracowaną przez Wilhelma i Jana Bateusów oraz Stephanusa, wydaną w 1611 roku. Pobudzony tą lekturą Komeński pisze własne sławne studium o nauce języków pt. Janua Linguarum ... wydane w Lesznie w 1631 roku, a następnie wraz z tekstem polskim w Gdańsku w 1633 roku 7.
W czasie swego pobytu w Lesznie obok prac historycznych pisze Jonston szereg dzieł treści lekarskiej. Opracowuje także Historię naturalną w kilku tomach, w której korzystając z materiałów zawartych w dziełach Aldrovandiego, Gesnera podaje swój zarys systematyki świata organicznego. Dzieło to kilkakrotnie wydawane cieszyło się dużą poczytnością w wieku XVII, a także XVIII ze względu na jasność układu materiału i łatwość wykładu.
\\ roku 165'-: Jonston nabywa na Śląsku koło Legnicy posiadłość nazwaną Gyberniacum, do której si? później przenosi w czasie wojny polsko-szwedzkicj w roku 1656. Tutaj pozostaje do końca swego życia nadal pracuje naukowo w dziedzinie medycyny, przyrocloznawstwa i pansofizmu. Opracowuje na nowo ogólny zarys wiedzy lekarskiej pt. Syntagma ttniucrsae medicinae oraz wydaje m. in. y.arys małej encyklo-perlii nauk w postaci dzieła pt. Polymnthiae philologicae 8.
Rozprawa Jonstona O stałości. natury podaje przegląd zdobyczy nauki renesansowej, widzianej oczyma człowieka na przełomie czasów Odrodzenia i epoki baroku. Podsumowując dotychczasowe wyniki nauki nowożytnej, porównuje je z osiągnięciami nauki starożytnej, którą ceni wysoko, jednakże uważa, że starożytność nie powiedziała w nauce ostatniego słowa. W celu uzasadnienia tezy, że nauka nowożytna nie cofnęła się w stosunku do starożytnej, a przeciwnie, postąpiła naprzód, autor wymienia kolejno różne dziedziny wiedzy, przytaczając liczne prace wybitnych autorów, znakomite odkrycia i wynalazki czasów nowożytnych. Dowodzi, że czasy nowożytne dały dalsze nowe wyniki, rozszerzając i poprawiając wyniki wiedzy świata starożytnego. Zwalcza pogląd, że wszechświat i człowiek ulegają stopniowej degeneracji, pogląd tak rozpowszechniony w XVII wieku. Nie jest jeszcze ewolucjonistą przyjmującym rozwój w przyrodzie gatunków roślin i zwierząt bez udziału ludzi. W zakresie hodowli natomiast stwierdza, że pod wpływem człowieka mogą powstawać nowe gatunki roślin i zwierząt.
W rozprawie tej Jonston polemizuje z chiliazmem (nazwa chiliazm pochodzi od greckiego słowa chilioi, tzn. tysiąc). Chiliaści głosili, że świat potrwa tylko tysiąc lat, w czasie których będzie panowanie dobra, nastąpi oczekiwane w Apokalipsie tysiąclecie królestwa Chrystusa, a potem przyjdzie upadek i zagłada całej ziemi. Pogląd ten miał zwolenników w różnych wiekach, a największe bodaj jego nasilenie przypada na wiek XVII, zwłaszcza w pierwszej połowic wieku, w okresie wojny trzydziestoletniej. Z chiliazmem wiązały się poglądy pesymistyczne, ze świat staje się coraz gorszy i stopniowo postępuje ku upadkowi. Jonston energicznie zwalcza ten pogląd, powołuje się na argumenty: astronomiczne, geologiczne, biologiczne, antropologiczne, historyczne. Wykazuje, że ten pogląd pesymistyczny nic jest słuszny, ani odnośnie do całego wszechświata, ani ziemi wraz z jej gatunkami roślin i zwierząt, ani o
nośnic do budowy ciała ludzkiego, stanu sil duszy, a także ogólnego rozwoju kultury ». Nie widzi żadnych racjonalnych powodów upatrywania końca świata w najbliższych tysiącleciach. Powołuje się na stałość natury występującą zarówno w wielkim wszechświecie, składającym się z tysięcy gwiazd, jak również w życiu na ziemi królestwa roślinnego, zwierzęcego oraz świata ludzkiego.
Stałość natury najwyraźniej można dojrzeć w zjawiskach astronomicznych, w periodycznym obiegu planet (Jonston przyjmuje teorie Kopernika), zaćmień słońca, księżyca itp. Zaćmienia słońca i księżyca - argumentuje - nie zdarzają się częściej w czasach nowożytnych niż w starożytności, gdyż związane są z periodycznymi ruchami ciał niebieskich. Nie zmienił się na gorsze stan żywiołów w ciągu tysiącleci. Nie ubywa także morza na skutek odpływu fal, gdyż wody znów doń wracają. Podobnie jest z ilością ziemi i jej żyznością. Jeśli pewne okolice ziemi utraciły sławną żyzność, to jednak w zamian za to inne części zyskały nowe siły do wydawania plonów. Deszcze i śniegi stale zwilżają ziemię, wiatry odświeżają powietrze, a ogniste meteory je oczyszczają. Autor sądzi także, że nie zmniejsza się ilość minerałów i kopalin (nawet podaje nieprawdopodobne przypuszczenie, że odnawiają się niektóre złoża). Jest tak dużo na ziemi złóż metali i minerałów i tyle jeszcze nie odkrytych, że daleko do ich wyczerpania.
Zgodnie z wielu renesansowymi myślicielami Jonston przyjmuje, że człowiek stanowi zarówno pod względem ciała, jak i duszy rozumnej odbicie wielkiego świata, makrokosmosu. Jeśli człowiek pod względem ciała i duszy nie utracił nic w ciągu ostatnich tysiącleci, to wnioskuje przez analogię, że i świat cały nie utracił nic ze swej dawnej świetności.
O ogólnym stanie nauk w okresie Odrodzenia przytacza znamienne zdanie sławnego logika z XVI wieku — Piotra Ramusa: «My w jednym wieku spotykamy więcej uczonych ludzi i dzieł, aniżeli widzieli ich nasi przodkowie w ciągu czternastu stuleci». W ujęciu roli nauki Jonston jest uczniem Fr. Bacona, którego dzieła wielokrotnie cytuje. Poznanie przyrody powinno opierać się - zdaniem Jonstona - na badaniu dośvviadczalnym. Przyszłość nauk przyrodniczych upatruje zgodnie z Fr. Baconem w metodzie eksperymentalnej. Właśnie Bacon utorował drogi badaniu eksperymentalnemu w przyrodoznawstwie, wskazując na doniosłość nauk i metody przyrodniczej w licznych swoich dziełach,\v szczególności w Novum Organum, Sylva Syharum i innych. Tonsto podkreśla utylitarny charakter przyrodoznawstwa, które pozwala wytwarzać nowe metale (dawne przekonanie alchemiczne), odnajdywać lecznicze właściwości źródeł siarkowych, ałunowych i innych, hodować nowe odmiany roślin i zwierząt.
W całej nauce o przyrodzie notuje znaczny postęp wiedzy w czasach nowożytnych. Liczne błędy starożytnych geografów, jak Eratostenesa, zostały poprawione, rozszerzono znacznie zakres wiedzy biologicznej dzięki Aldrovandiemu, Gesnerowi i wielu innym. Cała fizyka stoi o wiele wyżej niż w czasach starożytnych, dzięki poprawieniu pewnych dawnych błędów Arystotelesa oraz zastosowaniu metody eksperymentalnej, której zasady wyłożył Fr. Bacon. Do fizyki w sensie szerszym zalicza także astronomię i inne nauki matematyczno-przyrodnicze. Notuje duże postępy astronomii od czasów starożytnych, dzięki wynalezieniu nowych przyrządów, które zbudowali Tycho de Brahe i Galileusz. Przy ich pomocy zbadano drogę mleczną i odkryto księżyce Jowisza, zwane Gwiazdami Medycejskimi. Duże znaczenie przypisuje teorii Kopernika, o której przytacza pozytywną ocenę Briggsa, profesora w Oksfordzie: «Astronomia kopernikowska głosi, że ziemia stanowi centrum dla księżyca, słońce zaś dla planet, co w odniesieniu do Wenus i Merkurego, gdy są w dolnej części swych orbit, można łatwo dostrzec przy pomocy niedawno odkrytej lunety. Naucza ona również, że dzienny obrót ziemi stanowi wytłumaczenie wschodów i zachodów wszystkich gwiazd, a obieg roczny wokół wielkiej orbity daje możność badania ruchu i odległości gwiazd oraz ich posuwanie się naprzód, zatrzymywanie się lub cofanie. W ten sposób można zbadać je lepiej i dokładniej niż przy pomocy teorii epicyklów Ptolemeusza czy innych hipotez».
W dziedzinie matematyki - zdaniem Jonstona - jednym z wybitniejszych osiągnięć było wynalezienie logarytmów przez Jana Napiera. Pozwolą one w sposób prosty rozwiązać mnóstwo problemów z zakresu arytmetyki, geometrii i astronomii, uważanych dotychczas za wyjątkowo trudne lub nierozwiązalne.
Logikę zalicza do sztuk wraz z gramatyką, retoryką i poetyką. Spośród logików ówczesnych sławi bardzo Keckermanna, którego uważa poniekąd za wybitniejszego od Ramusa. «Starożytni posiadali doskonałą znajomość logiki - pisze Jonston. Również i scholastycy posługiwali się nią w sposób nader subtelny i wymyślny. Nie ustępujemy im jednak także i w tej dziedzinie. Dzieje się tak, ponieważ wartość narzędzia okazuje
się dopiero przy jego użyciu, a reguły logiki są pewną miarą rzeczy i zasadzają się na niepodzielności. Należą one zatem nie tylko do epok, które wskutek nadmiaru dysput podają je w wątpliwość, ale raczej do takich okresów, które stosują je w sposób prosty i bez wybiegów oraz pilnie i dokładnie je sobie przyswajają. W tym względzie najbardziej może celuje Keckerman. Logika jego jest tak doskonała, że wykłada się ją w Akademii w Glasgow oraz we wszystkich szkołach ewangelickich na Węgrzech i nie krytykuje jej nikt poza jedynymi tylko socynianami».
O stanie sztuk pięknych w czasach mu współczesnych sądzi, że nie cofnęły się w stosunku do starożytności. Jakkolwiek malarstwo i rzeźba miały w Rzymie starożytnym okres rozkwitu, z którego pochodzą sławne wykopaliska, to jednak w późnym okresie cesarstwa następuje upadek i zdziczenie sztuki. W epoce Odrodzenia obserwuje się rozkwit sztuki nie mniejszy niż w czasach starożytnych. Dzieła Michała Anioła, Rafaela we Włoszech i Diirera w Niemczech należą do najwyższych osiągnięć. Jonston przytacza zdanie Erazma z Rotterdamu, że gdyby Apelles żył \v czasach Durera jemu z pewnością przyznałby palmę pierwszeństwa w sztuce. Malarstwo renesansowe, jak sądzi Jonston, wyżej nawet stoi niż malarstwo starożytne. W rozkwicie sztuki Odrodzenia widzi dojście do wyżyn, na jakich stała w swych szczytowych osiągnięciach sztuka świata starożytnego.
Zupełną zaś nowością w stosunku do świata starożytnego jest sztuka drukarska, choć dotychczas nie wyjaśniono, kto jest jej odkrywcą w Europie. Spierają się o to Holendrzy i Niemcy. Jeśli biblioteki starożytne były trudno dostępnym skarbem dla czytelników, to dzięki odkryciu druku możliwość korzystania z książki znacznie wzrosła. Także w innych działach techniki notuje doniosłe wynalazki i osiągnięcia, jak teleskop, kompas, udoskonalenie budowy okrętów.
W dziele Jonstona O stałości natury w szczególności interesujące jest pojęcie natury, które ukształtowało się na tle pojęć filozoficznych epoki Odrodzenia.
L" myślicieli tego okresu spotykamy jeszcze intensywne przeżywanie stosunku człowieka do Kosmosu, jako świata wypełnionego życiem, pulsującego promieniowaniem, światłem i ciepłem, a także wypełnionego myślą. Tworzy się wprawdzie powoli model mechaniczny świata, czysto fizykalny, ale sami jego twórcy widzą coś jeszcze więcej we wszech-s\«ccie niż tylko kule poruszające się regularnie w czasie. Tycho de Brahe, Keplcr, Galileusz odkrywają prawa mechaniki niebieskiej, poszukując praw ładu świata, który tak jak stosunki tonów w muzyce wyraża si? w ścisłych matematycznych proporcjach. Pitagorejski sposób myślenia i patrzenia na świat odżywa w tym czasie. Świat dostępnych zjawisk przyrody jest przejawem wielkiego ładu kosmicznego, obejmującego zarówno świat gwiazd, jak i świat ziemi. Odkrywając prawa przyrody uczeni renesansowi przeżywali jakby pierwsze litery alfabetu wielkiej mowy wszechświata.
W okresie Odrodzenia spotykamy dwa główne ujęcia, dwa modele przyrody. Po pierwsze świat był ujmowany jako mechanizm podobny do zegara. W drugim modelu biologicznym pojmowano świat jako ożywiony, cały wypełniony życiem (Kepler, Pico delia Mirandola).
Dla niektórych myślicieli uznających filozofię stoicką człowiek był modelem świata. Porównywano cały wszechświat do organizmu ludzkiego. Gwiazdy, słońce, planety, komety ujmowane były jako organy jakiejś wielkiej istoty wszechświata. Przypuszczano ponadto, ex analogia hominis, że wszechświat ma ciało, duszę i ducha, tak jak człowiek ma organizm fizyczny, życie uczuć i świat myśli - treści rozumu. Rozum, myślenie człowieka jest częścią rozumu światowego, jego życie jest przejawem sił światowych, jego ciało w swym pięknie i budowie wyrazem ładu wszechświata 10.
Jeśli ówcześni ludzie widzieli na ziemi walki, zamieszki, to zwracając oczy do świata gwiazd, patrząc na całą strukturę wielkiego wszechświata, ład w nim panujący, nabierali w swym sercu czci, pewności i spokoju wobec zasadniczego biegu świata rządzonego przez odwieczne prawa, zgodnie z najwyższą mądrością i wiedzą, do której mógł się wznieść ówczesny człowiek.
Człowiek jest częścią Kosmosu, jest naturą w naturze. Podporządkowany jest naturze i jej prawom, a może być nawet władcą natury. Natura, która pierwej była uważana za dolinę łez i grzechu, uzyskuje w tym przeobrażeniu wyższą wartość, jest uważana przez ówczesnych myślicieli za dzieło boskie, są w niej zawarte przedziwne siły, tajemnice. Jonston podobnie pojmuje świat jako Kosmos, w którym nie ma przypadkowych zniszczeń i katastrof światów, przeciwnie panuje w nim stały ład.
Pojęcie natury występujące u Jonstona obejmuje cały świat przyrody, jak również człowieka i jego dzieje. Nie ma u niego jeszcze ostrego podziału na nauki przyrodnicze i nauki historyczne, względnie humanistyczne. Cześć, jaką żywili myśliciele wieków poprzednich wyłącznie dla świata boskiego, Jonston przenosi na całość natury wraz z jej «cudownymi rzeczami» w procesach życia organicznego, w regularności zjawisk astronomicznych, pór roku, dnia i nocy, jak i w całych dziejach ludzkich. W tym ujęciu Jonston jest prekursorem myślicieli XVIII wieku, którzy w naturze widzieli stworzycielską siłę, dającą wszystko to, co dobre człowiekowi i jego życiu11.
Dziełko O stałości natury omawia nie tylko regularność w zjawiskach ziemi i kosmosu, ale także przyjmuje rozwój we wszystkich działach twórczości ludzkiej.
W ujęciu idei postępu Jonston miał poprzedników w okresie Odrodzenia. Jeśli Machiavelli sądził, że natura ludzka nie zmieniła się od czasów starożytnych i takimi samymi środkami gwałtu i przemocy powinna być rządzona w czasach nowożytnych jak w despotycznych państwach starożytności, to natomiast Bodin i Bacon przyjmują rozwój od czasów starożytnych i znaczny postęp natury ludzkiej 12. Bodin odrzuca teorię stopniowej degeneracji, sądzi, że gdyby tak zwany «złoty wiek» mógł być na nowo wznowiony, nazwalibyśmy go dziś żelaznym. W wiekach, które były nazwane złotymi i srebrnymi, ludzie żyli jak dzikie bestie, z tego stanu stopniowo rozwinęły się lepsze obyczaje i pewny porządek społeczny.
Z autorów, którzy mieli wpływ na pracę O stałości natury - należy wymienić jeszcze Jerzego Haukwilla, którego Jonston cytuje. Jego dzieło napisane w roku 1627 pt. Ań Apologie or Declaration of the Power and Pro-Jiidence of God in the Gouernment of the World oparte na Bodinie i Baconie zostało później prawie zupełnie zapomniane. Haukwłll zwalcza pogląd, ze natura jest w ciągłym regresie oraz protestuje przeciwko skrajnemu kultowi starożytności.
Z pierwszego okresu twórczości Jonstona, tj. przed się w Lesznie pochodzi pismo o treści popularno-przyrodniczej Thaumatographia mturalis, które ukazało się w tym samym Naturae Constantia.
Thaumatographia, jak sama nazwa wskazuje, miała mówić o świata, budzić podziw i zdziwienie dla świata zjawisk Piękny cel dydaktyczny, który przyświecał Jonstonowi zapewni} . poczytność nie jako książce dającej systematyczny wykład nauko ^ lecz jako książce propedeutycznej, dającej krótki zarys \viadonic7' z różnych dziedzin przyrody 14.
Pierwsze księgi (I—IV) poświęcone są przyrodzie nieożywionej, dalsze (V-X) przyrodzie ożywionej i człowiekowi (ostatnia ks. X). Jonston podaje w pierwszych księgach pewne wiadomości mineralogiczne, geologiczne, geograficzne, w dalszych opisy roślin i zwierząt. Pismo to zwrócone przeciw spekulatywnej nauce głosi wielkość nauk o przyrodzie.
Jednakże obok rzetelnych opisów przyrodniczych wplata wiele także materiału fantastycznego, bajkowego, zebranego bezkrytycznie z pism ówczesnych podróżników. Pewne fantastyczne opisy spotykamy również i w rozprawie O stałości natury, zaczerpnięte z opowiadań podróżników, np. ogromnym wzroście ludzi w innych krajach (por. s. 61), o zjadaniu nieprawdopodobnych porcji na jeden obiad - jedzeniu całego wołu lub cielęcia (por. s. 63), o potworach mających zęby wielkości kamieni młyńskich. W zakresie techniki pisze także na serio o niezrealizowanych marzeniach wieku, jak perpetuum mobile, telegraf bez drutu, okręty pływające pod wodą, samolot rzekomo wynaleziony przez Stevina, przyrząd grający pod wpływem samych promieni słonecznych itp. (P°n s.-114) obok podawanych rzetelnych wiadomości z zakresu techniki i wynalazków, jak: teleskop, kompas, sztuka drukarska.
Dziesiąta księga stanowi krótki zarys biologii i psychologii człowieka. W pierwszym rozdziale mówi o człowieku i jego ustroju będący biciem wielkiego świata, makrokosmosu. W dalszych odżywiania, trawienia, wzrostu, rozmnażania i inne czynności ruchowe, zmysł wewnętrzny i zewnętrzny, funkcje rozumu.
Najbardziej rzeczowo ujęła dziesiąta księga, obejmuje zakres wiadomości, które Jonston znal najlepiej ze studiów, z pierwszej ręki. Książka ta była przetłumaczona na język angielski prawdopodobnie przez Johna Rowlanda i wraz z pracą O stałości natury wydana w Londynie w 1657 r. Zarówno w tej pracy, jak i w bardziej jeszcze erudycyjnej O stalości natury zaznacza się rys charakterystyczny twórczości Jonstona jako polihistora, studiującego wiele dziedzin nauk przyrodniczych, a także powstających nauk historycznych. Szerokość zainteresowań, żywość przedstawienia materiału i ważniejszych problemów zapewnia poczytność dziełom Jonstona przez cały wiek siedemnasty, a także osiemnasty, w którym, zwłaszcza jego prace przyrodnicze jak różne tomy Historii naturalnej, są powtórnie wydawane i tłumaczone w Niemczech i we Francji. Usterką jego prac jest bezkrytyczność niektórych opisów geograficznych i zoologicznych, przytaczanych z drugiej ręki.
Dla szkoły w Lesznie Jonston napisał podręcznik historii powszechnej cenionej za swą jasność i przejrzystość ujęcia materiału: pt. Horae subcissivae. Obejmuje on wykład historii świata starożytnego w powiązaniu z historią biblijną. W drugim wydaniu, rozszerzonym o dzieje kościoła chrześcijańskiego, ukazała się w Lejdzie Historia cicilis et ecdesiastica.
W dziełku encyklopedycznym pt. Polymathiae philologicae Jonston podaje przegląd osiągnięć nauki XVII wieku w zakresie przyrodoznawstwa medycyny i nauk filozoficzno-historycznych. Ciekawym jest ujęcie w tym dziełku pewnych zjawisk psychologicznych. Wedle Jonstona istnieje pamięć zwykła właściwa człowiekowi i zwierzętom (tnemoria) oraz pamięć, którą posiada tylko człowiek (memoria intellectualis). Jest ona jedną 7. funkcji rozumu, do których zalicza ponadto mowę (sermocinatio), rozumienie (intelligere), chcenie (velle), zaciekawienie (concupita audere). Jonston wyodrębnia także typy konstytucjonalne wedle podobnych zasad, jak we współczesnej typologii Kretschmera, mianowicie wymienia, że jedni są otyli, tłuści (typ kliniczny Kretschmera), inni są drobni, wątli (odpowiednik typu astenicznego), jeszcze inni mięsiści, muskularni (odpowiednik typu atletycznego).
Innym działem zainteresowań naukowych naszego polihistora była botanika i zoologia. Jonston pod wpływem lektury Alclrovandiego i Gesnera podjął się ambitnego zadania napisania dostępnie ujętej zoologii i botaniki, w oparciu o materiały zebrane przez badaczy i podróżników z różnych części świata. W latach czterdziestych XVII wieku
rozpoczął pracę nad swym dziełem, a dopiero w latach pięćdziesiątych ukazało się kilka tomów jego Historii naturalnej. W dwanaście lat później Jonston napisał zarys botaniki. Systematyka Jonstona oparta była na zewnętrznym opisie morfologicznym ssaków, ptaków, płazów, ryb, owadów i roślin. Wskazywanie cech morfologicznych zbliżone było do sposobu, w jaki praktyczna estetyka uczy o kształcie. Materiał był bogato ilustrowany dobrze wykonanymi sztychami. Dzieła przyrodnicze Jonstona zdobyty sobie dużą popularność, odegrały pozytywną rolę w rozpowszechnianiu wiedzy przyrodniczej w XVII wieku. Także wiek osiemnasty czerpał materiały do nauczania wiedzy o przyrodzie żywej z dzieł Jonstona.
Z punktu widzenia historii medycyny ciekawa jest praca Jonstona pt. Idea unwersae medicinae practicae (16441). Dzieło to dające przegląd ówczesnej wiedzy lekarskiej cieszyło się dużą poczytnością, wydawane było w latach 1644, 1648, 1652 i 1664. Cały zakres wiedzy lekarskiej dzieli na higienę, terapię i patologię szczegółową. W metodycznym «Wstępie» autor podkreśla, że na dwóch fundamentach opiera się wiedza lekarska, mianowicie na doświadczeniu i rozumowaniu. W drugim wydaniu w roku 1648, tj. w okresie zawierania pokoju westfalskiego, autor życzy we «Wstępie» skołatanym Niemcom i całej Europie drugiego okresu panowania dobra i pokoju. Przychyla się tu do pozytywnej części wierzeń chiliastycznych wyrażając nadzieję, że nastanie tysiącletni pokój na świecie. W kilkadziesiąt lat później po przesiedleniu się na Śląsk, w Gyberniacum opracowuje dalej i rozszerza swe kompendium wiedzy lekarskiej, dodaje kilka nowych rozdziałów i w ten sposób powstaje drugie obszerniejsze dzieło pt. Syntagma unwersae medicinae (1673 r.). W zakresie ogólnych poglądów lekarskich Jonstona znamienne jest ontologiczne ujęcie choroby w jego pismach lekarskich. Podczas gdy w ujęciu hipokratejskim podstawowym było pojęcie indywidualnej choroby związanej z organizmem ludzkim i pogląd ten dominował w medycynie aż po Odrodzenie, to u progów XVII wieku pojawia się uogólnione ontologiczne pojęcie choroby, traktowanej niezależnie od typu organizmu. «Aż po czasy Odrodzenia tej idei indywidualistycznej hipo-kratyzmu nie doceniano, co stało w ścisłym związku przyczynowym z przerostem racjonalizmu i upadkiem myśli empirystycznej. W tym stanie rzeczy nastąpił zasadniczy zwrot w clobie Odrodzenia. Humanistyczne zainteresowanie dla wiedzy starożytnych ożywiły i płodne idee indywidualizmu Hipokratesa, ale wzniosły go na wyższy szczebel rozwojowy przez dorzucenie doń pełnego zrozumienia dla wartości empirii jako źródła poznania.
Po okresie hipokratyzmu panującego w medycynie renesansowej, z którą Jonston zetknął się jeszcze na studiach w Lejdzie u A. Vorstiusa, już w czterdziestych latach XVII wieku spotykamy w pismach lekarskich Jonstona pojęcie gatunków chorób (species morborum) oparte na ontologicznym ujmowaniu chorób jako pewnych bytów, których genezę, rozwój i dynamikę uwzględnia w pewnym stopniu. W tym punkcie jest Jonston poprzednikiem Sydenhama (1624 - 1683) w jego dynamicznym i ontologicznym ujmowaniu gatunków chorób, znamiennym dla poglądów medycznych w XVII wieku.
Nie znaczy to, że Jonston odszedł całkowicie od płodnych idei Hipokratesa, jego empirycznej metody, polegania na siłach samoleczniczych organizmu. Jak większość wybitniejszych lekarzy XVI i XVII wieku był wiernym uczniem Hipokratesa. W pracach jego zaznaczają się już wyraźnie cechy znamienne dla nadchodzącej epoki; a więc w pierwszym rzędzie dążenie do klasyfikacji, systematyzacji, do wiedzy uogólnionej a zatem do opisu gatunkowego choroby na tle określonej konstytucji organizmu i typu fizycznego, psychicznego.
W pracach z dziedziny medycyny wskazywał na potrzebę szerokiej empirii, ale także i rozumowania w sztuce lekarskiej. W swych poglądach epistemologicznych Jonston był zwolennikiem umiarkowanego empiryzmu. Lekarz, jego zdaniem, nie może być dogmatykiem, opierającym się tylko na kilku zasadach ogólnych, ani skrajnym empirykiem polegającym na samym doświadczeniu. Medycyna opiera się i na rozumie, i na doświadczeniu. Punktem wyjścia wiedzy lekarskiej jest obserwacja. Zebranie wielu obserwacji dla praktycznego użytku zwie się doświadczeniem (experientia plurium obseruatiorum coacervatio ad usum applicata - Polymathiae, s. aoo). Bez doświadczenia nie ma wiedzy (sine experientia ... stultus, j.w.). W poglądach tych Jonston był człowiekiem epoki Renesansu, w szczególności zwolennikiem Bacona w poglądach na empiryczną metodę nauki. Nie spotykamy jednakże w jego pismach szczegółowego omówienia zastosowania metody indukcyjnej Bacona do nauk medycznych. Przyniósł to dopiero późniejszy okres, wiek XIX
(pod wpływem Herschela i Milla) w pracach nad logiką i metodologią Oesterlena i Biegańskiego.
Wedle Jonstona przy tworzeniu doświadczenia lekarskiego występuje jako podstawowy rodzaj rozumowania indukcja (inductio ex plurium obser-vationum ex experientia collectione, unwersalis conclusio - Polymathiae, j.w.). Rozum opracowuje i systematyzuje materiał doświadczenia tworząc naukę. Gdy rozum współdziała z doświadczeniem «nauka zmierza ku przyrodzie i w nią wszczepiona wyda szczęśliwie i obficie swe owoce».
W swych pismach lekarskich głosi wzniosłą etykę Hipokratesa zalecającą lekarzowi widzieć przede wszystkim dobro leczonych ludzi, a nie swe własne, unikać przywar zawodowych jak: samochwalstwa, zarozumiałości, pogardy dla równych i niższych itp. Studiując pierwszy polski przekład jednej z najciekawszych o treści filozoficzno-historycznej prac Jonstona tworzy nam się obraz jego postaci jako filozofującego przyrodnika i polihistora zamiłowanego w nauce renesansowej, wierzącego w dalszy postęp nauki, sztuki i techniki, który uzasadnia twierdzenie, że ziemia stanowi trwałą podstawę do dalszego szczęśliwego rozwoju ludzkości.


Śląsk - Dolny Śląsk - Schlesien - Niederschlesien - Silesia - Zabytki Dolnego Śląska

Będę wdzięczny za wszelkie informacje o historii miejscowości, ciekawych miejscach oraz za skany archiwalnych widokówek lub zdjęć.

Wenn Sie weitere Bilder oder Ortsbeschreibungen zu dem oben gezeigten Ort haben sollten, wäre ich Ihnen über eine Kopie oder einen Scan sehr dankbar.

Tomasz  Mietlicki    e-mail  -  itkkm@o2.pl