Dolny Śląsk - dziedzictwo przeszłości utrwalone w zabytkach

Niederschlesien - die Erbschaft der Vergangenheit in Denkmälern verewigt

Lower Silesia - inheritance of the past in remains


 

Śmieszkowo - powiat wschowski

vor 1945 Lache - Kreis Grünberg

 

     

     

Poniżej tekst udostępniony przez Martina Sprungalę w tłumaczeniu Przemysława Zielnicy.

HISTORIA WSI ŚMIESZKOWO (LACHE)

Śmieszkowo odróżnia się formą i budową od innych wsi niegdyś należących do przemęckiego klasztoru. Ta miejscowość jest tak zwaną wsią jednoulicową, rozciągającą się w kierunku północ – południe. Natomiast inne starsze wsie, jak Kaszczor (Altkloster), Ciosaniec (Schussenze) albo Mochy (Mauche), położone są równolegle do Niziny Obrzańskiej i rozpościerają się ze wschodu na zachód,  zachowała się również struktura osadnicza tych wsi, tzw. wielodrożnica, co jest związane  z osadnictwem niemieckich kolonistów na tym terenie w czasach średniowiecza.

Najstarsze zasiedlanie terenów na południu Niziny Obrzańskiej odbywało się więc w bezpośrednim sąsiedztwie Śmieszkowa, a tereny położone dalej na południe porastała gęsta puszcza, którą wykarczowano dopiero we wczesnych czasach nowożytnych, tym samym wsie Szreniawa, Śmieszkowo i Spokojna należą do młodszych osad powstałych na pograniczu śląsko-wielkopolskim. Klasztor cysterski w Wieleniu (od 1418 roku w Przemęcie), korzystał z przywilejów prawa magdeburskiego - autonomii i udogodnień podatkowych przyznanych na wieki. Jednak już w 16. wieku wspomniane przywileje zostały zniesione. W 1520 roku w Polsce wszyscy chłopi byli zobowiązani do pracy pańszczyźnianej przez 52 dni w roku, w 1523 roku odebrano im prawa do wolnego występowania przed sądem. Wszędzie wprowadzone poddaństwo ujarzmiło chłopów. Zgodnie z uchwałą Sejmu z 1537 roku wysokie urzędy kościelne od tego momentu mogła piastować tylko polska szlachta. Decyzja ta została realizowana stopniowo. W klasztorze cysterskim w Obrze w 1552 roku zmiana na polskiego opata nastąpiła przy użyciu broni. Mnisi, którzy częściowo pochodzili z dalekiej Nadrenii, uciekli na Śląsk. W 1554 roku również klasztor w Przemęcie otrzymuje pierwszego polskiego opata – Stefana II. Siemieńskiego (1554-1561). Kronikarz z głównego klasztoru w Paradyżu, Augustyn Dobrowolski, odnotowuje, że Siemieński zupełnie nie nadawał się na pełnienie tej funkcji, nie należał do zakonu cystersów, gdyż był karmelitą, a pozycję opata uzyskał w nieuczciwy sposób. Chciwość i niegospodarność powiązana z klęskami żywiołowymi spowodowały kryzys w klasztorze, a Siemieński - człowiek działający w sposób niechrześcijański - został pozbawiony urzędu. W 1561 roku na jego miejsce biskup poznański oddelegował Jana III. Węgorzewskiego. Ponieważ nowy opat nie widział możliwości szybkiej poprawy sytuacji ekonomicznej, przekazał więc dużą część klasztornych włości swemu przyjacielowi, Andrzejowi Opalińskiemu (1540-1593), najpotężniejszemu szlachcicowi w regionie. Opaliński był dziedzicem klucza włoszakowickiego, roztaczającego się poprzez Brenno, Lgiń aż do Tylewic. Oprócz tego sprawował funkcję kasztelana przemęckiego oraz był jednym z najbardziej poważanych i wpływowych ludzi w Polsce. Andrzej Opaliński przejął w dzierżawę nie tylko zachodnią część obszaru klasztornego łącznie z Ciosańcem i wielkimi obszarami lasów, ale dokonał zamiany: za mały folwark Buczyna (Buchwald) otrzymał wieś Wijewo (Weine). Był to bez wątpienia kiepski interes dla klasztoru, bardziej przysługa po znajomości ze strony opata Jana III., który z pewnością zyskał przy tym osobiste korzyści.

Andrzej Opaliński był nie tylko wpływowym człowiekiem, ale także posiadał opinię dobrego dziedzica. Poza tym był zagorzałym katolikiem, co w tamtych czasach wśród szlachty było rzadkością. W 1552 roku ludność Wschowy (Fraustadt) i prawie całej okolicy przyjęła wyznanie protestanckie. Znajdująca się w granicach Śląska Sława (Schlawa) oraz polska Wschowa były ostoją luteranizmu, przeciwko któremu Opaliński bronił się wszelkimi siłami, dlatego zarówno polscy jak i niemieccy mieszkańcy terenów administrowanych przez Opalińskiego pozostali katolikami.

W celu wzmocnienia swej pozycji ekonomicznej oraz umocnienia katolicyzmu dziedzic włoszakowicki założył szereg nowych osad, ostatnią z nich było właśnie Śmieszkowo, powstałe około 1592 roku. Osadnicy pochodzili prawdopodobnie z katolickich Łużyc. Ich nazwiska niestety nie są znane, ale z kronik kościelnych z późniejszego okresu można wywnioskować, że w tej wsi znajdowało się szereg wielkich gospodarstw, które powstawały wzdłuż drogi przebiegającej z północy na południe. Należy wymienić tutaj charakterystyczne dla tej miejscowości nazwiska: Klim(p)ke, Liesebach, Pogatzke, Rösler, Schmeiser, Schönknecht, Winsker, Woydschiski i Zacher. We wzmiance z 1643 roku wieś nosi nazwę „Lacha”, w 1654 „Lachow” i „Lache”. Polska nazwa „Śmieszkowo” jest dosłownym tłumaczeniem źle zrozumianego niemieckiego określenia tej wsi - „Lache” (od niem. lachen – śmiać się). Niemieckie „Lache” wywodzi się jednak od starosłowiańskiej łachy, czyli mokradła.

Wraz ze śmiercią Andrzeja Opalińskiego kończy się okres świetności tego rodu. Jego spadkobierca sprzedaje bowiem dobra włoszakowickie krewnemu i dalej poświęca się wielkiej polityce. Ponieważ nowe wsie - m.in. Śmieszkowo - powstały na obszarze wydzierżawionym od klasztoru, podlegały więc parafii Kaszczor. Mieszkańcy Śmieszkowa i Potrzebowa (Scharne) mówili po niemiecku, należy więc przypuszczać, że od samego początku byli oni zainteresowani przynależnością do parafii Kaszczor, a opcja przyłączenia ich do parafii Brenno, jak w przypadku Wijewa, nie wchodziła w rachubę. Z tego powodu Łukasz Opaliński (1574-1654) ufundował około 1621 roku kościół w Śmieszkowie. Pierwszy kościół, pod wezwaniem św. Andrzeja, był drewniany i rażąco zaniedbany. W dokumencie z 1725 roku ta licząca  wtedy zaledwie sto lat świątynia jest bowiem określona jako „prastara”. Ponieważ około 1720 roku kościół groził zawaleniem, patron o nazwisku Radomicki, który był dzierżawcą Wijewa, uważał za konieczne przeprowadzenie remontu świątyni. Nowa kościelna budowla została ukończona w 1725 roku za czasów proboszcza Christopha Rußa. W latach 1727 i 1792  papież przyznaje parafii św. Andrzeja na 10 lat odpust przypadający na dzień patrona. Od dnia 30.08.1870 roku odpust został przyznany na wieki.

Nowy kościół przetrwał tylko trzy lata, gdyż dnia 7.10.1729 roku spalił się. Ogień został zaprószony przez jakąś kobietę, którą nieopatrznie zamknięto w świątyni. Proboszcz Ruß musiał przez to ponownie zabiegać o pieniądze na odbudowę kościoła. Już w 1731 roku trzecia z kolei świątynia została ukończona i była piękniejsza niż wcześniejsze, gdyż budowlę uzupełniono o drewnianą wieżę. Rok 1793 był znaczący w historii Śmieszkowa, gdyż wtedy doszło do ponownego rozbioru Polski, tym samym Wielkopolska przypadła Prusom, które wprowadziły nowy podział administracyjny regionu. Wraz z inwestycjami związanymi z budową dróg i gospodarką leśną ożywił się handel, a po uwłaszczeniu chłopów w 1815 roku ludność wiejska stała się bardziej mobilna. Jako że zaistniała możliwość wolnego zarządzania gruntami, pojawiły się więc przeróżne uregulowania spadkowe. W Śmieszkowie oznaczało to, że chłopi dzielili swoje gospodarstwa, co spowodowało wzrost liczby mieszkańców tej wsi. W 19. wieku pojawił się typowy dla przygranicznych wsi efekt. Do Śmieszkowa, które do ok. 1850 roku było czysto niemiecką wsią, stopniowo napływała ludność pochodzenia polskiego. Początkowo odbywało się to poprzez wchodzenie w rodzinę, należy jednak zaznaczyć, że nowi mieszkańcy w następnej generacji mówili już po niemiecku, chociaż nosili polskie nazwiska. W drugiej połowie 19. wieku rozwój ten zmienił się, gdyż we wsi osiedlało się coraz więcej polskich robotników i chłopów małorolnych, podczas gdy nowa generacja niemieckich chłopów wolała szukać korzystniejszej pracy na Zachodzie, w Zagłębiu Ruhry albo w okolicach Berlina. Do 1920 roku liczba polskich mieszkańców Śmieszkowa wzrosła do 42%, choć sto lat wcześniej wieś była prawie całkowicie niemiecka.

Wraz z nastaniem cesarstwa doszło do politycznych konfliktów. Z jednej strony ludzie byli dumni z powstania państwa narodowego, które jednak zwróciło się w tak zwanym „Kulturkampf” przeciwko kościołowi katolickiemu. Ten polityczny cios był skierowany również (lub przede wszystkim) przeciw Polakom. Niemieccy katolicy w parafii Śmieszkowo od tego czasu przez kilka generacji znajdowali się między młotem a kowadłem. Wraz z wprowadzeniem języka niemieckiego jako jedynego języka wykładowego w szkole, Niemcy mieli ograniczone możliwości kontaktu z językiem polskim, gdyż wcześniej było rzeczą normalną, że mówiło się trochę po polsku. Zresztą nauka polskiego już nie była konieczna, ponieważ każdy Polak dobrze znał niemiecki.  Dopiero w 1920 roku wystąpił problem u tych Niemców, którzy znaleźli się, jak w sąsiednim Potrzebowie, w granicach Polski.

Wspomniany „Kulturkakampf” miał wpływ również na sytuację w Śmieszkowie, gdyż w najgorętszej fazie walki z kościołem katolickim zmarł proboszcz tej parafii – Ferdinand Meisner (1815-1875, proboszcz od 1856 roku). Ponieważ księża katoliccy nie mogli pełnić funkcji duszpasterskiej poza swoją parafią, dlatego proboszcz z Brenna, Robert Veith, był zmuszony pochować Meisnera na cmentarzu parafialnym w Brennie. Następcy Ferdinarda Meisnera nie powołano, a parafia Śmieszkowo była administrowana z Ciosańca. Dopiero w 1891 roku Śmieszkowo otrzymało własnego proboszcza – Johannesa Fröhlich.

Kolejnym przełomowym momentem w historii Śmieszkowa była przegrana I. wojna światowa. Wprawdzie wsie Śmieszkowo, Potrzebowo i Wijewo nie były faktycznie zajęte przez polskich powstańców, ale skutki działań wojennych były odczuwalne, bowiem wojska niemieckie nie zgadzały się z propozycjami Międzysojuszniczej Komisji, dotyczącymi wytyczenia nowego przebiegu granic, według których niemiecka Osowa Sień, leżąca tuż przed bramami miasta powiatowego,  miałaby przypaść Polsce. Po małej korekcie wsie Potrzebowo i Wijewo odstąpiono Polsce, natomiast Osowa Sień pozostała w granicach Niemiec. Tym samym parafia Śmieszkowo została podzielona. Dotychczas dobre stosunki rodzinne i sąsiedzkie zostały w okresie międzywojennym poddane ciężkiej próbie, gdyż aby dostać się z Potrzebowa do Śmieszkowa, mieszkańcy musieli korzystać z przejścia granicznego w Kaszczorze, co oznaczało prawie 20 km okrężnej drogi.

Nowe położenie przygraniczne Śmieszkowa znacznie wpłynęło na nienaturalny rozwój tej wsi. Wielu Polaków chciało żyć w swoim kraju i optowało za Polską, tzn. zamieniali się gospodarstwami z Niemcami, którzy nie chcieli zostać w Polsce. Doszło więc do radykalnej wymiany ludności w Śmieszkowie. Nowi mieszkańcy pochodzili przede wszystkim z dużych niemieckich wsi Mochy i Kaszczor, były to m.in. rodziny Starzonek, Seidel, Zboralski, Boving, Durek. Rodziny przybyłe z wyżej wymienionych miejscowości były katolickie, ale do Śmieszkowa  dotarli optanci również z innych rejonów Prowincji Poznań, którzy byli ewangelikami, dlatego wieś była zamieszkana po raz pierwszy w tak znacznym stopniu przez ludność niekatolicką. Pod koniec lat dwudziestych państwo pomogło wybudować w tej wsi kaplicę, co miało m.in. wzmocnić niemieckość. Tą tendencję można zauważyć w wielu dziedzinach życia, zakładano bowiem stowarzyszenia: muzyczne, kościelne, rozrywkowe. W 1929 roku Śmieszkowo otrzymało własną placówkę Caritas kierowaną przez siostrę Sidorę Kotzen z zakonu szarytek z Wrocławia.

Wraz z przejęciem władzy przez narodowych socjalistów rozpoczęły się nowe starcia, wskutek których ofiarą padło dwóch poważanych mieszkańców Śmieszkowa, mianowicie nauczyciel i kantor Otto Grabs oraz proboszcz Johannes Nowak. Grabs musiał zrezygnować z zajmowanego stanowiska i z powodów politycznych został karnie przeniesiony do miejscowości Kreutz (Ostbahn). Natomiast proboszcz Nowak wpadł w tarapaty przez śmieszkowskiego karczmarza i zarazem działacza partyjnego, ewangelika Otto Neißa, który złożył donos na policji, jakoby proboszcz negatywnie wyrażał się o ślubach państwowych. Nowaka potraktowano łagodnie i za karę został przeniesiony do innej placówki (1938). Inni księża przypłacali w tamtych czasach życiem, kiedy stawali w obronie wiary.

Nadejście wojny w 1939 roku ponownie sprawiło wiele cierpień wśród ludności. Synowie, ojcowie i bracia musieli iść na wojnę. Z sąsiednich polskich wsi przydzielano przymusowych robotników rolnych, a ich opiekunowie otrzymali zakaz utrzymywania bliższego kontaktu z nimi, gdyż dyskryminacja rasowa była najwyższym celem państwa. Wielu protegowanych nie stosowało się do tego zakazu z chrześcijańskich pobudek, natomiast inni bezczelnie wykorzystywali tą sytuację nieludzko wykorzystując przymusowych robotników. Tamte czasy wyzwalały zło w ludziach tym bardziej, że złym powierzono władzę. Główną winę za to ponosi panujący wtedy reżim.

Dnia 22.01.1945 nadszedł rozkaz dotyczący „ewakuacji” Śmieszkowa, ponieważ teren był zagrożony działaniami wojennymi. Kobiety, dzieci, ludzie starsi i chorzy udali się w drogę do Łężycy (Lansitz) koło Zielonej Góry (Grünberg). Ewakuacja przerodziła się potem w ucieczkę i wygnanie. Wzorowo zachował się pochodzący z Nadrenii proboszcz Wilhelm Planzen, który niosąc na piersi krzyż towarzyszył swoim wiernym w trakcie ucieczki. Z Łężycy droga prowadziła w kierunku Saksonii, do miejscowości Riesa, Mautitz i Taura, w których część mieszkańców Śmieszkowa osiedliła się. Burmistrz Josepf Michalewitz, który zginął w czasie jednego z nalotów, wcześniej znalazł wraz z garstką innych śmieszkowian schronienie w okolicach Cottbus, gdyż tutaj jeszcze nie dotarło zbyt wielu uchodźców.

Również po 1945 roku pod panowaniem Rosjan w ludziach wyzwalała się nienawiść. Ofiarom wojny dano wolną rękę do zemsty. To, co każdy system prawny zakazuje, zostało tym razem dozwolone. Ofiarami byli teraz Niemcy – nie wcześniejsi sprawcy, lecz ludzie niewinni, którzy mieli nieszczęście należeć do narodu, który rozpętał całą katastrofę.

Niewiele rodzin zostało w Śmieszkowie po roku 1945, a i tym nie wiodło się dobrze. Ewangelik Gustav Mertinke nie chciał opuścić swojej małej ojczyzny i pozostał we wsi. On i jego żona zostali przez Polaków rozstrzelani. Starsze małżeństwo Ignaza Wojciechowskiego pozbawili życia Rosjanie.

Jednym z pierwszych Polaków, którzy osiedlili się w Śmieszkowie, był Franciszek Kurpisz, który tutaj urodził się i w 1920 roku musiał optować za Polską, gdyż wtedy nie miał ukończonych 21 lat, a jego ojciec zamienił się gospodarstwem z Niemcem. Latem 1945 roku Polacy z sąsiednich miejscowości, nierzadko będący w czasie wojny przymusowymi robotnikami, przejęli najlepsze gospodarstwa w Śmieszkowie. Natomiast Polacy przymusowo wysiedleni przez Rosjan z regionu za Bugiem, osiedlali się później. Początkowe lata powojenne były trudne zarówno dla byłych, jak i nowych mieszkańców Śmieszkowa. 

dr Martin Sprungala, Dortmund

tłumaczenie: Przemysław Zielnica, Wijewo


 

Archiwalne widokówki i zdjęcia

Historische Ansichtskarten und Fotos

   


Śląsk - Dolny Śląsk - Schlesien - Niederschlesien - Silesia - Zabytki Dolnego Śląska

Będę wdzięczny za wszelkie informacje o historii miejscowości, ciekawych miejscach oraz za skany archiwalnych widokówek lub zdjęć.

Wenn Sie weitere Bilder oder Ortsbeschreibungen zu dem oben gezeigten Ort haben sollten, wäre ich Ihnen über eine Kopie oder einen Scan sehr dankbar.

Tomasz  Mietlicki    e-mail  -  itkkm@o2.pl