Dolny Œl¹sk - dziedzictwo przesz³oœci utrwalone w zabytkach

Niederschlesien - die Erbschaft der Vergangenheit in Denkmälern verewigt

Lower Silesia - inheritance of the past in remains


 

Sieroszowice - powiat polkowicki

vor 1945 Kunzendorf - Kreis Glogau

 

         

Koœció³ p.w. œw. Piotra i Paw³a wzmiankowany by³ ju¿ w 1350 roku. Obecny budynek pochodzi z XVI wieku. W czasach reformacji przechodzi w rêce ewangelików i s³u¿y im do 1654 roku, kiedy to na powrót staje siê u¿ytkowany przez katolików. Przebudowie uleg³ w XVI wieku a restaurowany by³ w latach 1910 i 1958. Gotycki w architekturze, jednonawowy, murowany z kamienia polnego, otynkowany. Zbudowany na rzucie prostok¹ta, od zachodu wie¿a na rzucie kwadratu, od pó³nocy przybudówka mieszcz¹ca na parterze zakrystiê i kruchtê a na piêtrze emporê otwieraj¹c¹ siê do nawy dwoma szerokimi arkadami. Schody na emporê prowadzi³y kiedyœ w zachodniej œcianie kruchty - jednobiegowe. Wyposa¿enie wnêtrza póŸnobarokowe i rokokowe z XVIII wieku. Najstarszy element wyposa¿enia to chrzcielnica pochodz¹ca z prze³omu XIII i XIV wieku. Kilka kamiennych p³yt nagrobnych przedstawicieli rodów von Braurs i von Loss. Oprócz gotyckiego dzwonu, na wie¿y znajduj¹ siê tak¿e dzwony pochodz¹ce z czêœciowo zniszczonego w czasie II wojny œwiatowej i rozebranego póŸniej koœcio³a ewangelickiego.

Obok koœcio³a stoi dzwonnica stoj¹ca niegdyœ ko³o œwi¹tyni ewangelickiej.

Wnêtrze œwi¹tyni kryje ulokowan¹ na œcianie niezwykle interesuj¹c¹ p³ytê w jêzyku polskim !!!

Zygmunt z Urbanowa

Urbanowski

herbu Prus

 dziedzic Kunzendorfu

ur. 10. Sierpnia 1844.    um. 22. Maja 1905.

Prosi o modlitwê.

 

Obok kolejna p³yta poœwiêcona ¿o³nierzom poleg³ym na frontach I wojny œwiatowej a pochodz¹cym z Sieroszowic.

 

Georg Kubon        14.03.16

Paul Salomon       16.12.16

Paul Guhn             22.09.17

Alfred Walter         14.10.18

 


   

Klasycystyczny pa³ac zosta³ zbudowany na miejscu poprzedniego w 1798 roku dla rodu von Eckartsberg. Ca³oœæ za³o¿enia nale¿a³a w 1680 roku do Hansa Ernsta von Schkopp. Inny odnotowany w³aœciciel to ród von Lippe. Autorem projektu pa³acu by³ prawdopodobnie Christian Valentin Schultze.

   

W p³ycinach w elewacji pó³nocnej i po³udniowej umieszczono p³askorzeŸby przedstawiaj¹ce staro¿ytne bóstwa.

Fragment zabudowy gospodarczej dawnego maj¹tku.


Hochzeit von Gerhard und Johanna Silomon-Pflug am 6. April 1929 auf Gut Kunzendorf Kreis Glogau ( Schloss ) im Speisesaal.

Sitzend:

Martha Rissmann, Oskar Rissmann(Brautvater) Elisabeth Silomon (Mutter v. Bräutigam, lebte zeitweise mit im Schloss) das Brautpaar, Helene Rissmann (Brautmutter) Amtsrat Harrer(Vorbesitzer von Gut Kunzendorf von ? bis 1926).
Stehend:

Ursel Rissmann, Frau Sander, Poldi Pohl (zu der Zeit Besitzer vom Nachbargut Greif )Gertrud Ingenbrand (Schwester des Bräutigams, lebte zeitweise mit auf Gut Kunzendorf) Gerda Martin, Peter Rissmann, Ilse Heckenmann, Walter Heese, Wirtschaftsinspektor Gustav Luschert auf Gut Kunzendorf, Jutta Pohl (Ehefrau von Poldi Pohl, Gut Greif) Frau Luschert, Paula Müller (Frau von Dr. Hans Müller) Wichart Schwarzlose, Herr Sander.

2. Reihe: Gerhard Ingenbrand, Dr. Hans Müller (Arzt aus Polkwitz) Lotte Schwarzlose, Wilhelm Rissmann. Blumenkinder sind Sohn und Tochter vom ersten Traktorführer auf Gut Kunzendorf Johann Jakubek.
 

Hochzeitszug am gleichen Tag auf dem Weg vom Schloss zur evangelischen Kirche, welche leider nicht mehr steht: Angeführt vom Kunzendorfer Kriegerverein, der Fahnenträger ist Adolf Karschunke aus Kunzendorf, die Kinder von Johann Jakubek aus Kunzendorf.

Bilder aus dem Besitz der Familie Silomon-Pflug
 

Gustav Karschunke mieszkaniec Sieroszowic w wiele lat od czasu niesienia chor¹gwi na wczeœniejszym zdjêciu.

 

Grób Gerharda Silomon-Pflug 1885 - 1934 jednego z ostatnich w³aœcicieli maj¹tku w Sieroszowicach.


 

Po nag³ej (w tajemniczych okolicznoœciach) œmierci Gerharda Silomona-Pfluga maj¹tek w Siroszowicach przejmuje rodzina  Schleswig-Holstein i kolejni bracia.

 

 

Johann-Georg Prinz zu Schleswig-Holstein (1911-1941) w³aœciciel maj¹tku w latach 1936 - 1941. Zgin¹³ na froncie wschodnim.

 

 

Friedrich-Wilhelm zu Schleswig-Holstein (1909-1940) by³ kolejnym na liœcie ale zgin¹³ we Francji w 1940 lub w 1941 roku.

 

 

Friedrich-Ferdinand zu Schleswig-Holstein (1913-1989) - jedyny z braci który prze¿y³ wojnê.

 

 

Ksi¹¿ê Friedrich-Ferdinand (1913 - 1989) i ksiê¿na Anastasia zu Schleswig-Holstein (1922 - 1979) z najstarsz¹ córk¹ ksiê¿n¹ Elisabeth zu Ysenburg ( zu Schleswig-Holstein ) z Glücksburg - obecnie.

 

  

 


 

  

 

Pomniki nagrobne ksiêcia Friedricha-Ferdinanda i ksiê¿nej Anastasji zu Schleswig-Holstein na cmentarzu w Glücksburg.

 


           

           

           

           

           

           

Pozosta³oœæ cmentarza ewangelickiego obok wspó³czesnego.


Budynek dawnej szko³y.


 

W 1786 roku powsta³a w Sieroszowicach œwi¹tynia ewangelicka. Koœció³ o konstrukcji szachulcowej poddano remontowi w 1862 roku a w trzy lata póŸniej dostawiono wolnostoj¹c¹ wie¿ê. Opuszczony w latach powojennych ostatecznie rozebrano. Wspó³czeœnie na jego miejscu stoi dom mieszkalny.


 

Wspó³czesna kapliczka na miejscu po pomniku upamiêtniaj¹cym ¿o³nierz poleg³ych na frontach I wojny œwiatowej a pochodz¹cych z Sieroszowic oraz obelisk upamiêtniaj¹cy odkrycie z³ó¿ miedzi przez Jana Wy¿ykowskiego. Jest taka wersja zgodnie z któr¹ odkry³ to miejsce na niemieckich mapach geologicznych.


 

Popadaj¹cy w ruinê budynek gospodarczy w maj¹tku Nieder Kunzendorf oraz fragment starej mapy.



              

Pa³ac oraz zabudowa gospodarcza dawnego maj¹tku, koœció³ p.w. œw. Piotra i Paw³a, drewniana dzwonnica oraz kapliczka (dawny pomniku upamiêtniaj¹cym ¿o³nierz poleg³ych na frontach I wojny œwiatowej).

Autor fotografii Eckhard Huth z Drezna.



 

Archiwalne widokówki i zdjêcia

Historische Ansichtskarten und Fotos

Friedrich Bernhard Werner - Ilustrowana Topografia Œl¹ska z lat 1744-1768. Skan udostêpni³ autor strony: http://www.dokumentyslaska.pl/

Friedrich Bernhard Werner - Schlesische Bethäuser. Reprint von 1748 - 1752.

           

         

     


 

Zdjêcia pochodz¹ z czasopisma Neuer Glogauer Anzeiger.


Historia Sieroszowic w jêzyku niemieckim napisana przez Inge Spiegel geb. Silomon - Pflug

Kunzendorf (Sieroszowice bei Glogau)


Im Jahre 1305 als Conradi villa erstmals erwähnt - später Kunzendorf - mein Geburtsort in Schlesien. Weit weg, 900 km trennen mich von meinem Wohnort Isingen (im Schwabenland) von meiner unvergeßlichen Heimat. Immer wieder zog es mich dahin zurück, seit 1978.

Schon sechs mal haben mein Mann, meine Enkelkinder und ich die weite Reise nach Kunzendorf unternommen. Immer wieder versuchte ich mir beim Gang durch das Dorf vorzustellen, wie es wohl früher war, als in den ehemaligen deutschen Gehöften (in sich geschlossene Bauernhöfe verschiedener Größe, die sich links und rechts zweier durch den Ort laufenden Hauptstraßen, geteilt durch Ober- und Niederdorf mit dem Mittelpunkt das landwirtschaftliche Anwesen „das Gut“) noch ihre ursprünglichen Bewohner ihrer Arbeit nachgingen und ihr Leben hier verbrachten. Wie muß dieser Ort vor ca. 60 Jahren geblüht haben. Überall vernahm ich Spuren Jahrhundert altem Deutschtum der ansässigen Familien, sei es beim Besuch des alten deutschen Friedhofes mit den verwitterten Grabsteinen, welche teilweise noch zu entziffern waren. Wesentlich die Bauweise der einzelnen Gehöfte, die dazu gehörenden großen Scheunen und Ställe, zeugten sie noch nach Jahren, wenn auch zum größten Teil zerfallen oder notdürftig aufgebaut oder renoviert, vom Wohlstand der ehemaligen Bewohner.

Die katholische Kirche aus dem 16. Jahrhundert ist mit ihrer alten Bauweise und ihrer Ausstattung mit dem dazugehörenden Friedhof gut erhalten. Die evangelische Kirche, ein Bethaus im Fachwerkbau aus dem 18. Jahrhundert, ist abgerissen, vermutlich von den Polen, da es eine evangelische Kirche war. Vorher wurde sie restlos geplündert. Die Orgelpfeifen lagen auf der Wiese herum, das Gestühl vernichtet und die drei Glocken aus dem Turm abtransportiert.

Es sind neue Häuser seit dem letzten Krieg entstanden, jedoch ist die alte Struktur des Dorfes gut sichtbar. Wie oft habe ich mich gefragt: Wo sind die Kunzendorfer Familien geblieben? Haben sie die Kriegswirren, die Flucht oder Ausweisung überlebt!?

Eine deutsch sprechende Polin habe ich bei unseren Besuchen wiederholt gefragt, ob nicht außer meiner Familie andere Einwohner von Kunzendorf ihre Heimat wieder aufgesucht haben? Letztes Jahr (2003) endlich eine positive Nachricht, ich erfuhr von einem Ehepaar Gerhard Pachali, deren Wohnort und Telefonnummer. So ergab es sich im Laufe der Monate Juni und Juli, daß ich nach und nach einige Verbindungen zu ehemaligen Kunzendorfern ausmachen konnte. So erfuhr ich nicht nur Einzelheiten vom Leben auf dem Gut, der Hochzeit und Leben meiner Eltern, sondern auch - was mir sehr wichtig erschien - von der Nachkriegszeit, Flucht, Vertreibung und Einmarsch der Russen. Ich will nun anhand der Aussagen ehemaliger Kunzendorfer, das Schicksal des Dorfes zusammenfassend erzählen, um dieses unseren Nachfahren zu erhalten. Damit unsere Heimat Schlesien nicht vergessen wird und in Erinnerung bleibt, vor allem Kunzendorf.

Es ist nicht nur das Dorf mit seiner charakteristischen Struktur eines Straßendorfes, die Hauptstraße von Polkwitz kommend, beidseits mit alten Laubbäumen begrenzt, sondern auch die Landschaft mit den großen Wiesen, Feldern und zum Teil noch sehr alten Waldbeständen, in denen im Spätsommer reichlich Pilze und Blaubeeren zu finden sind, und im Frühjahr, aus allen Richtungen kommend, der Kuckucks-Ruf den Spaziergänger erfreut. Dazwischen lässt sich im Dorf das Klappern der Störche vernehmen. Ungefähr fünf bis sechs Storchennester mit Jungstörchen haben wir bei unseren Besuchen gezählt. In den nahen Feuchtwiesen, die sich westlich von Kunzendorf weit ausbreiten, finden die Störche reichlich Nahrung. Gänse, Hühner, Enten und Katzen sind wie in früheren Zeiten in den Gärten und auf der Straße oder laufen einem über den Weg. Spielende Kinder gehören ebenso zu dem Ortsbild wie sich unterhaltende Frauen und Männer. Es geht heute gemütlich zu in Kunzendorf. Grund ist immer noch die hohe Arbeitslosenzahl. Trotz der fortschrittlichen Wirtschaftslage in Polkwitz, wo ein VW-Werk seit ca. drei Jahren mit der Produktion von Dieselmotoren der Bevölkerung Arbeit und Wohlstand bringt, der aber leider in den Landgemeinden noch auf sich warten läßt. Nur so ist es zu verstehen, dass die Häuser im Dorf zum Teil recht traurig dastehen. Mauern, Dächer und Häuser sind teils am Zerfallen oder brauchen dringend eine Instandsetzung, wozu erhebliche finanzielle Mittel benötigt werden. Diese höchst notwendigen Mittel hat die jetzige polnische Bevölkerung nicht, noch nicht. Hoffentlich wird das besser, wenn Polen im Mai dieses Jahres (2004) in die EU integriert wird. Es tut weh, sieht man den Verfall der geliebten Heimat von Jahr zu Jahr in größerem Ausmaß. Jedoch das Land ist und bleibt Schlesien! Die Hügel und Berge, die weite Ebene, die großen Wälder, Felder und Wiesen. Der Kreislauf der Natur bleibt für immer. Die Natur trägt hier ihr eigenes typisches Bild - einfach Schlesien. Die Erde, seit Jahrhunderten von schlesischen Menschen bearbeitet, bepflanzt und geliebt.

Kunzendorf war noch während des zweiten Weltkrieges ein blühendes Dorf. Die Bauernhöfe hatten eine mittlere Größe und, wie noch heute gut zu erkennen ist, eine großzügige funktionelle Bauweise für Mensch, Vieh, Ackergeräte und Lagervorräte. Im Dorf waren bis 1945 noch zwei Gasthäuser mit einem Saal für Festlichkeiten, Paul Riediger führte gleichzeitig eine Schlachterei. Außerdem waren ansässig: zwei Tischlereien von Otto Arlt und Willi Karschunke, zwei Schmieden von Robert Walter und Gustav Karschunke, eine Bäckerei mit Kaufladen von Alfred Kunze, ein Gemischtwarenladen von Anna Dittmann, eine Sattlerei von Paul Lissel, der nach Gustav Fiedler viele Jahre Bürgermeister war und 1944 verzog, eine Schneiderei von Alfred Kurz, eine Viehhandlung mit Nutz- und Schlachtvieh von Herbert Schwerdtner und eine Kohlenhandlung von Fritz Kunze, der auch als Fleischbeschauer tätig war. Zu erwähnen wäre noch die Spar- und Darlehenskasse, die von Hermann Niedergesäß geführt wurde. Als Standesbeamter war Gustav Adam tätig. Bürgermeister war zuletzt Malermeister Martin Dittmann, Schiedsmann war Fritz Kunze.

Auf dem Gut, welches von 1500 ha Feldmark 500 ha der Gemarkung Kunzendorf für sich bewirtschaftete und dem jeweiligen Gutsbesitzer gehörte, waren Ende des zweiten Weltkrieges ca. 30 Arbeiter und Angestellte beschäftigt. Sie arbeiteten auf dem Gut als Treckerführer, Melker, Ställmacher und ähnliches. Im Schloß waren ein Diener August Wiesner mit seiner Familie, eine Köchin und vier bis fünf Hausangestellte tätig. Ebenso sorgten im gutseigenen Garten ein Gärtner mit Gehilfe für frisches Obst und Gemüse. Für den Wald war ein Förster verantwortlich. Das Schloß wurde bereits 1795 von dem schlesischen Baumeister Carl Gotthard Langhans (er stammt aus Landeshut im Riesengebirge) erbaut, der unter anderem auch das Brandenburger Tor erbaute. Ein Bau, welcher durch seine stabile Bauweise (die Außenmauern sind ca. 1 bis 1,5 Meter dick) bereits über zweihundert Jahre der Mittelpunkt von Kunzendorf bildet, und dem dazugehörenden Gutshof, der wahrscheinlich schon älter ist als das Schloß. So war Kunzendorf in seiner Gesamtstruktur eine durchaus selbständige Gemeinde mit eigener Feuerwehr, Hebamme, Schule, Bürgermeister und Gemeinderat.

1926 erwarb Gerhard Silomon-Pflug das Anwesen. Er heiratete zum zweiten Mal. 1930 wurde seine Tochter Inge im Haus geboren und getauft, 1933 wurde seine Tochter Hannelore im Haus geboren und getauft. Der vom ehemaligen Gutsbesitzer Gerhard Silomon-Pflug erstellte Kindergarten im Dorf galt als sozialer Fortschritt. Leider verstarb Gerhard Silomon-Pflug zum großen Leid seiner Familie und seiner Mitarbeiter schon Anfang 1934, seine Ehefrau führte noch bis Ende 1936 das Gut weiter, mußte es dann aber aufgrund der schlechten wirtschaftlichen Lage Ende 1936 in neue Hände übergeben.

Neuer Besitzer war der Prinz Johann-Georg Prinz zu Schleswig-Holstein. Er fiel 1941 an der Ostfront, als Erbe übernahm sein Bruder Friedrich-Wilhelm Prinz zu Schleswig-Holstein, auch er starb den Heldentod. Der dritte Bruder Ferdinand Prinz zu Schleswig-Holstein übernahm als letzter Erbe das Gut und mußte Anfang 1945 mit seiner Familie das Gut verlassen. Bis zu dieser Zeit befanden sich Haus und Hof in guten Händen. Besitzer des Schlosses war 1791 eine Familie von Eckartsberg, wie lange sie auf dem Gut lebten ist nicht bekannt. Vermutlich bis das Gut 1862 von Reinhold von Winterfeld bewirtschaftet wurde. Nächster Besitzer war Siegesmund von Urbanovski, genannt im Jahre 1905. Von ihm zeugt auch eine Stiftertafel in der katholischen Kirche zu Kunzendorf. 1922 ist ein H. Harrer als Besitzer eingetragen.

1945 nahm das schwere Schicksal der Gemeinde Kunzendorf-Greif ihren Lauf. Das wunderschöne gepflegte Dorf ging seinem Untergang entgegen. Die große Flucht der Bevölkerung aus ganz Schlesien, besonders der Grenzgebiete, hatte bereits Anfang Januar 1945 begonnen. Die Front rückte immer näher und es war bereits abzusehen, daß der grausame Krieg seinem Ende zuging. Durchhalteparolen verhallten und die Bevölkerung traf Vorbereitungen zur Flucht. So auch in Kunzendorf. Anfang 1945 hatte das Dorf Einquartierung. Die Brandenburger Divison (deutsche Wehrmacht) war kampfbereit und die Einwohner fluchtbereit. Schon kurz nach Weihnachten 1944/45 kam Prinz Ferdinand zu Schleswig-Holstein als Offizier für kurze Zeit von der Ostfront nach Kunzendorf, machte kund, daß er seine hochschwangere Frau in Sicherheit bringen würde und forderte weitere Personen auf, sich den Vorbereitungen zur Flucht anzuschließen. Die Prinzessin, eine Tochter von Großherzog von Mecklenburg aus Ludwigslust, fuhr mit nur wenigen Personen ab Kloppschen mit dem Zug in ihre Heimat. Da es seitens des Bürgermeisters noch keine Aufforderung zur Flucht gab, blieben die Arbeiter und Angestellten des Gutes und die Bewohner von Kunzendorf bei ihren Aufgaben. Polen, Ukrainer und Russen waren ebenfalls in Kunzendorf zu finden. Als Kriegsgefangene und Zwangsarbeiter fristeten sie hier ihr Leben. Gekennzeichnet durch ein Symbol (für Polen ein Aufnäher „PL“), Russen und Ukrainer hatten auf einem Dreieck als Kennzeichen „Ost“ auf ihre Kleidung vermerkt.

Für das Gut waren als Arbeiter ca. 24 bis 25 russische Kriegsgefangene in einer Feldscheune untergebracht. Diese wurden durch Stacheldraht und nachts durch die Bewachung invaliderter deutscher Kriegsversehrten gesichert. Tagsüber mußten sie, wie auch die Ausländer im Dorf, in der Landwirtschaft arbeiten. Man kann nur hoffen, daß die armen Männer und Frauen menschenwürdig betreut wurden.
Inzwischen rückte die Front immer näher und die Kunzendorfer richteten sich zum Aufbruch. Planwagen wurden mit Hausrat und Vorräten beladen und die besten Pferde bereitgestellt. Die Front näherte sich schneller als angenommen. Es ist anzunehmen, daß die Berichterstattung und Verbindungen innerhalb des Heeres und der einzelnen Einheiten vielerorts zerstört waren. Wie ist es sonst zu erklären, daß sich zersprengte Gruppen deutscher Soldaten zu Fuß und motorisiert in Greif und Kunzendorf befanden.

Unbemerkt standen plötzlich am 8.Februar 1945 (nachmittags) von der Bergmühle kommend 40 bis 50 russische Panzer an der Hauptstraße Polkwitz Kunzendorf. Sie schossen blindlings in das Dorf auf Häuser und Dächer. Ein Geschoß landete auch im Dachstuhl des Schlosses. Deutsche Militärfahrzeuge versuchen vor ihnen zu flüchten, sie wurden von hinten beschossen, brannten bereits und wurden trotzdem noch gefahren. Flucht mit dem brennendem Heck in größter Not! Nur wenige Einwohner von Kunzendorf waren bereits zu dieser Zeit auf der Flucht und der größte Teil der Bevölkerung war noch im Ort. Sie konnten ihrem harten Schicksal nicht mehr ausweichen. Angst und Schrecken verbreiteten sich im Dorf. Man rückte zusammen, denn die Nachrichten die dieser Invasion vorauseilten, waren nicht sehr ermutigend. Darum war es erstaunlich, daß der „Feind“ die deutschen Soldaten zum Teil ohne einen Schuß abzugeben vorbeifahren ließ. Am 9.Februar folgten die Infantrieeinheiten russischer Soldaten der Panzervorhut. Schützenpanzer mit Flaggwaffen, die die noch vereinzelt im Luftraum befindlichen deutschen Kampfflugzeuge versuchten abzuschießen. Nach den Infantrieeinheiten kamen die ersten Versorgungsfahrzeuge für Sprit und Waffen. Nahrungsmittel wie Fleisch usw. holten sich die Eroberer von den Einwohnern. Auch Stutebecker-LKWs, eine der modernsten Waffen, die den Russen von Amerikanern geliefert wurden, gehörten zu den russischen Einheiten. Die Übermacht des „Feindes“ zeigte sich überdeutlich und es mag manchen auf die „Wunderwaffe hoffenden“ Deutschen bereits bewußt geworden sein, daß jetzt Handeln angesagt war. Der Selbsterhaltungstrieb wuchs. Die Führung wurde für viele bedeutungslos, Selbsthilfe, wenn möglich in der Gemeinschaft, war angesagt. So auch in Kunzendorf. Die Familien rückten zusammen, bildeten Gruppen in Ober-, Mittel- und Niederdorf. Sie mußten ertragen, daß geplündert wurde, ein Privileg des Siegers. Ausgeartet war dieser Zustand sicher auch dadurch (es war sicherlich nicht beabsichtigt, jedoch leichtsinnig), daß die großen Vorräte der zum Gut gehörenden Brennerei nicht vernichtet worden waren. Ein willkommener Anlaß für die russischen Soldaten, sich reichlich mit dem „Lebenselixier“ (Schnaps) zu bedienen.

Die Folgen waren verheerend. Eine wilde Schießerei im Dorf forderte ein Menschenleben. Ein vierzehnjähriges Mädchen, Herta Pachali, im Haus der Eltern auf einer Ofenbank sitzend, erlag einem Kopfschuß durch eine Kugel, welche von der Straße aus durch das Fenster abgeschossen wurde. Auch Bürgermeister Martin Dittmann wurde erschossen, ein tragischer Tod. Um seine Ziegen zu füttern, mußte er vom Haus eine Straße überqueren. Eine Nachbarin sah ihn, wandte sich an einen Russen mit den Worten „das Nazi, das Nazi“. Darauf hin wurde er in einen Jeep geladen und abtransportiert. Wenige Zeit später fand man ihn durch einen Genickschuß getötet. So wurde indirekt auch eine Kunzendorferin zum Täter.

Die Front verzog sich weiter nach Westen (Richtung Berlin), doch folgten noch bis Ende des Krieges eine ständige Präsenz der russischen Versorgungsfahrzeuge in Kunzendorf. Das Leid der Bevölkerung nahm ständig zu, ein Kampf ums Überleben inmitten der chaotischen Verhältnisse. Die Zwangsarbeiter und gefangenen Russen, die sich im Dorf befanden wurden abtransportiert. Nicht in die ersehnte Freiheit zu ihren Familien, sondern nach Sibirien in Lager. Die Begründung seitens Stalins: Sie hätten als Partisanen kämpfen können. Was muß das für die armen Menschen grausam gewesen sein.

Die Zeit verging bis zur endgültigen Ausweisung der Deutschen kurz vor der Ernte 1947. Bis dahin vergingen noch viele Monate der Not und Pein. Die Arbeit war hart. Junge Burschen versorgten die Kühe, welche zusammengetrieben im Oberdorf standen. Die Felder mußten bestellt werden und die tägliche Arbeit unter Aufsicht der russischen Besatzung ohne Freiheit gehörte zum Leben. Aber im Gegensatz zur Bevölkerung in den großen Städte u.a. Glogau, Breslau, Hirschberg oder Liegnitz, durften die Kunzendorfer, wenn auch eingeschränkt, in ihren Häusern wohnen bleiben.

Das Schloß wurde weitgehendst geplündert. Hausrat und Möbel zerstört. Ebenso in späterer Zeit das Försterhaus im Gutshof. Doch wer hat die Gräber auf dem Friedhof aufgebrochen, und die Toten in ihrer Ruhe gestört? Wer hat die Gruft meiner Familie im Park aufgebrochen und die Grabplatte entwendet? Wenn sich schon die Lebenden aus Rache und Gewinnsucht gegenseitig zerstören, so sollten doch die Toten nicht miteinbezogen werden.

Bis zum Kriegsende waren in Deutschland unzählige Opfer zu beklagen, und als das Morden vorbei war, begann der Exodus für Millionen deutscher und polnischer Familien. Die Siegermächte hatten beschlossen, daß die in Schlesien verbliebenen Deutschen ausgewiesen werden. Polen aus dem Osten Polens mußten zwangsweise ihre Heimat verlassen und wurden in die verlassenen Häuser, Wohnungen und Gehöfte der Deutschen eingewiesen. So wurden auf einem Schlag viele Deutsche und Polen heimatlos. Ob jung oder alt, ohne Rücksicht wurden Familien entwurzelt und ihrer Heimat beraubt.

Für die Kunzendorfer kam der gefürchtete Tag X kurz von der Ernte 1947. Binnen einer Stunde kam der Ausweisungsbefehl. Pro Person wurde 50 kg Gepäck erlaubt (genau gewogen). Menschen und ihre Habe wurden auf Pferdewagen über Wiesau nach Kloppschen auf den Bahnhof gebracht. Offene Güterwagen brachten die Ausgewiesenen nach Chemnitz und in andere Städten, wo sie versuchten seßhaft zu werden. Die Sehnsucht nach der Heimat der eigenen Scholle, war für einige kaum zu ertragen, waren doch die Familien durch Generationen mit der Heimat tief verbunden.

Anfang Sommer 1947 begann im Dorf der große Wandel. Kaum waren alle deutschen bzw. kunzendorfer Familien ausgewiesen, kamen schon die ersten polnischen Familien und wurden in die frei gewordenen Bauernhöfe in Kunzendorf wie auch in den Wohnungen der umliegenden Dörfer und Städte eingewiesen. Auch die Polen waren aus ihrer Heimat vertrieben, aus Ostpolen, das Land wurde Rußland zugesprochen. So haben die damaligen Weltmächte Amerika, England, Frankreich und Rußland grausam entschieden. Schlesien wurde polnisch und Millionen Menschen wurden entwurzelt.

Auch im Schloß zogen Polen ein. Was in den Jahren von 1947 bis 1978 mit dem Schloß geschah, ist zeitgenau nicht auszumachen. Man spricht von einem Altersheim und Kindergarten in vergangener Zeit. Das ein Kindergarten im Untergeschoß war, steht fest, ebenso die Tatsache, daß 1978 der Gutshof als Kombinat in Betrieb war. In den Ställen standen Vieh die Acker wurden angebaut, nur sah alles recht marode aus. Der Park war schon verwildert und vom Schloß, den Ställen und Wohnhäuser fiel der Putz ab. Das Notwendigste wurde in den Jahren ab 1945 an den Gebäuden instandgesetzt.

In den 90er Jahren sah alles trostlos aus. Die Ställe waren leer, die Fenster zum Teil ohne Glas, der Hof verwildert. Im Park standen die Brennesseln meterhoch, es gab kaum ein Durchkommen durch die vielen Sträucher und überwucherten Bäume. Die Ruine eines Schwimmbads zierte den einstmals großen Rasen mit Rosenrondell vor dem Schloß.

Sehr gepflegt war alles in früheren Zeiten. Den Park durchkreuzten gepflegte Wege, im Teich blühten im Sommer Wasser-Iris. Ein großer Gartenpavillon mit Fasanerie (in dem Gehege wurden Fasane gezogen, welche dann zum Abschuß im Herbst frei gelassen wurden) ergänzte den Park, der in englischem Stil angelegt war. Ein großer Gemüsegarten gehörte, ebenso wie die daneben liegende Brennerei zum Gutsbereich.

Das Schloß, von Carl Gotthard Langhans, der auch das Brandenburger Tor in Berlin und andere Bauwerke in Schlesien schuf, im Jahre 1791 erbaut, ist mit seiner bis zu 1,5 Meter starken Außenmauern und 1500 qm Wohnfläche ein imposanter Wohnsitz. Seit über 200 Jahren für die verschiedenen Besitzer eine beschützende Heimstatt. Das Schloß hat die wechselvolle Geschichte Schlesiens gut überstanden, bis es endlich im Jahr 2000 wieder in private Hände kam. Ein Besitzer, der mit viel Liebe in den kommenden Jahren Haus und Hof in alter Schönheit, Eleganz und Zweckmäßigkeit wiederherstellt. Sämtliche Gebäude und der Park stehen unter Denkmalschutz.

Über die Persönlichkeiten vergangener Besitzer ist zu berichten, daß Gerhard Silomon-Pflug, - er hatte das Gut 1926 übernommen - Landwirtschaft studierte und starke soziale Ambitionen hatte und auf das Wohl seiner Mitarbeiter großen Wert legte. So erzählt eine Kunzendorferin, die sich noch gut an ihn erinnern kann, daß er mit eigenen Mitteln einen Kindergarten erbaute, für Kinder der Mitarbeiter und auch vom Dorf im Alter von einem bis vierzehn Jahren. Auch sorgte er dafür, daß während der kälteren Jahreszeit seine Feldarbeiter gut versorgt waren. So schenkte er unter anderem seinem ersten Treckerführer einen Pelzmantel zum Schutz gegen die Kälte auf dem Traktor.

Seinen Kindern war er ein äußerst liebevoller Vater, sein früher Tod stürzte seine Familie und die ganze Belegschaft in Haus und Hof in tiefste Trauer. Seine letzte Ruhe fand er im Schloßpark. Nach 1945 wurde nach dem Einmarsch der Russen das Grab zerstört, d.h. die bronzene Grabplatte wurde entfernt und die Gruft aufgebrochen. Ich habe zusammen mit meinem Ehemann und mit der tatkräftigen Hilfe des jetzigen Besitzers das Grab 2003 als Gedenkstätte wieder hergerichtet.

Von den nachfolgenden Besitzern von 1936 bis 1945 - den Prinzen von Schleswig-Holstein - ist wenig bekannt. Sie hielten sich nur zeitweise in Kunzendorf auf. Ihre Anwesenheit kündigte immer eine gehißte Fahne auf dem Dach des Schlosses an. Alle drei waren passionierte Pferdeliebhaber - edle Pferde gehörten schon immer zum Gut.
Der nächste Besitzer nach der Familie Silomon-Pflug war Prinz Johann-Georg zu Schleswig-Holstein, er fiel 1941 in Rußland. Danach hat sein Bruder Friedrich-Wilhelm zu Schleswig-Holstein das Gut geerbt. Doch auch er fand kurze Zeit später den Heldentod in Frankreich.

Prinz Ferdinand zu Schleswig-Holstein als dritter Bruder übernahm Haus und Hof, jedoch nur für kurze Zeit. Er kämpfte zwar auch als Offizier an der Ostfront, konnte aber nach Weihnachten 1945 mit seiner Familien nach Glücksburg übersiedeln. Auch die letzten drei Besitzer waren sehr aufgeschlossen gegenüber den Belangen der Angestellten und ihrer Mitarbeiter.

Bleibt abschließend zu sagen, daß es mein größter Wunsch ist, daß Friede in Kunzendorf einzieht und daß Kunzendorf wieder zum Blühen kommt!!


Œl¹sk - Dolny Œl¹sk - Schlesien - Niederschlesien - Silesia - Zabytki Dolnego Œl¹ska

Bêdê wdziêczny za wszelkie informacje o historii miejscowoœci, ciekawych miejscach oraz za skany archiwalnych widokówek lub zdjêæ.

Wenn Sie weitere Bilder oder Ortsbeschreibungen zu dem oben gezeigten Ort haben sollten, wäre ich Ihnen über eine Kopie oder einen Scan sehr dankbar.

Tomasz  Mietlicki    e-mail  -  itkkm@o2.pl