|
|
|
(zdarzyło się w Głogowie, Gross Glogau, Glogaw)
Głogowska podróż w czasie..... Prezentujemy tu wydarzenia, które odcisnęły się w historii naszego miasta różnym piętnem. Przypominamy fakty znane bardziej i mniej. Z reguły nie są to kamienie milowe Historii, ale drobiny historycznego kurzu, który jeszcze unosi się w bibliotekach, muzeach, archiwach czy odgrzebywanych zakamarkach Starego Miasta. Z trudem przeciska na światło dzienne.
Lipiec 2010 975, 25.07., prawdopodobnie w Walbeck, w diecezji Halberstadt urodził się Thietmar. Od 1009 r. biskup merseburski. Uczestniczył w wielu istotnych wydarzeniach epoki będąc w najbliższym otoczeniu Henryka II. Wraz ze swoim protektorem, arcybiskupem Taginonem, towarzyszył niemieckiemu władcy w zbrojnej wyprawie przeciw Polakom. Nie dotarł pod głogowski gród w trakcie grabieżczej wyprawy w 1010 r., bowiem wcześniej zawrócił wraz z orszakiem chorego niemieckiego króla. Dwa lata później rozpoczął pisać dzieło swojego życia – znane nam jako Kronika Thietmara. W rozdziale VI, ust. 58, zapisał słynne dla głogowian zdanie ze słowami: „…koło grodu zwanego Głogów…”. Łacińskie „urbs Glogua” odmieniane jest w tych dniach wielokrotnie, bowiem mija 1000 lat od tej pierwszej wzmianki dowodzącej, że nad Odrą istniało silnie ufortyfikowane, ludne miejsce. Wehikuł poleca zakładkę z poniższym logo na stronach miasta (www.glogow.pl)
1260, 22.07., książę Konrad gości w Głogowie swoich braci: Henryka wrocławskiego, Bolesława Rogatkę i Władysława, który niedługo zostanie biskupem salzburskim. Do Głogowa przybyła również ich matka, księżna - wdowa Anna i biskup Tomasz I. Tematem zjazdu rodzinnego jest próba zakończenia konfliktu z kościołem wrocławskim. Kilka lat wcześniej Bolesław Rogatka więził i postponował biskupa Tomasza. Była to brutalna konsekwencja sporu władzy świeckiej już od czasu Henryka Brodatego o immunitet dla dóbr kościelnych. W czasie spotkania, niezależnie od osobistych relacji każdego z braci z Bolesławem zdecydowali się solidarnie wypłacić biskupowi Tomaszowi I odszkodowanie za doznane cierpienia. Koniec konfliktu nastąpił rok później kiedy książę legnicki Rogatka potwierdził wszelkie prawa i przywileje ekonomiczne i sądownicze Kościoła.
1410, 15.07., w tym dniu, jak wiemy z przekazów wśród wielu barw wojennych, na polu bitwy pod Grunwaldem, czy jak chcą Niemcy – Tannenbergiem, powiewała także złota flaga ze śląskim orłem. Większość książąt śląskich w tej wojnie pozostała neutralna. Oddajmy głos Długoszowi: "Chorągiew Konrada Białego, księcia oleśnickiego ze Śląska, którą osobiście prowadził sam książę Konrad z ludzi własnych; pod nią służyli rycerze jego właśni z księstwa wrocławskiego i Śląska. I sam książę Konrad został pojmany i pozbawiony zarówno chorągwi, jak całej swej fortuny, ale wypuszczony został na wolność z łaskawości Władysława króla polskiego. Trzeba zaś wiedzieć, że ze wszystkich książąt śląskich czy też polskich nikt prócz tego Konrada oleśnickiego i Kazimierza, księcia słupskiego, czyli szczecińskiego nie przeszedł na stronę mistrza i Zakonu krzyżackiego z wieczną ich hańbą i wstydem, iż własną mowę i własną ojczyznę, wspierając wrogów chcieli rozszarpać i zniszczyć. Obu jednak oraz ich pojmanym rycerzom król Władysław przebaczył" Jak więc widzimy kronikarz dał upust swojemu patriotyzmowi i emocjonalnymi zdaniami spostponował tych rodaków, którzy stanęli po drugiej stronie pola bitwy. Sytuacja jak zwykle była bardzo złożona. Młody (według różnych przypuszczeń miał 19-20 lat) .książę Konrad Biały w trakcie wybuchu wojny pobierał wojenne nauki w Malborku. Obrońcy przytaczają wypowiedź młodego rycerza „że honor nie pozwala mu opuścić Wielkiego Mistrza skoro wojna zastała go w Malborku”. Jego ojciec starał się utrzymywać przyjazne stosunki z Polską. Już po wybuchu wojny polsko-krzyżackiej w 1409 r. oddał się służbie dyplomatycznej. Wraz z najstarszym synem, Konradem IV, mediował w imieniu króla czeskiego Wacława IV u Władysława Jagiełły. Skutkiem tych działań było min. zawieszenie broni w okresie od 8 października 1409 do 24 czerwca 1410 r.
Chorągiew Konrada VII z 1410 r. według Banderia Prutenorum Jana Długosza. Chorążym był Jan von Mutschelnitz, w 1408 r., dworzanin księcia Konrada III (ojca Konrada Białego).
Chorągiew Ślązaków pod Grunwaldem należała do jednych z największych spośród zaciężnych po stronie Zakonu. Według księgi żołdu (Soldbuch) na początku lipca 1410 r. Krzyżacy opłacali 5751 rycerzy, z których 3712 wzięło udział w bitwie. Wśród nich znalazło się 229 Ślązaków i Łużyczan w chorągwi Konrada Białego. Formacja ta pod Grunwaldem należała do jednych z największych spośród zaciężnych po stronie Zakonu. Zachowała się imienna lista 229 rycerzy ze stu rodów śląskich i kilku łużyckich. Opublikował ją w 1880 roku na podstawie zachowanego spisu wypłacanego żołdu (Soldbuch), XIX-wieczny badacz i archiwista dr Paul Pfotenhauer. Wśród rycerstwa znaleźli się też członkowie rycerskich rodów z księstwa głogowskiego. Wsród nich min. Kasper i Hannus (Jan) Niebelschuetz (Nebelschicz), Hannus Czambor (Tschammer), Wolff, Jorge, Kasper, Koncze, Heczkel, Franczke i Nickel Zedlitz (Czedelicz). Dowódcą jednego z oddziałów pełnił jeden z trzech Kotwiczów (Kottwitz), Nickel, który w 1414 został starostą szprotawskim. Starostą kożuchowskim w 1420 został z kolei jeden z trzech Rotenburgów (Nickel, Hannus i Friedrich). Konrad Nimptsch służył Zakonowi w latach 1410-1428, otrzymał liczne nadania na Śląsku, tytuł barona. Po stronie Władysława Jagiełły zaciężni rycerze służyli w chorągwi św. Jerzego pod dowództwem min. Ślązaka Zbysławka z Dobrej Wody i w chorągwi wieluńskiej, która w ten sposób uzupełniła swój stan. W chorągwiach Gniewosza z Dalewic i Janczyka z Jicina, którzy wiedli chorągwie najemników też mieli się znajdować Ślązacy. Od 1409 r. na służbie w Zakonie Krzyżackim przebywał też puszkarz (mistrz artyleryjski) Steynkeller z Glogowa. 1521, 24.07., Jakub von Salza, starosta głogowski (Landeshauptmann) został biskupem wrocławskim
1629, 5.07., w Grossglogau na podstawie cesarskiego rozporządzenia wydanego 11 maja odbył się okręgowy przegląd pospolitego ruszenia [Musterung].
1742, lipiec, założony został głogowski cech kominiarzy. W jego skład weszło 20 kominiarskich mistrzów z Głogowa, Jawora, Legnicy, Ścinawy, Lubina, Lwówka Śląskiego, Parchonic, Rudnej, Bytomia, Nowej Soli, Kożuchowa, Zielonej Góry, Otynia, Szprotawy, Żagania, Sławy i Czernej. Statut cechu został zatwierdzony przez władze 4.8.1772. Na ile już wtedy był to pewny i dochodowy fach niech Siadczy fakt następujący. Generał du Moulin, komendant twierdzy wpłynął na władze miasta by miejskim kominiarzem, nadmistrzem cechu został fizylier Huncke z garnizonowego 37 pułku piechoty. W mieście utrzymać się mogło 3 mistrzów kominiarskich. 1802, 8.07., zmarł w trakcie pełnienia obowiązków służbowych generał major Johann Anton von Dessaunières, (ur.1731) komendant głogowskiej twierdzy, kawaler orderu Pour le Merite. Ten szlachcic alzacki przybył do miasta nad Odrą w marcu 1795 r. jak niedawno mianowany generał. Osiadł tu z rodziną. Żona generała pozostała w Głogowie do swojej śmierci w 1830 r. Najstarszy syn Adolf poszedł w ślady ojca, był również oficerem, uczestniczył w bitwie pod Lipskiem. Emerytowany w 1816 został poczmistrzem w Elblągu. Von Dessaunières był m.in. odpowiedzialny za więzienie w latach 1798-1800 Wilhelminy Enke, hrabiny von Lichtenau. Metresa króla Fryderyka Wilhelma II skazana została na wygnanie do Głogowa przez jego następcę. 1807, 16.07., po podpisaniu pokoju w Tylży, w trakcie powrotu do Paryża, zatrzymał się w Głogowie Napoleon Bonaparte, cesarz Francuzów. Wjechał do twierdzy w samo południe. W otoczeniu generalicji i oficerów sztabowych dotarł do ustawionej przed mostem od strony Serbów, bramy triumfalnej. Z marszałkami Duroc i Murat odebrał mowy powitalne burmistrza i komendanta. Przygotowanych na srebrnej tacy pozłacanych kluczy do miasta nie przyjął. Wśród huku dział na wałach i bicia kościelnych dzwonów skierował się do zamku, gdzie przyszykowano cesarską kwaterę. Tu cesarz się posilił w otoczeniu najbliższych, potem załatwił bieżącą pocztę i wyszedł do antykamery gdzie czekali miejscowi notable. Wśród nich zwrócił monarszą uwagę przez zawieszony na fraku Order Orła Czerwonego, wiekowy prezydent regencji Carl Ludwig von Cocceji. Zesłany do Głogowa młody urzędnik królewski wraz ze swoją wybranką Barberiną Campanini pozostał w mieście do końca swoich dni. I choć związek dla którego musiał opuścić Berlin nie przetrwał długo to von Cocceji spędził nad Odrą ponad 50 lat. A cesarz swoim zwyczajem zlustrował przedstawianych mu wzrokiem,”… po czym odstąpił kilka kroków do tyłu i wygłosił dosyć nieprzyjemne dla nich i krytyczne wobec króla pruskiego, przemówienie”. Orszak ceremonialny, w którym podróżował władca Europy oddalił się niebawem przez Bolesławiec i Lubań do Drezna. Już za tydzień w stolicy Saksonii Napoleon nada Księstwu Warszawskiemu Konstytucję (22 lipca 1807 r.)
Napoleon Bonaparte w towarzystwie Mameluka Rustama wychodzi na głogowskim zamku do oczekujących go miejscowych dostojników. (rys. P. Knoetel)
1864, 1.07., w 200 rocznicę śmierci (16.07.1664 r.), nad portalem głogowskiego teatru odsłonięto popiersie Andreasa Gryphiusa. Ten wybitny poeta niemieckiego baroku urodził się i zmarł w Głogowie. 1906, 1.07., uroczyście oddano do użytku linię kolejową z Głogowa - Odrzycka do Szlichtyngowej. Był to kolejny otwarty odcinek na trasie z Głogowa do Bojanowa budowanej od 14.12.1885 r. Linia miała jeden tor o szerokości 1435 mm. Kilka miesięcy później ukończono budowę na trasie ze Szlichtyngowej do Góry. 1945, lipiec, Adam Królak w swoich notatkach umieścił zapiski o takich wydarzeniach: - w Żarkowie powołany zostaje majątek miejski, w którym po oczyszczeniu pól z min prowadzona jest gospodarka rolna. - 4.07. Powołany został Powiatowy Komitet Osiedleńczy. - 6.07. dokonano pierwszego po wojnie wypieku chleba w ilości 70 bochenków. Mąka jeszcze ubiegłoroczna. - uruchomione zostaje stałe połączenie promowe przez Odrę. Aleksander Śmidoda przy pomocy techników niemieckich przerabia ponton wojskowy . - w lokalu mieszkalnym przy ul. Grunwaldzkiej uruchomiony zostaje Urząd Pocztowy - wysiedlono 2148 Niemców z terenu powiatu. - pierwsza wypłata pensji urzędnikom pracownikom instytucji państwowych wprowadza obrót gotówkowy w miejsce handlu wymiennego i” dewizowego” - w Sławie Śląskiej powstał Powiatowy Komitet PPS.
Komendant posterunku miejskiego Milicji Obywatelskiej, J. Łukaszczyk występuje o prowiant (ze zbiorów M. Zielińskiego)
1956, 9.07., każdy interesujący się historia Głogowa słyszał opowieści o podziemnych korytarzach pod Odrą, połączeniach z autostradą k/ Bolesławca. Wielu ze słuchaczy machało ręką na te opowieści. Okazało się, że nie wszyscy. W tym dniu przesłuchany został przed oficerami głogowskiej bezpieki głogowianin, który oświadczył, że spędził trochę czasu w chodnikach kontrminowych i kazamatach – podziemiach mających swój początek w fosie. Na tyle przekonał swoich rozmówców, że Ci po uzyskaniu stosownych zgód zwierzchników, zwrócili się do głogowskich saperów z prośba o pomoc w „przepenetrowaniu”. Przypomnijmy, że to były ostatnie dni pobytu w Głogowie batalionów saperskich – 55 i 36. Nie znamy odpowiedzi jakiej udzielili żołnierze porucznika Michalaka. I czy zrealizowali to zlecenie. Wsłuchajmy się w tą opowieść [Wehikuł opuścił imię i nazwisko „podróżnika”]: „…oświadczam, że kiedy pracowałem w Elektrowni Głogów w charakterze palacza, to w miesiącu styczniu 1956 r. zostałem przez Szpital Powiatowy skierowany do badania do Poznania. Po zbadaniu w poznaniu, jadąc pociągiem do domu w tym samym przedziale gdzie ja siedziałem było dwóch osobników w starszym wieku, którzy rozmawiali po niemiecku. Ja natomiast rozumiejąc język niemiecki z okresu okupacji zainteresowałem się ich rozmową, kiedy weszli na temat Głogowa i tuneli podziemnych, w których maja się znajdować wielkie bogactwa. Kiedy prowadzili ten temat, to ten starszy gość oświadczył, ze jeszcze w życiu swym by chciał się dostać do tych bogactw. Następnie starszy gość wyjął kawałek papieru czystego i zaczął rysować plan tuneli, którymi można dojść do wspomnianych bogactw. Ja siedząc naprzeciw dwóch n/n osobników przyglądałem się planom rysowanym. Gość starszy, który rysował ten tunel, oświadczył, ze kiedy dojdzie się do autostrady, to są tam jeszcze gniazda karabinów maszynowych, które uwidaczniał na tym planie. Pamiętam, że osobnicy ci przyjechali do Głogowa i ja nie zwracając większej wagi na nich udałem się do domu. Ja pracując nadal w tym czasie w Elektrowni Głogów zdecydowałem się w miesiącu lutym 1956 r., zbadać faktycznie te tunele, oraz upewnić się, czy jest tam ta broń. Pamiętam było to w sobotę w lutym daty nie pamiętam, kiedy o godz. 14 kończyłem pracę, to udałem się do wejścia tunelu koło kaplicy Głogowie i około godziny 14,30 rozpocząłem wędrówkę po tych tunelach. Idąc tunelem, to nic specjalnego nie zauważyłem, następnie po ujściu około 30 m, musiałem przebywać drogę w pozycji pochyłej, którą przebywałem około 300 m. po przejściu tej drogi spotkałem całkiem wąski tunel, którego przebycie było możliwe tylko w pozycji leżącej. Czołgając się, ten odcinek tunelu jest najdłuższy, bo około 400 m i tam na połowie drogi napotkałem trupa całkowicie w rozkładzie, po przebyciu tunelu w pozycji czołgania wyszedłem na wielki tunel szerokości około 8 m. w dobrym stanie wykładany kaflami koloru dębowego. Na prawej stronie jak zaznaczono na planie napotkałem 7 gniazd karabinów maszynowych, gdzie ich widoczność jest dobra, dlatego, ze widać lufy. Widząc, ze nic specjalnego nie ma udałem się tą sama drogą powrotem i wyszedłem w niedziele około godziny 20,00. Nadmieniam, ze zabrałem ze sobą żywność, nikomu nic nie mówiąc, że tam poszedłem….. Wyrażam zgodę na pokazanie tuneli prowadzących do autostrady organom Bezpieczeństwa Publicznego w Głogowie.”
Wykonany przez oficera PUBP szkic rozmieszczenia chodników i kazamaty dowodzi, że składający oświadczenie konfabulował
- 18.07., do Rady Państwa w Warszawie wyjechała delegacja radnych Powiatowej Rady Narodowej w sprawie odzyskania budynku przy ul. Jedności Robotniczej. Mieści się w nim od marca 1950 r. siedziba Wojskowej Komendy Rejonowej. Miasto zostało pozbawione typowego obiektu dla działań kulturalnych – ze scena, zapleczem technicznym, pomieszczeniami klubowymi i gastronomicznymi. Ale i Wojsko Polskie miało zakusy na inne zagospodarowanie obiektu. Dowódca garnizonu i największej jednostki – 112 pułku artylerii ciężkiej, ppłk Henryk Poźlewicz czynił starania o odebranie budynku, na siedzibę klubu garnizonowego. W
skład głogowskiej delegacji radnych wchodzili: Piotr Balicki, Henryk
Osuch, Tadeusz Wdowczyk. Udali się do Warszawy rozmyślnie. Dyrektorem
Biura Przewodniczącego Rady Państwa był bowiem
Franciszek Nowak, pierwszy Przewodniczący PRN w Głogowie w 1946
r. Jak pisał Walenty Nawrocki, „serdeczny
przyjaciel naszego miasta”. Dzięki jego podpowiedziom i zapewne
działaniom, 15 września 1956 r. przysłano decyzję pozytywną. Wojskowa
Komenda Rejonowa przeniosła się do wskazanego budynku. Na remont budynku
przekazano 100 000 zł, dobudowano scenę i zorganizowano ośrodek
kultury z prawdziwego zdarzenia. 1970, 10.07., została
utworzona na terenie kompleksu koszarowego 14 Podoficerska Szkoła
Artylerii. Podstawą stało się zarządzenie Szefa Sztabu Generalnego WP
nr 073/org. z dnia 10.07.1970 r.; Byli w niej szkoleni kandydaci na
podoficerów artylerii, a w latach późniejszych również absolwenci wyższych
uczelni w ramach Szkoły Podchorążych rezerwy (SPR). Na podstawie zarządzenia
szefa SG WP nr 073/org. z dnia 27.12.1985 r. dyslokowana do Węgorzewa;
komendantami 14 PSzArt. byli ppłk Zdzisław Musiał i ppłk Tadeusz Zajko. Jeden
z absolwentów Szkoły tak wspominał: „w
1970 roku została przeniesiona z Grudziądza, aby jesienią rozpocząć
nowy nabór i półroczny cykl nauki, w którym to ja się znalazłem. Z
nazwisk dowódców pamiętam ppłk. Musiała komendanta szkoły; majora
Węglarza - z-cę kom. szkoły d/s liniowych; kapitana Poklepę - z-cę kom. szkoły d/s politycznych; kapitana Młota - d-cę Szkolnej Baterii Artylerii Armat; starszego ogniomistrza Habierskiego - szefa w/w baterii; ppor. Kirysa - d-cę plutonu łączności” 1971, 07.17., w Hucie Miedzi został rozpalony piec szybowy. Rozruchem wydziału metalurgicznego kierowali inżynierowie: Witold Kowal, Jerzy Kolarski i Bobik, technicy: Stanisław Zalewski, Jerzy Hawryluk i Jan Czyż, piecowi: Dąbrowski, Królczyk, Dobrzański, Bularz i Wnęk. Czerwiec 2010 1397, 1.06. kanonik głogowski, magister Piotr Schoenaw ufundował „poza murami kolegiaty” kaplicę ku czci siedmiu radości Najświętszej Marii Panny. 1493, 26.06. do miasta przyjeżdża z Poznania delegacja królewska ze starostą Ambrożym Pampowskim, bliskim współpracownikiem Jana Olbrachta i Rafałem z Leszna, marszałkiem nadwornym na czele. W składzie delegacji znajdowali się również Jan Lubrański, sekretarz królewski, bratanek podkanclerzego Grzegorza z Lubrańca, Jan Sepieński, kasztelan biechowski i komisarze biskupa wrocławskiego Jana Rota. Ambroży Pampowski należał do grona najwybitniejszych, ówczesnych polskich działaczy politycznych. Przez cały okres pobytu Jana Olbrachta w Poznaniu przebywał w jego najbliższym otoczeniu. W związku z konfliktem starosty Jana Karnkowskiego z głogowskimi mieszczanami, król polski, który w dalszym ciągu panował w księstwie głogowskim, wysłał więc komisarzy zaufanych i umocowanych bardzo wysoko. Delegaci książęcy rozpatrzyli sprawy spłaty czynszów hipotecznych duchowieństwa, a przede wszystkim kwestie sądzenia szlachty przez radę miejską Głogowa. Rozpoznali również spory namiestnika z Radą efektem których było uwięzienie grupy rajców i osadzenie ich w wieży zamkowej, która już wtedy miała osławioną nazwę „Głodowej”. Ten pierwszy utrzymywał że aresztowani są niebezpiecznymi spiskowcami przeciw władzy księcia, który jako jedyny ma prawo decydować o ich losie. Szczególną uwagę konfliktowi poświęcił ostatni badacz młodego pokolenia z Czech, Peter Kozak. Według niego komisja Pampowskiego otrzymała zadanie zakończenia sporu. „Komisarze … serię przesłuchań poświęcili uwięzionym na czele z byłym burmistrzem Arnoldem. Ten tłumaczył się tym, że jedynie bronił miasta z tytułu swojego urzędu przed atakami szlachty i niesprawiedliwością starosty. Pod naciskiem Karnowskiego, który mieszczan oskarżył o nieposłuszeństwo, nikt wszak zdecydowanie nie wystąpił w jego obronie. Dokładnie wyreżyserowany proces skończył się patem, ponieważ komisja nie wydała w sprawie uwięzionych żadnego rozstrzygnięcia i udała się z powrotem do polskiego króla.” Przedstawili władcy wyrok w którym znosili przywilej miasta sądzenia rycerstwa za długi zaciągnięte w mieście. Jan Olbracht decyzje swoich wysłanników zatwierdził 9 sierpnia tego roku w Poznaniu. Po opuszczeniu miasta przez komisarzy, starosta podjął próbę ugłaskania opozycji…. Ambroży Pampowski odwiedził jeszcze Głogów kilkakrotnie, już jako gość Zygmunta Jagiellończyka. M.in., 23 lipca 1502 r. przybył tu wraz z Piotrem Tomickim, sekretarzem królewicza. Tomicki, siostrzeniec wojewody poznańskiego Andrzeja z Szamotuł, konferował z książęcym zaufanym Piotrem Szydłowieckim. A z kolei jak zapisał 16 czerwca 1503 r., „Hic veni Glogoviam pro liberando iudice Posnanesi”
1623, 1.06. pułkownik Stanisław Stroynowski dziś w Wielkim Głogowie dokona ważnego dla coraz bardziej okrytych niesławą lisowczyków oświadczenia. Ogłosi zbiór praw i reguł mający zdyscyplinować swoich żołnierzy. Historyk nazwie ten kodeks później „artykułami głogowskimi Miały one spowodować okiełznanie niesfornego wojska, z którym jest coraz większy kłopot. Jakich zakazów i nakazów musiał użyć pułkownik wobec swojego wojska widać na niżej podanych przykładach i wyjątkach ze zbioru prawideł które zaciągający pułk ogłaszał. Zachowano pisownię oryginału. „ Stanisław Stoynowski pułkownik Jego Cesarski Mości etc. Mając poruczenie i informacyją JCMci, aby wojska jego polskie, jakieżkolwiek były w podobieństwie dyscypliny wojennej, jaka się w innych wojskach jego znajduje, koniecznie trzymane był, a uważając, iż nie tylko słuszność toż radzi, ale i samo nawet żałosne doświadczenie, jako dla uporu niktórych, a zatym i niedoskonałości dyscypliny, służbę cesarza JMci utraciwszy, wiele wojennego człeka nie tylko krwawą wysługę na bruku ale i zdrowie utracili. . Przeto dla słuszności… Niży według mianowitego żądania cesarza JMci sporządzone, wszem Ich Mościom Panom Braci, którzy mają wola być pod regimentem moim rotmistrzami, w ten sposób podaję, aby się nie pierwy podpisali, a potym z towarzystwem swym (im także na tychże artykułach podpisanym) na pewne miejsce, gdzie się naznaczy, bez wszelakiego omieszkania ściągali. 1. 1. Naprzód tedy, aby w cale ustawy Majestatu JKMci i wszytki Korony Polski w cale zostawały i żaden obywatel koronny przez zaciąg mój na cesarską szkody nie miał….. 2. /…/ 8. kto by się na pułkownika słowem jakim obraźliwym albo swarem niepotrzebnym porwał, jeśli w jakim posiedzeniu, utratą pocztu na kościół i wytrąbieniem z wojska, a jeśli w kole, przy sądach albo jakimkolwiek publicznym akcie, tedy gardłem ma być karany, a wszystko jego konfiskowane. Tymże sposobem na insza starszyznę wojskową, jako rotmistrze, poruczniki, sędzie, strażnika, oboźnego, czatownika naznaczonego etc. Kto by się słowem obraźliwym porwał… . /… / 15. Kto by w wojsku trwogę czynił, nieprzyjaciela na oko nie widziawszy, gardłem także ma być karany. 34. to by gwałt jakikolwiek białygłowie uczynił, a o to pozwany był, gardłem ma być karany. /… / 43. Pożogi też albo zapalenia czegokolwiek, lubo swawolnie, lubo przez jaką nieostrożność dopuszczone, bez miłosierdzia gardłem mają być karane. Actum et datum In Silesia, Maiori Glogoviae, die prima Iunii 1623” Stanisław Stroynowski nie otrzymał jednak kontraktu cesarskiego, który rejestrował w styczniu 1623 r. we Wschowie i dla osiągnięcia którego wydał powyższy kodeks. W 1624 r. walczy ze swoimi lisowczykami w Lombardii i Wenecji. Dwa lata później (1626 r.) zostaje rozstrzelany na Pomorzu w efekcie samowolnych egzekucji. Lisowczycy walczą jeszcze przeciw Szwedom w Prusach. Niektórzy wstępują do królewskich wojsk kwarcianych. Po lotnej formacji, która taktyką walki prześcignęła współczesnych o wiek, pozostała literatura i dzieła Callota, Rembrandta, Kossaka czy Brandta.
1627, 26.06., na rozkaz majora (oberwachtmeister) z komendy twierdzy, zamknięto w lochu zamkowym wszystkich burmistrzów i rajców miast księstwa za odmowę dostaw żywności dla wojska. 1745, czerwiec, trwa II wojna śląska. Po bitwie pod Strzegomiem-Dobromierzem [Hohenfriedeberg], która miała miejsce 4 czerwca, do twierdzy zostali sprowadzeni jeńcy austriaccy. Przetrzymywani byli głównie w kolegium jezuitów oraz w klasztorach franciszkanów i dominikanów. A głogowski garnizon forteczny stanowią trzy bataliony piechoty. jeden z regimentu Kalsowa (nr 43) i dwa bataliony z pułku fizylierów (Füsilier-Regiment), księcia Pruskiego. Zostały pozostawione do ochrony ale tez głównie składały się z pułkowych rekrutów i rekonwalescentów. Stanowiły więc dość mierną wartość bojową. W pełnej skomplikowanych manewrów masami wojsk bitwie stanowiły by bardziej zawadę niż pomoc. 1810, 22.06. Zmarł nagle na skutek apopleksji gubernator twierdzy, gubernator i komendant garnizonu generał brygady, baron Cesarstwa, Julien Rheinwald (ur. 22.01.1760). W twierdzy przebywał od 22. Lutego 1809 r. Przybył z Brzegu, gdzie sprawował podobne funkcje od stycznia 1807r. Generał był doświadczonym administratorem i oficerem sztabowym . W trakcie ostatnich lat by ł również gubernatorem Spiry (we Włoszech), Stuttgartu (w królestwie Wirtembergii), i Frankfurtu. Dlatego też wiedział jak kształtować stosunki z cywilnymi mieszkańcami twierdzy. To był jeden z nielicznych, szanowanych przez głogowian dowódców garnizonu.
Francuz na tyle dobrze zapisał się w pamięci mieszkańców, że wmurowana w miejscu pochowania na terenie fortu „Gwiazda” tablica przez wiele była nie dewastowana. Zachowała się, choć w kiepskim stanie do dziś. Fundatorzy (albo kamieniarz) popełnili błąd treści inskrypcji. Generał w momencie śmierci miał już ponad 50 lat.
„J[ulien] Ch[arles] L[ouis] Rheinwald, generał francuski, baron Cesarstwa, Komandor Legii Honorowej, gubernator Głogowa. Był on dobrym ojcem i ... mężem, a przez prawość i swoje człowieczeństwo zasłużył na szacunek mieszkańców. Zmarł 22 czerwca 1810 w wieku 48 lat.” 1823, 27.06. przywieziony zostaje do twierdzy celem odbycia kary polski student Ludwik Koehler (1799-1871). Urodził się w Warszawie, gdzie rozpoczął studia medyczne. Studiował też w Paryżu i w Berlinie. Tam był założycielem berlińskiej filii patriotycznego Związku Panta Koina (wszystko wspólne). Utrzymywał kontakt z Warszawą i innymi organizacjami studenckimi w Europie. W 1822 r., filia została wykryta przez policję pruską, a jej członkowie uwięzieni. Został skazany na kilka lat wiezienia. 25 maja 1825 uwolniono go od reszty kary i kontynuował w Europie studia. W 1831 r. powrócił do Warszawy. M.in. lekarz Pułku Gwardii Narodowej Warszawskiej. Dokonał pierwszej w Warszawie, ale nieudanej próby znieczulenia ogólnego przy pomocy eteru (1848). Wybitny specjalista otolaryngolog. 1841, 12.06., oddano do użytku duży i obszerny jak na ówczesne czasy gmach poczty przy ulicy Łaziennej 101 później ulica Szkolna 21, a obecnie Balwierska). Tu mieścił się urząd pocztowy aż do wybudowania nowej poczty we wschodniej części miasta. Wrocławska Naddyrekcja Poczty (Oberpostdirektion Breslau) w zestawieniu za 1869 r. wykazała, że w Głogowie zatrudnionych pozostawało 18 urzędników pocztowych. Wśród nich było wielu wojskowych. Państwo pruskie bowiem stosowało zatrudnianie na państwowych posadach byłych wojskowych jako formę uposażenia weteranów i inwalidów. W tym też roku wypracowany dochód wyniósł 30.588 talarów. Przyjęto listów 568.026, a paczek oraz przekazów pieniężnych 214.560 oraz tzw. asygnacji pocztowych - 22.178. Z usług przewozowych skorzystało 6.556 osób. 1917, 3.06. Uroczyste otwarcie mostu drogowego przez Odrę (Hindenburgbrücke ), o konstrukcji stalowej. Most miał 138 m długości i ważył prawie 810 ton, wybudowany został przez zielonogórska firmę Beuchelt & Co. Konstrukcje przeliczyli inżynierowie z Hanoweru.
1945, 21.06, otrzymuje zgodę na wyjazd do miasteczka Weilheim w Bawarii, Josef Hoiss, ranny przebywający w głogowskim szpitalu urządzonym w koszarach wojskowych. Warto się przyjrzeć temu dokumentowi i zwrócić uwagę na kilka ciekawostek: - zgodę kontrasygnował zastępca komendanta wojennego lejtnant Kokszarow, pełnił on swoje obowiązki do lipca 1946 r. - na nieczytelnym podpisie przystawiono pieczątkę „Glogau a. Oder Hindenburgkaserne”. Należy więc zakładać, że tym burmistrzem jest niemiecki starszy w miejscu zgromadzenia głogowskich Niemców. I że używał tego tytułu mimo powołania władzy polskiej. [Dokument pochodzi ze zbiorów Łukasza Jedynaka, któremu Wehikuł dziękuje za udostępnienie.] Czerwiec - fragment dziennika Adama Królaka w pracy pozostającej w maszynopisie - ,,Kształtowanie się władzy ludowej w latach 1945-50": „1.06. delegat z Lublina odwiedza Zarząd Miejski. Naprawa dachu na budynku Zarządu Miejskiego. 2.06. Petycja do dyr. PKP Poznań o odbudowę stacji kolejowej w Głogowie. Podpisali Hoinka i Królak. Pierwszy pociąg z repatriantami na stacji pod Biechowem. Ulokowano ich w Jaczewie. Odjazd francuskich, czeskich i włoskich jeńców wojennych do Legnicy. Pożegnanie. Tłumacz Królak. 4.06. wizyta szefa MO, Osiny-Pałko ze Sławy Śl. i wójta Haby Henryka z Dębiny (Jakubów) – konferencja na temat odbudowy Głogowa. 5.06. Porządkowanie piekarni i małej elektrowni w Głogowie. Przyjazd grupy repatriantów – cukrowników. Skierowani do Nosocic. Wojsko polskie dostarczyło mięso i zboże. 7.06. Pierwszy wypiek chleba w piekarni w Głogowie – 70 bochenków. 8.06. banda hitlerowska pod Głogowem. Alarm MO. 12.06. delegat PUR w Głogowie. Konferencja dla spraw uruchomienia oddziału. 13.06. MO przeniosła się do nowej siedziby przy ul Królewskiej 38 (Szkoła Zaw.) obecnie ul. Jedności Robotniczej. Wielski transport repatriantów. 14.06. komisja ministerialna w Głogowie. Ocena 95 % zniszczenia. Konferencja w zarządzie Miejskim o możliwościach odbudowy miasta. Początek odbudowy hotelu miejskiego – ul. Kopernika. 15.06. uroczyste podniesienie flagi państw. Przed Zarządem miejskim – ul. Królewska 34 16.06 wielki transport repatriantów w Głogowie. Uroczyste wprowadzenie ich we wsi Jaczów 17.06. konferencja w Legnicy z woj.[ewodą] Piaskowskim dot. Odbudowy Głogowa (Hoinka i Królak) 18.06. konferencja z wicewojewodą mgr Szymczykiem w Legnicy na temat administracji miasta i uruchomienia zakładów miejskich. Przydział żywności dla Głogowa (cukier, mąka, smalec) oraz mapy woj. wrocł.[awskiego] 19.06 przydział żywności wg stawek dla stałych mieszkańców Głogowa. 20.06. banda hitlerowska pod Głogowem obrzuca granatami samochód wojskowy.” 1946, 28.06. odbywa się uroczyste zakończenie roku szkolnego w szkole podstawowej w Brzostowie. Uczyły się w niej również dzieci z Głogowa, w którym nie ma jeszcze nadającego się do użytku budynku szkolnego. Ówczesny kierownik szkoły Leon Drabent wykorzystał okazję do zaprezentowania przybyłym gościom dokonania i problemy głogowskiego szkolnictwa. Wehikuł przedstawia tekst wystąpienia kierownika szkoły w Brzostowie. Zachowano oryginalną pisownię, słownictwo i nazewnictwo okolicznych miejscowości. Rozwinięto skróty. Tekst zachował się w zbiorach nie żyjącego już p. Edmunda Wojciechowskiego – honorowego obywatela Głogowa i wieloletniego dyrektora Zespołu Szkół Zawodowych. Dzięki łańcuchowi ludzi dobrej woli może trafić dziś na te łamy wraz ze zdjęciami pochodzącymi z domowych albumów i Kroniki Brzostowskiej szkoły. „Sprawozdanie z rocznej pracy w Publ.[icznej] Szk.[ole] Powsz.[echnej] w Brzostowie. 28.06.46.
Mija dziś rok szkolny 1945/46. pierwszy rok pracy na terenie Dolnego Śląska – na terenie Głogowa – miejsca bohaterskiej walki z wrogiem. Warto dziś rzucić okiem wstecz i urzeczywistnić sobie pracę na terenie szkoły. Szkoła polska powstawała na naszych terenach w b.[ardzo] trudnych warunkach – jak i inne działy życia społecznego. Brak szkół, lub szkoły po większej części zdemolowane, zniszczone brak pomocy – a przedewsz.[ystkim] brak sił nauczycielskich utrudniały otwieranie szkół. Z naporem osadnictwa ze wschodnich i centralnych terenów otwierało się zagadnienie otwarcia szkół, by skupić polskie dzieci, zaniedbane w wykształceniu i wychowaniu. Dzięki zrozumieniu niektórych wójtów, sołtysów uporządkowano i na naszym terenie niektóre szkoły. Brakło nauczycieli. 1 września 1945 r. otwarły swe podwoje dla dziatwy polskiej po tej stronie Odry szkoły w Ruszowicach, Jaczewie, Nielubie i Brzostowie. Dlaczego nie w Głogowie a Brzostowie? W Głogowie nie można było uzyskać budynku, brak dzieci, a w Brzostowie było ich więcej i jakie takie duże sale szkolne w dwóch budynkach. We wszystkich tych szkołach było tylko po jednej sile naucz.[ycielskiej] W dniu 6 września [1945 - Wehikuł] odbyło się otwarcie szkoły w Brzostowie, do której zgłosiło się 80 dzieci z Brzostowa, z Głogowa, Wydziszowa, Przymurza [tak w oryginale-Wehikuł] i innych wsi – do różnych klas od 1-7mej, a nauczyciel tylko jeden. Z każdym dniem rosła liczba dzieci. Powiększało się powoli i grono nauczycielskie na dwie, potem trzy siły w listopadzie było już 110 dzieci – trzy siły. Na półrocze 160 dzieci i cztery siły. W kwietniu br. 200 i 6 sił. Dziś przy zakończeniu 214 dzieci. Stawało się coraz ciaśniej w szkole. Do Głogowa nie można się przenieść, pomimo że szkoła niby miała do Głogowa należeć. Ciągłe nadzieje gasły pod obuchem nowych obiecanek i nowych odroczeń. Trzeba więc było myśleć o rozszerzeniu na szkoły w Brzostowie.
Przenoszono klasy do ciasnych, ciemnych pokoiczków. Trzeba było myśleć o nowym budynku. Wybrano – ale brak był funduszy. Budynek zniszczony mieszkalny (gospodarczy) dużo, dużo pracy. Dzięki temu, ze szkoła nasza cieszyła się zawsze miłą sympatią u naszych władz gminnych i miejskich oraz społeczeństwa – znajdowały się i pieniądze. Koło Kulturalno-Oświatowe z zabawy noworocznej przekazało 5000 zł na zakup biblioteki. Zawiązane Koło Rodzicielskie urządziło zabawę karnawałową na remont i przebudowę budynku. Zabawa przyniosła 22 tys. zł. Przystąpiono do odbudowy. W marcu ukończono parter. – Zyskano w ten sposób dwie nowe sale – kancelarię i kuchnię szkolną. Koszt 16 tyś. Zwrócono nam tę sumę z Zarządu Gminnego w Noskowicach. Pieniądze przeznaczono na zakup książek do biblioteki, podręczniki, zeszyty i pomoce szkolne, których brak odczuwały dzieci szkoła i na remont dachu i pierwszego pietra. Szkoła bowiem teraz znajdowała się w trzech budynkach. No i wreszcie w końcu roku szkolnego t.j. 26 czerwca przeniesiono się do nowego budynku. Serdecznie zapraszamy władze i obywateli do zwiedzania. Nie można było jej wykończyć wcześniej - brak ludzi, funduszów itp. Jest tam jeszcze dużo, dużo do roboty – Jesteśmy pełni nadziei, ze w ciągu wakacji wykończy się resztę. Biblioteka liczy około 300 książek uczniowskich i nauczyc.[ielskich]. Kilkanaście obrazów polskich, map itd. wartości około 25 tyś. złotych. Z tego miejsca nauczyciele w imieniu dzieci składają tym wszystkim, którzy przyczynili sie do tych zdobyczy dla naszych najdroższych – serdeczne Bóg zapłać !! – Szczeg.[ólnie] Gromadzie Brzostów, Gminie Noskowice za pomoc w robotniku i funduszach – Zarządowi M.[iejskiemu] za udzielenie fachowców i materiału budowlanego. Z nowym rokiem stoi przed nami poważne zagadnienie – otwarcie szkoły w Głogowie. Rozporz.[ądzeniem] Rady Min.[istrów] mają być zwrócone szkole wszystkie budynki do 15 lipca br. Czyż Społeczeństwo miasta Głogowa nie może podjąć wysiłku, by z 3-ch możliwych budynków, przynajmniej jeden nie został poświęcony szkole? Czyż dalej dzieci z Głogowa musza się tułać po szkołach z dala od miasta? Trzeba rozwiązać zagadnienie szkoły – tym bardziej, ze z nowym rokiem trzeba otworzyć choć jedną szkołę średnią. Wiele młodzieży kończy szkołę powsz.[echną] i kursy dokszt.[ałcające]. Zgłaszała się do nas młodzież okolicznych wsi o szkołę średnią. Czyż długo jeszcze, długo młodzież wsi musi czekać na umożliwienie jej osiągnięcia zdobyczy kultury i oświaty? Jak długo nie będzie budynku szkolnego, odpowiednich mieszkań dla nauczycieli, życie w naszym mieście nie będzie pełne. Miasto bez szkoły – miasto, którego obywatele potrafią w różnych sprawach tak dzielnie rozwiązywać różne zagadnienia – czyżby tak mało miało zrozumienia dla tej palącej sprawy? A może to nie jest pilna sprawa, może dzieci Wasze dalej mają chodzić do szkoły w Brzostowie? Może nie trzeba ułatwić młodzieży okolicznych wsi zdobycia wiedzy wyższych klas? Zwracamy sie z gorącym apelem do przedstawicieli wszystkich Partii i społeczeństwa i władz Administracji Państw.[owej] o podjecie intensywnych starań w tym kierunku. W Głogowie musi być szkoła.
Ukończyliśmy pierwszy rok szkolny na terenie naszego powiatu z czterech szkół i czterech nauczycieli zakończyło rok szkolny 14 szkół z około 35 nauczycielami tylko po tej stronie Odry – Dwie szkoły pełne 7-io klas.[owe]. W szkole naszej ponadto odbyły [się] 3 kursy – które ukończyło około 65 uczestników w wieku pozaszkolnym.
Szkoła wzięła zatem poważny
udział w odbudowie polskości na dawnych ziemiach polskich i może się
poszczycić poważnymi sukcesami. – głównie dzięki szczerej postawie
i poświęceniu polskiego nauczyciela i zapale uczącej się młodzieży. Ogół
nauczycieli nie oglądał się na wystarczająca zapłatę za swoją służbę,
ufny w demokratyczne społeczeństwo, które wreszcie wynagrodzi krzywdy
minionej epoki i otoczy go opieka i odejmie mu z karku zbyt wielką troskę o
byt materialny, by tym więcej mógł zająć się pracą nad kształceniem i
wychowaniem młodzieży. Ale nie zawsze tak jest. W niektórych ośrodkach
utrudnia sie tę pracę – i ciągle patrzą się na tego nauczyciela
nieufnym okiem. Jeszcze ciągle nauczyciele musza zbyt wiele starań koło
wyszukania mieszkania, aprowizacji, urządzenia, odzieży. Na tym cierpi szkoła,
cierpią nasze – polskie dzieci. Dzieci Kochane! Kończycie dziś pierwszy rok szkolny na starodawnej naszej – bolesławowskiej ziemi. Dumne kiedyś będziecie z tego, że Wy byłyście tu pierwsze z Waszymi Rodzicami i weszłyście w progi szkoły w bardzo ciężkich warunkach – szkoły, w której straszyły wybite okna, dziury w dachu i ścianach, w których wyzierały z każdego kąta ślady niemczyzny w różnorodnych napisach i obrazach. Bez polskiej książki i zeszytu. Często szperałyście po gruzach, by wyszukać choć trochę papieru – często poplamionego, by pisać na nim upragnione słowa polskie. Zrobiłyście wiele, a niektóre z Was wszystko dały z siebie, by to świadectwo dzisiejsze wypadło jak najlepiej. Nie zważałyście na deszcz, zimno, chłód – na to, że nie ma butów, ubrania, ale gnałyście wszelkimi środkami 2, 3, 4, 5 – a często i 7 klm do naszej, nie Waszej szkoły, by rzeźbić swą duszę i kształcić swój umysł, by odrobić wieloletnie opóźnienie. Dziś pierwsza część drogi skończona. Zbieracie swe pierwsze plony. W zrozumieniu tych waszych wysiłków ocenialiśmy Was łagodnie z tą myślą, ze w przyszłym roku uzupełnicie braki, bo jak będą bowiem lepsze warunki pracy. Komu sie noga podwinęła niech niema do nas żalu – może zbyt mało walczył z leniuszkiem, może zbyt wielkie miał braki – słowem może komuś się nie udało. Nie udało się teraz przeskoczyć – przeskoczy się w przyszłym roku. Byle odważnie stanąć do pracy. Ci którzy skończyli, niech pamiętają dalej o szkole, o książce. O swych rodzicach, nauczycielach. Wszyscy oni myśleli o Was i dobrze Wam życzyli. Poznacie to kiedyś. Zresztą i teraz umiecie to już okazać, czego świadectwo mieliśmy w ostatnich dniach. Dziękujemy Wam za serce – życzymy wesołych, spokojnych wakacji. Teraz z zapałem – głośno – wesoło pokażcie coście przygotowali na ten dzień – a potem otrzymacie nagrody za Waszą pilność i pracę – świadectwa. No do roboty - wszyscy czekamy –” Leon Drabent, (ur.1916) nauczyciel, kierownik SP w Brzostowie, założyciel i pierwszy kierownik Szkoły Zawodowej, był również aktywnym uczestnikiem miejskiego życia społeczno-politycznego w Głogowie. W 1951 r. wyjechał do Gorzowa Wlkp., gdzie m.in. objął kierownictwo szkoły zawodowej (1951-52) a w latach 1961-1970 był dyrektorem Technikum Elektro-Mechanicznego.
1959, czerwiec, „…kierujący robotami rozbiórkowymi … natrafił … przy ul. Daszyńskiego w Głogowie na składnicę figur kamiennych wyobrażających ludzkie postacie. Materiał z którego wykonano figury jest koloru fioletowo-brunatnego i bardzo lekki. Przy bliższych oględzinach stwierdzono, że materiałem tym jest lawa pochodzenia amerykańskiego… Według orzeczenia przedstawicieli Urzędu Konserwatorskiego w Zielonej Górze są to bóstwa Inkasów amerykańskich (Meksyk)… Przedmioty te pochodzą z prywatnych zbiorów zbieracza lub podróżnika … Przedmioty zabytkowe zabezpieczono i umieszczono w muzeum w Zielonej Górze. ” Pisał w redagowanej przez siebie w latach 1959-1962 r. „Kronice Głogowskiej” nr 9/10 (wrzesień/październik) 1959 Adam Królak.
1980, 26.06., zmarł Adam Królak (ur. 1910), wiceburmistrz Głogowa w latach 1945-1946, działacz zasłużony dla miasta w odbudowie gospodarki, animacji życia kulturalnego i w ocalaniu dóbr kultury, lingwista, badacz i popularyzator kultury, autor wielu publikacji. Adam Witold Królak pochodził z Inowrocławia, do szkoły powszechnej z j. wykładowym niemieckim chodził w pobliskiej wsi Szymborze. Jak pisze Mateusz Zieliński, do gimnazjum uczęszczał w Środzie Wielkopolskiej, a studia rozpoczął w Poznaniu. Niestety jak większość młodzieży przedwojennej nie mógł studiować ze względów ekonomicznych. Zaczął pracować zawodowo. W poszukiwaniu zajęcia przeniósł się do Warszawy. Założył rodzinę i tu zastała go wojna. W Warszawie imał się wielu zajęć. Parał się handlem, nauczał języków obcych, pomagał przy pisaniu prac naukowych, pracował tez w redakcji wydawanej przez okupanta gazety. W trakcie Powstania Warszawskiego znajdował się na Woli. Powrócił do Wielkopolski. Stąd, wiosną 1945 r. odpowiedział na wezwanie jarocińskiego oddziału Polskiego Związku Zachodniego kierowanego przez jego serdecznego przyjaciela i profesora z Poznania, Rocha Roszczaka. Ten ostatni wraz z delegatami Zarządu Jarocina wrócił z rozpoznawczego wyjazdu do Glogau, które teraz nazywało się Głogów i kompletował ekipę organizacyjną. Adamowi Królakowi zaproponował stanowisko zastępcy burmistrza do Głogowa. Fragmenty biografii Adama Królaka nad którą pracuje Mateusz Zieliński. „Wyjazd odkładano z tygodnia na tydzień ze względów organizacyjnych, by wyruszyć w końcu maja. Po przybyciu do Głogowa Adam Królak objął stanowisko wiceburmistrza, rozpoczynając bardzo ważny lecz trudny do zrealizowania etap w dziejach miasta a mianowicie jego odbudowę, na początku prowizorycznie w celach możliwości osiedlenia się. Z wielkim trudem, nie szczędząc czasu i sił organizował od podstaw życie w mieście, zniszczonym w czasie trwającego oblężenia w 96%. Był tym który zabezpieczał niszczejące księgozbiory i dobra kultury, kontrolując tereny miasta napotykał liczne resztki zabytków , uszkodzone lub całkowicie rozsypane. Trzeba było ratować te niekiedy piękne pamiątki miasta, zbierał je wszystkie i skrzętnie przechowywał, część z nich z braku miejsca w Głogowie wysłał do muzeów …. Jako referent kultury i sztuki wysunął pierwsze propozycje ochrony zabytków na terenie miasta…”
„… Był pierwszym powojennym badaczem historii, który niestrudzenie zgłębiał i popularyzował wiedzę o Głogowie, co uwieńczył w 1954r. wydaniem pierwszego polskiego przewodnika po mieście - ,,Głogów i ziemia głogowska” w nakładzie 2.160 egzemplarzy. Jest to chyba jedyny w Europie przewodnik po ruinach nowożytnego miasta. Dzisiaj wielka rzadkość bibliograficzna. Pomimo, że nie wszystkie stwierdzenia w nim zawarte można dzisiaj uznać za w pełni wiarygodne, dostarczyła ta książeczka mieszkańcom Głogowa i jego okolic pierwszych informacji o polskiej przeszłości tego regionu. Przez długi czas przewodnik stanowił jedyne dostępne źródło wiedzy o historii miasta.”
„…uczestniczył w redagowaniu ,,Rocznika Lubuskiego”, pisał w latach 1959-1962 „Kronikę Głogowską”. Wygłaszał prelekcje, oprowadzał wycieczki po mieście (w 1963 r. otrzymał uprawnienia przewodnika oraz instruktora PTTK), ponadto zajmował się archeologią. W 1973 r. przeszedł na rentę chorobową a dwa lata później na emeryturę. Pracował nadal nad przekładami tekstów. Pozostawił po sobie fragmenty dzienników z roku 1945 oraz obszerniejsze z okresu 1974 – 1975 i materiały o charakterze autobiograficznym. Prowadził rozległą korespondencję z archiwami w kraju i za granicą. Był autorem kilku prac drukowanych, poczynając od wydanej w 1937 r. rozprawy ,,Kościoły średzkie do XVIII wieku” i opublikowanego w 1945 r. ,,Słownika polsko – rosyjsko – angielskiego”. Inne jego prace to : monografia ,,Książę niezłomny”, ,,Monografia Środy Poznańskiej” (1933), i ,,Opowiadanie o Gutenbergu” (1927)….”
„Wiele prac Adama Królaka pozostało w maszynopisach, m.in. monografia historyczna o księciu głogowskim Janie II oraz liczne opracowania dotyczące dziejów Głogowa, monografie okolicznych miejscowości (np. ,,Monografia gminy Grębocice” – prawdopodobnie spisana tylko I cześć – rys geograficzny ) jak również monografie : Kwielic, Krzepielowa, Brzostowa, Bytomia Odrzańskiego. Wiele prac nie zdążył już ukończyć, w tym ostatniego swojego dzieła – słownika historycznych nazw miejscowości dolnośląskich. Zmarł po ciężkiej chorobie 26 czerwca 1980 r. został pochowany na cmentarzu komunalnym przy ul. Legnickiej w Głogowie.” 2009, 27.06., w Kotlinie Kłodzkiej przebywa ppłk Adam Kliszka, dowódca 4 Głogowskiego Batalionu Ratownictwa Inżynieryjnego, ze sprzętem i żołnierzami. Usuwają skutki powodzi. Pracuje tam min. transporter pływający (PTS) i ciężka spycharka (BAT-M). W zagrożone powodzią tereny wyjechała też grupa saperska. Zadaniem wojska jest usuwanie elementów zniszczonych mostów, które blokują przepływ wody na Nysie Kłodzkiej. Saperzy niszczą materiałami wybuchami powstające na rzekach zatory. Już pierwszego dnia pracy głogowscy żołnierze usunęli pięć zniszczonych mostów. W miarę potrzeb ewakuowani byli również mieszkańcy zatopionych terenów.
Maj 2010 1480, 4.05., odbywa triumfalny wjazd do zdobytego miasta książę Jan II żagański. Kończy się 120 letni podział miasta na część książęcą i królewską.
1508, 5.05., Do Rady Miejskiej dostarczono pismo króla polskiego Zygmunta I Starego. Po otrzymaniu Korony Królestwa Polskiego (8 grudnia 1506 r.) książę głogowski i opawski Zygmunt Jagiellończyk, zgodnie z wcześniejszymi umowami zwraca księstwo głogowskie, bratu, królowi Władysławowi Jagiellończykowi, władcy Czech i Węgier. W przekazanym dokumencie nadawca informuje o treści dotychczasowej umowy z królem Władysławem. Zwalnia głogowian z przysięgi wierności i poleca złożyć przysięgę i hołd nowemu władcy. Decyzja została w mieście przyjęta z dezaprobatą. Książę Zygmunt zapisał się w pamięci mieszkańców jako dobry włodarz i zarządzający. Uregulował wiele sfer życia, a niektóre zaproponowane przez niego rozwiązania dotrwały do początków czasów pruskich [np. sądownictwo leńskie].
1642, 4.05., od kilku dni twierdza jest otoczona przez oddziały wojsk szwedzkich pod dowództwem Lenarta Torstenssona. Dziś niespodziewanym szturmem atakujący zaskakująco wdzierają sie przez otwarte bramy. Uciekli przez nie również dowódcy obrońców, opuszczając swoich ludzi. Pułkownik Moritz von Rochow był odpowiedzialny za całkowity brak przygotowania twierdzy do obrony. Napastnicy walczyli nie przestrzegając obowiązujących do niedawna zasad. Po 3 godzinach broniły się już tylko resztki na Ostrowie Tumskim. Zdobywcy natomiast przystąpili do plądrowania i konsumowania na miejscu niektórej „zdobyczy”. Według świadków, w tym dniu miało nie być na świecie zła, które by się w Głogowie nie zatrzymało. Stających w obronie kościoła farnego, swoich domostw i kobiet - po prostu wycięto. Kościół św. Mikołaja został podpalony. Łupem zdobywców padły olbrzymie forteczne zapasy wojskowe i majątki mieszczan. Rada Miejska sprawozdanie na temat niefrasobliwości komendy przekazała cesarzowi.
Kilka dni później, kiedy sytuacja w opanowanej twierdzy się unormowała, załogę szwedzką stanowili żołnierze z pułków Jönkoping i Kalmarskiego (15.Jönköpings regemente, 17.Kalmar regemente). Szwedzi zaczęli również wypuszczać dotychczasowych więźniów. Oczywiście nie za darmo. Świadek z epoki - „ogarnięty do niewoli cesarski porucznik”, Polak pochodzący z Biecza, późniejszy ksiądz Stanisław Kutalik opisywał on swoje wyjście z więzienia w Wielkim Głogowie, które miało miejsce 16 maja 1642 r., w sposób następujący: „... ja na odmianę wyszedł [na wymianę – wm] tj za porucznika szwedzkiego, który był więźniem w wojsku naszem cesarskiem, gdyżem ja wyszedłszy oddał rantię złp. sto jako zwyczaj za tego Szweda, a Szwed w tej armacie rotmistrzowi z pułku Jana Frangla, hetmana szwedzkiego teraźniejszego za mnie także oddał. O czem dobrze wiadomo p. Kowalskiemu, surrogatowi wschowskiemu....... Gdym potem wyszedł z wiezienia, arcyksiążę Leopold, brat cesarza jmci postąpił pod Wielki Głogów, chcąc go rekuperować, ale nie mógł....” „Lipa Torstensona”, w przekazie ludowym, to w jej cieniu przygotowywał i prowadził oblężenie twierdzy w 1642 wódz szwedzki. Lipa drobnolistna, obwód 6,5 m, (w 1910 r.) 1812, 30.05., o godzinie 3 rano oświetloną przez żołnierzy trasą od Bramy Pruskiej do zamku przejechał cesarz Francuzów, Napoleon Bonaparte. Tu, jak relacjonuje świadek z epoki, dr G. Dietrich, spał godzinę, poczym zjadł śniadanie z marszałkiem Ludwikiem Berthier, księciem Neuchatel i Wagram oraz z feldmarszałkiem hrabią von Kalckreuth. Ten ostatni przybył tu z jego powodu. Przy tej postaci warto się chwilę zatrzymać. Friedrich von Kalckreuth (1737-1818), był pruskim feldmarszałkiem, żołnierzem i dyplomatą. Niedawno wsławił się obroną Gdańska. Był m.in. właścicielem Retkowa, Przedmościa. W retkowskim pałacu w którym bywał, pracował i przyjmował gości. Stąd prowadził korespondencję np. z wielkim filozofem, Emanuelem Kantem. Jego zięć - August Wilhelm Leopold Eugen Graf von Schlabrendorff auf Tarnow był Dyrektorem Akademii rycerskiej w Legnicy.
Po śniadaniu przedstawiono cesarzowi członków władz i przybyłych przedstawicieli okolicznej szlachty. Bonaparte miał pośpiesznie obejrzeć umocnienia twierdzy. W trakcie krótkiego spaceru wypowiedział się negatywnie o jej wartości bojowej i o godzinie 9 odjechał na wschód. Dotychczasowe publikacje informują, że w Głogowie Napoleona witała delegacja księcia warszawskiego, Fryderyka Augusta. Dokładnie to stało się pod Głogowem na granicy z Księstwem. Już 14 maja listem z Drezna Książę wyznaczył senatora Józefa Wybickiego i ministra policji Ignacego Sobolewskiego, sekretarza Rady Stanu Księstwa Warszawskiego do przyjęcia cesarza na granicy Państwa. Jak pisze Julian Ursyn Niemcewicz, otrzymali zalecenie by mu wszędzie po drodze towarzyszyli i …”wyrządzali cześć jak największą.” Na trasę przejazdu wysłano również piwnice, srebra i kuchnię książęcą. Delegaci dostali na cele reprezentacyjne 3000 zł. Ze wspomnień ministra Sobolewskiego wynika taki opis uczyniony przez Niemcewicza: „… stali nasi senatorowie na samej granicy od Głogowy, do której się pojazd cesarski zbliżył i już przednie konie wstąpiły na grunt nasz. Zatrzymała się kareta cesarza, senatorowie przez rozdzielający rów zbliżając się do cesarza przystąpić musieli. Wysiadł Napoleon z Berthierem. Wybicki tak przemówił do niego: - Najjaśniejszy Panie, wstępujesz na ziemie z nicości na światło ramieniem twojem wprowadzonej, gdzieś podniósł te ołtarze, na które codziennie składamy ofiary o powodzenie i życie twoje. JKM pan nasz Miłościwy rozkazał nam złożyć ci uszanowanie swoje, oświadczyć zapewnienia zawartego przymierza. Najwyższy sprawco przeznaczeń Europy. Jakiekolwiek poświęcenie ponosić nam przyjdzie, poniesiem je ochoczo, żeby pokazać światu, że umiemy iść drogą twej woli i droga wszelkiej twej myśli.” Wystąpienie, choć napuszone i górnolotne oraz fakt zatrzymania powozu i uroczystego powitania musiały wpłynąć na Napoleona pozytywnie. Z Głogowa wyjechać miał poirytowany. Cała bowiem podróż przez Prusy przebiegała „wśród smutnych, obojętnych a nawet nieżyczliwych ludzi”. Tu na granicy został przyjęty z entuzjazmem i wiwatami. Dlatego też jak pisze dalej Niemcewicz, zaprosił ich cesarz do swojego czterokonnego pojazdu gdzie „…rozmawiał z największą poufałością i wesołością, nucił piosenki…” Obydwaj polscy politycy towarzyszyli cesarzowi Francuzów, na jego prośbę, aż do Torunia.
1945,
2.05. dociera do miasta grupa Władysława Marca. Otrzymał upoważnienie pełnomocnika Rządu RP na okręg IV, Stanisława Piaskowskiego (późniejszego wojewody dolnośląskiego) do organizowania w obwodzie III (późniejszym powiecie) zrębów administracji rządowej. 23 osoby, przybyłe z Kielecczyzny to: Władysław Marzec - pełnomocnik Jan Ziemian – zastępca Ignacy Bilski Piotr Bilski Józef Brożyna Bolesław Chominiec Julia Górniak Bolesław Gromadzki Grzegorski [brak imienia] Inż. Władysław Kasprzycki Antoni Janis Stanisława Leśniewska Zygmunt Lewiński Kazimierz Ludwiczak Adela Marzec Stefan Mieszalski Stanisław Nędza Jarosław Nowicki Władysław Pierściński Czesław Rojek Tadeusz Salwa Irena Senkowska Henryk Toporkiewicz
3.05. Repatriant z Wileńszczyzny, inż. Tadeusz Wolański tworzy w Sławie oddział Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. W ciągu następnych dni w powiecie powstaje sieć placówek obsługujących przesiedleńców. Rejonowe punkty etapowe zorganizowano również w Głogowie, Polkowicach i w Bytomiu Odrzańskim, a w każdej gminie działał inspektor osadnictwa. Obsługiwano repatriantów z terenów byłej III Rzeszy – otrzymywali zaświadczenia tymczasowe, zapomogę i prowiant. Wyruszali w głąb kraju. Równolegle na teren powiatu przybywały transporty ze Wschodu. W ciągu trzech lat oddział PUR do 2 czerwca 1948 r. osiedlił w gospodarstwach rolnych 6457 rodzin, które liczyły 38.660 osób, a w miastach zarejestrowano 5393 osoby.
10.05. w kilka dni po przybyciu „grupy Marca” pojawiła się ekipa rozpoznawcza z Jarocina. Po uzgodnieniach z Pełnomocnikiem Rządu jarocinianie przystąpili do tworzenia władz miejskich. Burmistrzem miasta został wyznaczony Eugeniusz Hoinka, który po prezentacji w komendanturze oficjalnie objął urząd. Z tej okazji odbyło się spotkanie towarzyskie z udziałem Polaków i Rosjan. Prezentem dla tych ostatnich miała być beczka samogonu zamówiona przez burmistrza w Kotli. W trakcie spotkania ustalono, że jedna z nielicznych niezniszczonych uliczek przy szpitalu wojskowym otrzyma nazwę 10 Maja. I tak przemianowano przedwojenną Herderstr. A jeszcze tej „radosnej” nocy, po poważnym naruszeniu zawartości beczki na nowo mianowanej ulicy zapłonęła „pochodnia zwycięstwa”. Spalono najbliżej szpitala stojący budynek nr 17. W którym po odbudowie przez kilka lat mieszkał Janek Smorczewski z rodzicami i braćmi i dostarczył poniższe zdjęcie zrobione przez jego Tatę. Później przez wiele lat mieszkała tu rodzina Piotra Bilskiego – pioniera z grupy Władysława Marca.
26.05. Dzięki uprzejmości Mateusza Zielińskiego Wehikuł uzyskał dostęp do ,,Wspomnień mojego życia" Adama Królaka. Mateusz w przechowywanych w archiwach TZG materiałach znalazł taki fragment: „…Pierwsza zorganizowana grupa do Głogowa wyjechała dnia 26 maja 1945r., w której i ja się znalazłem. Przybycie do Głogowa było wielkim wydarzeniem w moim życiu. Miałem już ze sobą mapę Głogowa przywieziona przez prof. Roszczaka oraz własnoręcznie wykonaną w Jarocinie mapę powiatu. Grupa dojechała tylko do Leszna, gdzie znocowaliśmy w schronie kolejowym z braku innego pomieszczenia a nazajutrz tylko do Wschowy. Dalej linia kolejowa była zniszczona. Ze Wschowy szliśmy pieszo w kierunku Głogowa, ciągnąc na ręcznych wózkach nasz skromny dobytek. We wsi Górczyn zabrał nas samochód wojska polskiego i dowiózł pod Głogów. Poprzez dwa zawalone mosty na Odrze dobrnęliśmy do miasta. Na jednej z ulic grupa Niemców oczyszczała jezdnię i gdy nas zobaczyli powiedzieli: - Achtung! Jetzt gehen die Polen! Jeden z naszych ludzi ujrzawszy wielka swastykę namalowana na murze, rzucił w nia kamieniem. Posypał się tynk. Niemcy przypatrywali się temu z oburzeniem i mówili: - Na, so was? Byliśmy w Głogowie. W wielu miejscach dymiły jeszcze zgliszcza. Budynki spoglądały na nas wypalonymi oczodołami okien i wywalonymi drzwiami. Na głównej ulicy zgłosiliśmy się do komendanta wojennego, majora Tokarewa z którym rozmawialiśmy w języku rosyjskim. Spotkaliśmy się z życzliwym przyjęciem. Z uwagi na to, ze nie istniała możliwość zamieszkania w Głogowie – komendant skierował nas do wsi Nosocice….”
Grupa osadników w trakcie uroczystości rodzinnej, przed nie do końca oszklonym i wyremontowanym budynkiem przy ówczesnej ul. Niecałej 2. Dziś zaczyna się tam ul. Armii Krajowej. Budynek został zburzony w trakcie budowy osiedla Chrobry. A. Królak – pierwszy z lewej w II rzędzie. (zbiory M. Zielińskiego)
Grupa Hoinki Eugeniusz Hoinka - burmistrz Adam i Józef Królak Nikodem Piotrowski - restaurator Stanisława Piotrowska – kasjerka miejska Stefan Zapadka - milicjant Michał Buczkowski - milicjant Wacław Horbanowicz – rolnik, referent gospodarczy Izabela Horbanowicz, - urzędniczka Zarządu Miasta Aleksander Śmidoda - ślusarz Franciszek Gałkowski - kupiec Kazimierz Szyba - mechanik Stefan Heyser - elektryk Henryk Hartman - mechanik Tadeusz Kosmatka – ogrodnik Władysław Kowalcze rolnik; z żoną i dwojgiem dzieci Kazimierz Leśniak - milicjant Leon Fleischer - szklarz Marian Karwacki Czesław Zawieja Walenty Łukaszczyk Adam Królak tak uzasadniał determinację pobytu w Głogowie pierwszych polskich mieszkańców: „…Ludzie godzili się dobrowolnie na bezpłatne na razie zatrudnienie, za uzyskanie spokoju, dachu nad głową, skromny posiłek bezpłatny, rozwalone mieszkanie do remontu własnym systemem, trochę znalezionych mebli czy sprzętu domowego, który sami nosili na plecach z gruzów…”
1948, 19.05., pełniący obowiązki burmistrza Głogowa Antoni Główny odpowiada na pismo Adama Królaka prowadzącego kronikę Głogowa i dziennik. Przesyła mu „wykaz osób posiadających wyższe wykształcenie”. Lista zawiera 14 (czternaście) nazwisk. Tak. W mieście powiatowym, w trzy lata po wojnie, jest 14 osób z wyższym wykształceniem. A zameldowanych w grudniu 1947 r. było 1850, a rok później 2985 mieszkańców. Spis nie precyzuje dokładnie specjalności, specjalizacji, zawodów i ukończonych uczelni. Podajemy więc zgodnie z oryginałem, że w mieście znajdowali się wtedy przedstawiciele zawodów: „lekarze: Lucyna i Czesław Ludwiczakowie, Wiesław Juszkiewicz, lekarz weterynarii Tomasz Leszczyński, inżynierowie: Władysław Gadus, [bez im.] Sozański, Mieczysław Nowakowski, sędzia Czesław Górecki, prawnik Romuald Sawczak, ekonomista Stanisław Wyrzykowski, ksiądz Stanisław Grela farmaceutka, mgr Wiktoria Gadus magister, wicestarosta M. Skoczeń filozofia, Józef Hanzel”
dr Wiesław Juszkiewicz z małżonką po zejściu z promu nad Odrą, 1947 r. W głębi widoczna wieża artyleryjska tzw. „Malakoff” lub Barbakan
1953, maj, W ruiny miasta przyjechała ekipa realizatorska filmu „Piątka z ulicy Barskiej”. Wśród nielicznych, żyjących jeszcze twórców tego „głogowskiego” filmu jest Andrzej Wajda, dla którego asysta reżyserska u Aleksandra Forda była początkiem wielkiej i znanej nam drogi w sztuce filmowej. Nie wiemy czy znany reżyser był wtedy na planie. Natomiast drugim asystentem reżysera był Hubert Drapella. Ten zmarły w 2008 r. filmowiec systematycznie na łamach tygodnika „Film” relacjonował swoje przygody z realizowanymi wtedy produkcjami kinowymi. W numerze 10 z 1954 r. opisywał: „Do pewnej partii zdjęć plenerowych potrzebna nam była Warszawa z lat 1947-48. Nie dały rezultatu poszukiwania w stolicy. Toteż wyszły one daleko poza jej granice. Dotarliśmy do Głogowa na Śląsku, którego stare Śródmieście całe leży w gruzach. Przyjechaliśmy tam w momencie, gdy właśnie rozpoczęto akcję rozbiórkową. O zabezpieczenie pewnych ruin do czasu dokonania zdjęć zwróciliśmy się do władz miejscowych. Wkrótce otrzymaliśmy pismo od głogowskiej Rady Narodowej. Ruinami choćby, przed ich rozbiórką, chciało przysłużyć się to miasto naszej pracy. Otoczono nas serdeczną opieką. W Głogowie między innymi [podkr. Wehikuł] robiliśmy zdjęcia na placu podobnym do przedpola budowy Trasy W-Z. Na tle olbrzymiego terenu zasłanego usypiskiem cegieł i okolonego morzem ruin dziwnie obco wyglądały tysiące zgromadzonych ludzi, pracowników miejscowych zakładów przemysłowych. Byli pełni temperamentu i optymizmu. Nawet wobec tych ruin. W kilka dni potem wyjeżdżaliśmy z Głogowa. Przez okno autobusu odczytałem zawieszony transparent: „Załoga budowy wzywa do współzawodnictwa…” Ci ludzie nie ulękli się ruin Głogowa. Byli tacy sami, jak ich koledzy, bohaterowie z trasy W-Z. Poczuliśmy się silniejsi o nowe serca. Głogowianie, a potem wielu, wielu innych ludzi wzbogaciło nasz film, bo powiększyło nasz kolektyw….” Film powstał w okresie zdjęciowym: 28 stycznia - październik 1953. Ze wspomnień głogowian wiemy, że statystom płacono wtedy 50 zł za dzień zdjęciowy. Może warto byłoby przypomnieć ten film w Głogowie? Albo zrobić wraz z udziałem reżysera, retrospekcję filmów jego filmów, np. pod tytułem „z ulicy Barskiej do Katynia”?
1975, 29-30.05., grupa młodzieży z głogowskich szkół średnich przebywała w Świnoujściu. Rok wcześniej uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych, znajdujący się na letnim obozie OHP w Nadleśnictwie Międzyzdroje, nawiązali kontakt z marynarzami ORP „Głogów” ze świnoujskiej 2 Brygady Okrętów Desantowych. Później, na zaproszenie Dyrekcji szkoły, z inicjatywy szkolnej organizacji młodzieżowej, w Głogowie przebywała delegacja okrętu z dowódcą por. mar. Jackiem Gągolą. Ustalono ramowe warunki współpracy z miastem i szkołą. W konsekwencji, zorganizowany został międzyszkolny konkurs wiedzy o historii polskiej marynarki wojennej. Finał marynarze zorganizowali na okręcie. Wcześniej uczniowie odbyli krótki rejs, zapoznali się ze służbą na morzu, uczestniczyli tez w niektórych specyficznych dla marynarki wojennej przedsięwzięciach morskich. W niedzielę w otwartej ładowni odbył się finał konkursu wiedzy o polskiej marynarce wojennej. Jurorami byli najwięksi znawcy dziejów marynarki wojennej w Świnoujściu, zawodom przysłuchiwała się załoga okrętu z jej dowódcami. Zwyciężył Zbyszek Jabłoński z Technikum Mechanicznego. Wrażeń uczestnicy wywieźli mnóstwo, pamiątek nie wiele. Zdjęcia można było robić tylko wewnątrz okrętu. I takie prezentowane są obok
W ładowni, w której mieściło się 700 żołnierzy z pełnym oporządzeniem lub do 14 pojazdów i 100 żołnierzy desantu, zasiedli uczniowie z Głogowa. Zbyszek Jabłoński, zwycięzca konkursu, otrzymuje upominek od przedstawiciela marynarzy. Dowódcy okrętu wśród finalistów konkursu.
Okręt Rzeczpospolitej Polskiej „Głogów” był okrętem desantowym średnim, klasy „Janów” z projektu 771A realizowanego od 1970 r. Zbudowany został w polskiej stoczni. Długość ok. 75 m., wyporność 900 ton; ok. 40 osób załogi; zadania – załadunek, transport i wysadzenie desantu. ODS 809 trafił do Marynarki Wojennej w 1971 r. Służbę zakończył w 1994 r., kiedy to został sprzedany cywilnemu armatorowi.
ORP Głogów czyli ODS 809 przy kei w porcie wojennym w Gdyni – Oksywiu w ostatnich latach służby (1992-94); zdjęcia ze zb. R. Kaczmarzyka (n-k) Kwiecień 2010 1218, 2.04. - taką datę nosi pierwszy dokument urzędowy, stwierdzający istnienie kapituły w kolegiacie. Jest nim pismo papieża Honoriusza III do prepozyta Piotra w Głogowie. Jak dowodzi ks. Henryk Gerlic, pochodzi z początków XII wieku. Według jego badań istnieją podstawy do twierdzenia, że Kapituła Kolegiacka została założona przez Bolesława Krzywoustego i biskupa wrocławskiego Heymo, około 1120 r. Polscy ale i niemieccy badacze Śląska utrzymują, że „Kolegiata Najświętszej Maryi Panny w Głogowie jest najstarsza spośród śląskich ” 1277, 24.04. - młodziutki głogowski władca - Henryk III - u progu swego panowania bierze udział w wielu krwawych walkach. W tym dniu uczestniczy pod Procanami niedaleko Ząbkowic Śl., w starciu koalicji miedzydzielnicowej przeciw księciu legnickiemu. Trwa bowiem odsiecz króla czeskiego Przemysła Ottokara II na rzecz uwięzionego przez Rogatkę Henryka Probusa. W wyprawach uczestniczy rycerstwo głogowskie wraz ze swoimi książętami. 1450, 26.04. - biskup wrocławski Piotr Nowak poświęcił przebudowane prezbiterium i główny ołtarz kolegiaty. Rekonstrukcja trwała już od 1413 r., kiedy to w okresie Wielkiego Postu duchowieństwo kapituły wmurowało kamień węgielny pod nowa kolegiatę. Do 1466 r. wybudowano główny kościół halowy z trzema nawami, prawie jednakowo wysokimi, pięcioprzęsłowymi, które zostały wsparte na ośmiokątnych filarach. Pomiędzy potężne filary wbudowano pięć kaplic z każdej strony. Nawę główną zwieńczało sklepienie gwiaździste a nawy boczne krzyżowe. W ścianach bocznych znajdowały się ostrołukowe okna gotyckie Pomimo tego, że okres budowy trwał aż 53 lata, to przeobrażanie kościoła zostało wykonane według jednolitych planów. Ale jeszcze w tym wieku na kolegiatę jak i na miasto spadł kataklizm wojny sukcesyjnej i oblężenia w 1488 r. Splądrowana świątynia podnoszona z ruin była przez najbliższe lata. 28 kwietnia 1493 r. po restauracji głównego ołtarza, pięciu bocznych oraz chóru głównego ponownie ją poświęcono. 1458, 12.04. z tego dnia pochodzi notka o szpitalu na Ostrowie Tumskim, administrowanym przez jednego z kolegiackich kanoników. Znajdował się w pobliżu domu wikariuszy i kaplicy św. Anny. Od 1508 szpital posiadał parcele przyznaną przez radę miejską przy ulicy kamienna Droga. Szpital istniał jeszcze przez następne stulecie i był potwierdzony w 1640 r. 1490, 6.04. - zmarł król Maciej Korwin (ur. 23.02.1443 ), król Węgier i Czech, pan Śląska i Łużyc. Jego następcą na Śląsku miał zostać syn z nieprawego łoża, książę Jan. W ramach przygotowań do osadzenia syna, jeszcze przed śmiercia, 17 marca 1490 nadał miastu jako herb lub wyróżniającą się oznakę honorową - tarczę o błękitnym kolorze, na której polu uwidoczniony był kruk, namalowany w swoich naturalnych barwach na 2-sęcznej gałęzi. Nastepca króla Macieja nie utrzymał się długo na głogowskim tronie. Jeszcze w tym roku zwalnia mieszczan ze złozonej przysięgi. Z pozyskanych przezeń ziem śląskich Jan Korwin utrzymuje jedynie księstwo opawskie. 1511, 5.04. - Na cześć króla Władysława odbył się we Wrocławiu wielki turniej rycerski z udziałem gości z Europy. W trakcie potyczek rycerskich, ówczesny starosta głogowski Jakub von Salza miał nieszczęście odrąbać ramię znakomitemu rycerzowi węgierskiemu. Jak wynika z relacji, rycerskość pokonanego w tym przypadku to mit. Węgierski orszak zasadził się na pogromcę. Mimo, że ten uciekł i schronił się w zakrystii kościoła św. Elżbiety, został znaleziony i był szykanowany. Od niechybnej śmierci wyratował przyszłego biskupa wrocławskiego ziomek w służbie polskiej, Hans von Rechenberg. Ten przedstawiciel możnego rodu rycerskiego z księstwa głogowskiego lata całe spędził w służbie Jagiellonów. Był min. w otoczeniu księcia Zygmunta Jagiellończyka w czasie jego panowania w Głogowie. Hans był uznanym rycerzem i wojownikiem, uczestnikiem i zwycięzcą wielu turniejów i pojedynków. Uczestniczył w wielu pochodach wojennych polskich królów min w wielkim pogromie czambułów tatarskich pod Łopusznem na Podolu w 1512 r., w bitwie pod Orszą (8.09.1514 r.) czy wojnie polsko - krzyżackiej 1519-1521. Sytuacja we Wrocławiu zbliżyła obydwu krajan i była początkiem ich przyjaźni. Doświadczenia z młodości musiały wpłynąć znacząco na przyszłego biskupa bo ks. Pater w jego biografii pisze, ze był „człowiekiem łagodnym i ustępliwym, lubiącym spokój i ciszę”.
1669, 24.04. - dotarł do twierdzy reskrypt cesarski o mianowaniu nowego komendanta twierdzy. Od 22 lutego, kiedy to zmarł generalfeldwachtmeister (generał brygady) Ludwig de Lopis Freiherr von Monteverques, garnizon nie miał dowódcy. Po pogrzebie i pochowaniu komendanta w kosciele franciszkanów, wśród oddziałów nastąpiło bolesne dla mieszczan rozprzężenie. Magistrat donosił o tym cesarzowi z prośbą, aby to stanowisko obsadził osobą, która zajęłaby się odnowieniem miasta, fortyfikacji i zaprowadziła dyscyplinę. Dostarczone dziś pismo cesarskie nosi datę 16 marca. Zgodnie z nim wakujący pieszy regiment Monteverquesa wraz z dowództwem Głogowa został przekazany pułkownikowi (Obrist) Albertowi Tasso w uznaniu jego długoletnich zasług wojennych i w dowód szczególnego zaufania do jego osoby. Nie dane jednak jest nowo mianowanemu objąć stanowisko, bo już w następnym miesiącu umiera. Rok zmian i trzech komendantów wieńczy mianowanie komendantem twierdzy generała Jobsta Hilmara von Knigge. 1758, kwiecień, - z terenu działań wojennych na Śląsku zwożeni są do twierdzy liczni chorzy i ranni. Z przepełnionych szpitali miejskich pacjentów przenoszono do przejętych cel klasztorów i najbliższych wsi miejskich. Zaczęły szaleć choroby zakaźne. W mieście i na wsi śmierć zbiera wielkie żniwo. Brakuje pomysłu na opanowanie epidemii. W tym miesiącu wreszcie zdecydowano się na radykalne działania sanitarne. Zatrudniono 12 ludzi do ciągłego kopania grobów i usuwania zarażonych elementów wyposażenia mieszkań. Palono słomę z sienników zmarłych. Kwiecień stał się apogeum zagrożenia epidemią, która zaczęła wygasać. 1763, 12.04. - decyzją władz miejskich zostaje zamknięta apteka prowadzona przez jezuitów. Placówka uzyskała koncesję w 1671 r. Była drugą w mieście obok tzw. „Apteki miejskiej i ratuszowej” mającej korzenie w XIII w. Od 1745 r. funkcjonowała kolejna, tzw. Apteka dworska. Utworzył ją aptekarz Antoni Albinus ze Wschowy, który wbrew radzie miejskiej uzyskał koncesję w kamerze domen i wojen. W trakcie wielkiego pożaru w 1758 r. spłonęło kolegium jezuickie wraz z apteką. Po raz kolejny od 1741 r. jezuici podnoszą swój zakład z kataklizmu. Niestety działania konkurencji okazały się skuteczne i zakład jezuitów zniknął. 1775, od kwietnia do października trwają intensywne, nieprzerwane prace przy konserwacji i rozbudowie umocnień twierdzy. Codziennie na wałach pracuje około 1500 robotników. Materiały budowlane przewozi 25 czterokonnych fur. Używane są również do przemieszczania mas ziemi służącej przy niwelowaniu wzniesień do podwyższania wałów. Za Odrą, na wielkim pastwisku pod Grodźcem powstaje cegielnia. Formowane ręcznie przy użyciu drewnianych form cegły używane są do obkładania płaszczem ścian wnętrza fosy – bastionów i kurtyn. W poszczególnych dziełach powstają ceglane magazyny prochu i wartownie. Po obu stronach Bramy pruskiej budowane są, wkomponowane w wały, skazamatowane Koszary Białe i Czerwone.
1814, 14.04. - dowódca garnizonu i gubernator twierdzy generał dywizji Jean Rouger baron de Laplane, baron Cesarstwa, Komandor Legii Honorowej w towarzystwie szefa służb inżynieryjnych gen. bryg. Pierre Michel Nempde i dowódcy artylerii fortecznej escadron-chef Perrault o 8 rano na Rynku odebrał ostatnią defiladę garnizonu. Akt honorowej kapitulacji podpisanej 10 kwietnia w Jaczewie, gwarantował stronom: - oblężonym – po złożeniu broni wymarsz i powrót do Francji. - oblegającym – zawartość magazynów i składów oraz składniki majątku skarbu Cesarza Francji. Na stan zdobywców miały przejść także znaki honorowe francuskich oddziałów. Francuski gubernator przy ratyfikacji aktu kapitulacji oświadczył na słowo honoru, że wychodzący 151 - liniowy pułk piechoty nie posiada ani sztandaru ani orła, które zostały zniszczone. Czwórkami, oddziały w rytm wybijany przez orkiestrę skierowały się w stronę więzienia. Za nim przygotowano już prowizoryczne wyjście z twierdzy. Udrożniono potajnik czyli poternę w kurtynie między bastionami Leopold i Sebastian. Wyjęte z uchwytów w ścianach dębowe belki odblokowały i pokazały szerokie przejście – wjazd do fosy od strony twierdzy. W kurtynach twierdzy było kilka takich ukrytych wyjść. Ale tylko to było na tyle szerokie by mógł przejechać konny wóz lub iść obok siebie żołnierze. Służyły do komunikacji obrońców z wysuniętymi oddziałami, pracom remontowym i innym. W czasie oblężenia były w specjalny sposób zabezpieczone przed wejściem od zewnątrz. Teraz przez szerokie przejście wychodzą na dno fosy zwarte kolumny obrońców. Po drugiej stronie saperzy zbudowali tymczasowy pomost do wyjścia na stoki wałów. Żołnierze maszerowali aż do ulicy przy cmentarzu ewangelickim. Tu na obszernych stokach twierdzy złożyli broń. Obie strony wymieniły honory. Po kilku chwilach i w myśl wydanych komend kolumna udała się w kierunku Polkowic. Otoczyły ja konne patrole pruskie i kozackie.
740 rannych pozostało do opieki i pielęgnacji w głogowskich szpitalach. Kilka dni po wymarszu oddziałów francuskich przybyli dwaj służący pułkownika tego pułku z powrotem. Nie wiadomo co skłoniło ich do wyjawienia żołnierskiej tajemnicy. Zdrajcy wskazali, napoleońska świętość orzeł pułkowy został zapieczony w chlebie a sztandarem owinęła się dookoła ciała jedna z markietanek. Za maszerującymi wysłano natychmiast patrol. W Zgorzelcu znaleziono i odebrano im te przechowane w ukryciu odznaki honorowe…. Do dziś w historii armii francuskiej wymienia się utraconego w Glogau orła 151 pułku piechoty liniowej.” Na pamiątkę wyjścia Francuzów wmurowano nad poterną tablicę o treści: ”17 kwietnia 1814 r. wymaszerował przez to przejście garnizon francuski ze swoim dowódcą generałem dywizji, baronem Laplane na czele, w sile 1800 ludzi. Na stokach wałów złożył broń i został wzięty do niewoli”. Dziś nad kurtyną między bastionami góruje potęzna fasada Sądu.
1902, 30.04. - podpisano umowę między magistratem i władzami wojskowymi o zniesieniu umocnień twierdzy. Nadburmistrz Głogowa dr. Friedrich Soetbeer i generałmajor Karl von Protzen zatwierdzili dokument, który wreszcie otwierał przed miastem perspektywe rozwoju. Chyba dopiero teraz dla Głogowa rozpoczął się wiek XX. W następnych latach stopniowo burzono poszczególne umocnienia, bramy miejskie, niwelowano wały ziemne i zasypywano fosy. Trwało to jeszcze jak widac na dołaczonym zdjęciu.
1945 10.04. pełnomocnikiem na obwód III, głogowski, (odpowiednik starosty) został mianowany przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego Władysław Marzec. Do miasta trafił dopiero z początkiem maja. kwiecień, do Wschowy dojeżdża transport I Oszmiański z Litwy. Wśród repatriantów znajduje się inż. Tadeusz Wolański, którego talenty niebawem zostaną zaprzęgnięte w organizowanie placówek Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Sławie i powiecie głogowskim. 1950, 17.04 - Uchwałą Rady Ministrów powołano w województwach na tzw. Ziemiach Zachodnich i Północnych pełnomocników wojewódzkich Akcji Rozbiórkowej. Od tego momentu nabiera przyśpieszenia akcja odgruzowania i oczyszczania miast. W pierwszym pięcioleciu powojennym w Głogowie oczyszczono i udrożniono główne szlaki komunikacyjne. Szczególnie te prowadzące do odbudowanych mostów na Odrze. W 1951 powstaje Powiatowy Oddział Robót Rozbiórkowych. Przez najbliższe lata oddział otrzymuje do wykonania wygórowane plany pozyskania materiałów budowlanych. Ale wśród wymagań nie ma zadań związanych z plantowaniem i oczyszczaniem wykorzystanego terenu. Z Głogowa, głównie do Warszawy i nowej Huty zaczynają odjeżdżać wagony pełne cegły i stali zbrojeniowej. Pełnomocnik Akcji Robót Rozbiórkowych został zobowiązany do dostarczenia w 1952 roku 450 milionów sztuk cegły w skali kraju. Największymi dostawcami cegły ponownie okazały się województwa: wrocławskie (200 mln szt.) i zielonogórskie (90 mln szt.). Normy dla poszczególnych powiatów . Największym dostawcą cegły na terenie województwa zielonogórskiego w 1952 roku ponownie został powiat Żary - 22 mln szt., następny w kolejności powiat Głogów miał dostarczyć 15 mln szt.. W 1953 r. wyrwano z rozbitych domów Głogowa 10.602.000 sztuk cegieł i 1325 ton złomu, a w kolejnych latach: 1954 – 8 793 000 sztuk cegły całej 1955 – 7 606 000 sztuk cegły całej; 6 200 000 cegły ułamkowej 1956 – 4 000 000; 3 000.000 1959 – 870 000; 2 180 000 Działalność Oddziału, mimo nadzoru Prezydium PRN była polem do nadużyć i niedociągnięć. Śrubowanie wyników i planów powodowało rozbieranie nadających się do odbudowy budynków. Zagruzowany teren po wyjęciu cegieł nadających się do użycia był pozostawiany sam sobie. Koszt pozyskania 1000 szt. przewyższał uzyskana zań zapłatę. W 1954 r. miało na terenie miasta znajdować się 1, 5 mln m3 gruzu. W tymże roku miano uprzątnąć 52 000 m3. Ale wywieziono 18 584 m3 resztę natomiast zepchnięto do piwnic rozebranych budynków. Dlatego też po rozwiązaniu PORR odgruzowanie zlecono SPB z Poznania. Zapłatą miał być uzyskany budulec. W 1960 r. poznańska firma zrezygnowała ze zlecenia ponieważ stało się ono już nieopłacalne. Kończyły się możliwości pozyskiwania cennego materiału budowlanego. W tym roku przerobiono 771 000 m3 gruzu ale odzyskano tylko 70 000 szt cegły całej 150 000 całej poza wymiarowej i 785 000 szt cegły ułamkowej. Złomu stalowego już tylko 127 ton.
1971, 5.04. - uzyskana zostaje w Hucie Miedzi pierwsza miedź elektrolityczna, informacje stała się newsem TVP 12.04. 12 kwietnia 1972 r., na londyńskiej Giełdzie Metali (London Metal Exange LME) zarejestrowano katody z Huty Miedzi Głogów, jako „Grade A" pod markami HMG-S, HMG-B i HML. W maju katody miedziane produkowane przez KGHM Polską Miedź S.A. zostały zarejestrowane także na Giełdzie Kontraktów Futures w Szanghaju (Shanghai Futures Exchange, SHFE) pod markami HMG-S, HMG-B i HML. W maju 1998 r. dopuszczono do obrotu na LME sztabki srebra z HMG; Srebro - w postaci gąsek - zarejestrowane pod marką KGHM HG ma dwa certyfikaty „Dobrej Dostawy" wystawione przez giełdy: London Bullion Market Association (certyfikat przyznany w 1995 roku) i Dubai Multi Commodities Centre (przyznany w 2006 roku). W lutym 2009 r. srebro w postaci gąsek pod marką KGHM HG uzyskało również certyfikat rejestracji na Nowojorskiej Giełdzie Handlowej NYMEX. 1975.2.04. - oddano do użytku kino „Jubilat”. Nazwę zaproponowaną przez głogowskiego pioniera, Piotra Bilskiego, wybrano w konkursie „Gazety Zielonogórskiej”. Działalność kina zainaugurowano filmem „Zwycięstwo”, który był składanką utworów „Ostatnie dni” i „Kierunek Berlin” Jerzego Passendorfera. 1987, 29.04. - Jak widać na zdjęciu, wmurowanie aktu erekcyjnego pod odbudowę Starego Miasta odbyło się uroczyście i miało swój wymiar propagandowy. W uroczystości wziął udział m.in. wicepremier Zbigniew Szałajda, który był przewodniczącym Honorowego Komitetu Odbudowy Starego Miasta. Komitet Odbudowy powstał w 1985 r. z inicjatywy i na wniosek ówczesnego prezydenta miasta, Mariana Borawskiego. Jak wspominają ówcześni budowniczy: „w tym samym roku rozpoczęto pierwsze prace w kwartale A-12, przylegającym do Rynku i ul. Powstańców Śląskich. Ukończony on został w 1989 roku. W budynkach zastosowano technologię mieszaną z przewagą wielkiej płyty, rozwiązanie jedynie wówczas możliwe. Tłumaczy to dlaczego ta architektura, kompromisowa względem ogólnej wizji dzielnicy, nic wzbudza dziś entuzjazmu…” Trwająca już 25 lat budowa „Starego miasta” przywraca Głogowowi historyczne centrum z ratuszem w jego sercu. Jest jeszcze wiele do zrobienia. I wiele niespodzianek kryje jeszcze śródmiejska ziemia.
Marzec 2010 1291, 2.03. - w tym dniu miał odbyć się w Głogowie zjazd dostojników księstwa, duchowieństwa, z obecnością biskupa wrocławskiego Tomasza II. W tych dniach również książę Henryk III pojmuje za żonę Matyldę brunszwicką, córkę Księcia Albrechta. Tak uważają historycy polscy, z których prof. Kazimierz Jasiński udowadnia, ze ten fakt musiał mieć miejsce nie w 1292 a 1291 roku. W trakcie zjazdu Henryk III potwierdza przywileje immunitetowe dla biskupstwa wrocławskiego wydane przez ojca (w 1253 i 1273 roku), a także wielki przywilej immunitetowy Henryka Probusa dla dóbr nysko-otmuchowskich. Zjazd ma miejsce w tym samym miejscu, gdzie zostały wystawione dokumenty czyli w domu scholastyka głogowskiej kolegiaty, Mikołaja, na Ostrowie Tumskim. A historyk niemiecki zwraca uwagę na fakt zupełnie inny. W pierwszych miesiącach 1291 r., w wielkim pożarze, spłonął nadrzeczny Głogów. Dlatego wszystkie wydarzenia miały miejsce w gościnnym domu scholastyka. Bo zamek był pogorzeliskiem jak nadodrzańska część rozbudowującego się miasta. Po zrealizowaniu planów politycznych i małżeńskich Henryk III, książę głogowski, przenosi się z dworem i kancelarią do Ścinawy. Już w nowym miejscu, 26 marca 1291 podjął decyzję o ułatwieniu mieszkańcom zniszczonego Głogowa odbudowę miasta. „Darował mieszczanom głogowskim poszkodowanym przez pożar dochody z promu, który uruchomiono wskutek uszkodzenia mostu. Zagwarantował miastu w całym swoim księstwie wolność cła...” Do odbudowującej się stolicy księstwa Henryk III wróci wiosną 1292 r. Wybitny i ambitny władca walczy o Śląsk i chce narzucić swoją zwierzchność pozostałym książętom. Choć nieznany jest motyw polityczny mariażu z Matylda to cel jest wiadomy. Sukces polityczny w eliminowaniu Henryka Grubego. Na razie Głogowczyk próbuje siły argumentów. Już od 1290 r. ma zapewnienie księcia wielkopolskiego Przemysła II, ze w przypadku jego bezpotomnej śmierci otrzyma prawa do Wielkopolski. Ale tu jego rywalem staje się książę Władysław Łokietek. Dziś w trakcie pośpiesznych przenosin ze zniszczonej stolicy do Ścinawy najważniejsza jest walka z wrocławskim imiennikiem, Henrykiem V Brzuchatym. 1480, 5.03. - do podzielonego od 120 lat Głogowa przybył książę Jan II Żagański i zażądał od mieszczan swej części przysięgi przeciw królowi Maciejowi Korwinowi, który jeszcze do niedawna był sojusznikiem i dobroczyńcą. Kiedy ja otrzymał – podobne wymagania powtórzył wobec księżnej wdowy Małgorzaty, panującej na drugiej połowie miasta. Ale tu napotkał opór. Mieszczanie drugiej połowy stanęli wiernie przy swojej księżnej. Umocniono stary zamek, uzupełniono dotychczasowe obwarowania i sposobili się do obrony Małgorzaty Cylejskiej. Oczekiwano posiłków ze Śląska. Widząc te przygotowania i nie otrzymując odpowiedzi na swoje ultimatum, 11 marca wojsko księcia opanowało dzielnicę Małgorzaty jej połowę Głogowa, mieszkańcy tej części miasta złożyli mu hołd, chroniona do tej pory dzielnica żydowska została spalona przez żołnierzy. Już 20 marca rozpoczęło się oblężenie starego zamku książęcego. Spodziewana pomoc księcia Kazimierza cieszyńskiego, który był wnukiem Małgorzaty, nie nadeszła. On sam próbował organizować pomoc z miejscowych ale wiele nie wskórał. Oblężenie postępowało w najlepsze. W trakcie ostrzeliwania zamku zastosowano osobliwą amunicję biologiczną. Pociskami wystrzeliwanymi w kierunku celu była padlina, nieczystości i fekalia. Wiadomość o głogowskiej tragedii rozeszła się szybko na Śląsku. Dwa dni później w Wysokiej Cerkwi zebrało się śląskie zgromadzenie stanowe z przedstawicielem króla Maciej Karwina na czele. Byli również książęta z Oleśnicy i Legnicy, i delegaci większych miast. Książę Jan nie chciał wysłuchać głosu rozsądku. Przedstawiał swoje argumenty o zagrożeniu ekspansja brandenburską. Mediacja nie dała rezultatu. Oblężenie trwało do 30 kwietnia. Księżna wdowa – Małgorzata Cylejska opuściła niebawem zamek i udała się do Góry, gdzie osiadła. A 4 maja książę Jan jak miał pisać Cureus „wśród radości i grania rogów wjechał na zamek”. Zakończony został 120 letni rozdział podziału miasta na dwie części. 1627, 11.03 - przybywa do miasta i księstwa na leże zimowe regiment pułkownika Pechmanna. 11 kompanii kirasjerów i 5 kompanii dragonów czyli ponad 1500 ludzi zostaje zakwaterowanych w okolicznych miejscowościach. Oczywiście, zgodnie z obowiązującymi zasadami kwaterunku wojska, żołnierze zaopatrywani byli przez stany. Tygodniowo miano dostarczać 60 szefli (ok. 4000 litrów) owsa i 1905 talarów gotówką. Jak można wyczytać w starych kronikach, dodatkowo okupywano się jeszcze kwotą 4500 florenów. Nie zapewniały te opłaty całkowitego spokoju. W księstwie zapanował strach przed gwałtami, rabunkiem i plądrowaniem. I tak na przykład podpułkownik (oberstleutnant) Hans Friedrich Koettwitz „… miał wraz ze swoim wojskiem samowolnie ograbić kilka miejscowości…” jak informowano dwór cesarski. 1634, 23.03. - do twierdzy dotarł transport łupów ze zdobytego Gorzowa (Landsberg am Warthe). Do głogowskich magazynów dostarczono „działa, proch, żyto i mąkę”. 1681, 9.03. - Tomasz Lading, dwudziestoletni pokojowiec starosty głogowskiego Jana Bernarda hrabiego von Herberstein, podniósł rękę na swego chlebodawcę. Chłopak był ulubieńcem otoczenia, Najbliżsi nazywali go Tomaszkiem (Thomerle). Sprokurował trującą mieszankę z wody królewskiej i rtęci. Skąd zdobył te piorunująco trujące specyfiki nie wiadomo. Mikstury spróbował znienacka i na szczęście stolnik, który ledwo uszedł z życiem. Złapany na gorącym uczynku niegodziwiec przed śmiercią poddany został drobiazgowemu przesłuchaniu. Przyznał się, że z zamiarem zgładzenia swojego pana nosił się już wcześniej. Najpierw zatruł mu zupę jarzynową, która jednak odstręczyła ewentualnych konsumentów swoim smakiem. Kolejna próba było zatrucie ulubionego napoju alkoholowego. Przetrzymywany w zamkowej wieży „głodowej“ zdołał z niej uciec. Jak nie wiadomo, ale trafił do klasztoru franciszkanów. Z niego z kolei miał zbiec w przebraniu niewieścim. A co było dalej.... księgi milczą.
1741, 11.03. - książę Leopold [Leopold Maximilian Furst von Anhalt-Dessau], w imieniu króla Prus, Fryderyka II, przyjął z werandy swojej kwatery, mieszczącej się w domu nr 5 w Rynku (w „starym domu Hasslingera”) hołd magistratu i mieszczan Głogowa. Już następnego dnia oddziały zdobywców zaczęły wychodzic z twierdzy. Maszerowały w kierunku Świdnicy. Tylko batalion grenadierów [Grenadier-battaillon] majora Wilhelma von Salderna został jako obsada garnizonu. Według Juliusza Blaschkego, który miał dostęp do dokumentów z archiwum rodzinnego, pierwszym pruskim gubernatorem twierdzy został b. nauczyciel Fryderyka II, generał leutnant Fryderyk von Kalckstein (1682-1759). Miał się on szczególnie odznaczyć przy zdobywaniu twierdzy Brzeg i za to miał otrzymać Order Czarnego Orła (najwyższe pruskie odznaczenie dla szlachty) oraz gubernatorstwo Głogowa. Polscy historycy na podstawie tej notatki przekazują więc fakt medialny. Ale twierdza głogowska nie posiadała etatu gubernatora. Na jej czele stał komendant [festungkammandant]. W zależności od sytuacji był tylko komendantem placu, czyli odpowiadał za organizacyjne funkcjonowanie twierdzy i niekoniecznie posiadał najwyższy stopień wojskowy. Ale były również takie chwile, gdy twierdzą kierował najstarszy stopniem oficer w twierdzy. Wielokrotnie nosił rangę generalską. Tak więc późniejszy feldmarszałek Krzysztof von Kalckstein z rodu, który związał się z historią Głogowa i historią Polski jeżeli był gubernatorem to tylko tytularnie i dla podkreślenia prestiżu. Wydawnictwa encyklopedyczne i biograficzne zauważają ten fakt w różny sposób. Biogram w spisie generałów pruskich Kurta von Priesdorffa informuje, że ten otrzymał tytuł gubernatora Glogau dopiero w 1745r. Z kolei ogólnikowa wzmianka w tomie 15 Allgemeine Deutsche Biographie informuje, że – „Król Fryderyk nadał mu za szturm Brzegu w 1741r wysoki order i gubernatorstwo Głogowa”
Przejściowym i faktycznie pierwszym komendantem twierdzy zostaje pułkownik [oberst] Philipp Felix Bogislaus von Schwerin, uczestnik szturmu, współtwórca późniejszego pułku garnizonowego [Garnisonregiment nr 5]. Zgodnie z rozkazem królewskim żwawo zabrał się do rekonstrukcji umocnień i przysposabiania jej do pruskich potrzeb. W pierwszym sprawozdaniu donosił o potrzebie wyposażenia administracji (zarządu), o rozpoznaniu potrzeb. W czerwcu 1741 pisał do króla o postępach prac fortyfikacyjnych, którymi zajmował się gen. Walrave.
1813, marzec Od początku miesiąca przybywają pod twierdzę podjazdy awangardy armii rosyjskiej. Obserwatorowi trudność może sprawiać różnica w kalendarzach stosowanych w Rosji i Europie. Trzeba zwracać uwagę przy lekturze źródeł rosyjskich na datowanie. Do 1918 r. stosowano bowiem w Rosji kalendarz juliański, który w porównaniu z gregoriańskim używanym w Europie, datował z ok. dwutygodniowym opóźnieniem. Dziennik działań wojennych Armii marszałka M. Kutuzowa z 22 lutego (6 marca) do 8 (20) marca donosił: „Adiutant przyboczny (Flugel-adjutant), pułkownik Mikołaj Sipiagin raportuje, że generał hrabia Emanuel F. Saint Priest z powierzoną sobie awangardą przeprawił się 27 lutego (11 marca) przez Odrę w okolicy m. Racice. 1 (11) marca wszystkie oddziały okrążyły twierdzę Glogau i rozpoczęły jej blokadę. Codziennie przychodzą do nas dezerterzy, przekonani, ze w twierdzy nie da się przeżyć. 16 marca generał Miłoradowicz przybył do Wschowy” Król pruski Fryderyk Wilhelm III zawiera sojusz z Rosją i przystępuje do koalicji antyfrancuskiej. We Wrocławiu, 13 marca król wydaje słynna odezwę „Do mojego ludu“. Ustanawia także powszechne odznaczenie za mężne czyny w walce – „Żelazny Krzyż“. Następuje spontaniczna mobilizacja pruskiego społeczeństwa. Powstają ochotnicze oddziały Landwery. Oddziały pruskie odgrywają istotną rolę w bitwach 1813 roku. Po uzgodnieniach międzysojuszniczych generał major Ernest Freiherr Schuler von Senden 20 marca został dowódcą korpusu oblężniczego. Zwolniony korpus Miłoradowicza udaje się na Zachód popędzany przez głównodowodzacego armii rosyjskiej marszałka Michała Kutuzowa. W blokadzie twierdzy uczestniczy kapitan w czygujewskim pułku ułanów Nikołaj Grigoriewicz Izjumow. W jego pamiętnikach czytamy min. : „…od 1 do 19 marca korpus Miłoradowicza blokował twierdzę Głogów. Nieprzyjaciel prawie codziennie czynił zza murów wypady. Za każdym razem odganiali ich nasi kozacy i strzelcy.” 1843, 1.03. W głogowskim teatrze koncertował Franciszek Liszt. Kroniki przekazują, że wyraził zainteresowanie i grał na specjalnie skonstruowanym przez głogowianina fortepianie z podwójnym dnem. Ten „morderca fortepianów” jak go nazywał biograf, Guy de Pourtales, był w szczytowym okresie (Glanzperiode) swojej kariery wirtuoza. „Grał zawsze z pamięci; był pierwszym pianistą, który odważył się na coś podobnego. Wprowadził recital, tj. rodzaj koncertu składającego się wyłącznie z utworów fortepianowych....” Natomiast Henryk Heine po wysłuchaniu napisał, że „... wszyscy pianiści bledną przy nim z wyjątkiem jednego Chopina, Rafaela fortepianu.... przy Liszcie nie myśli się wszakże o pokonywaniu trudności – znika gdzieś fortepian – i pojawia się muzyka” Ten kilkuletni okres koncertowy w wielu salach metropolii i prowincji był dla artysty bardzo trudny. Po jednym z euforycznie przyjętych występów napisał - „... wciąż tylko koncerty! Zawsze jestem jedynie sługa publiczności... nigdy spokoju, w dzień czy w nocy...” W Głogowie też tak był przyjęty.
1893, 27.03. - do zgłoszonego w nocy pożaru piekarni wojskowej przy ulicy Rzeźniczej wyruszyła dyżurna ekipa strażacka. W trakcie lokalizowania i gaszenia spadł z dachu i zginał strażak, mistrz szewski Ernest Hentschel. Ówczesna miejska, zawodowa straż pożarna liczyła 2 pożarmistrzów, 7 starszych strażaków i 33 strażaków. Obok niej funkcjonowały też, opłacane, ochotnicze oddziały przeciwpożarowe i grupy rezerwowe. Po rozbudowie wysokociśnieniowych połączeń wodociągowych wyłączano ze służby beczkowozy i pompy ręczne. Malała więc ilość potrzebnej obsługi.
1946, 28.03 - trzema wagonami towarowymi wyjeżdża z miasta do Muzeum Narodowego w Warszawie ładunek dzieł sztuki. Uchroniono przed rozszabrowaniem i ewakuacją na Zachód ponad 6000 książek z Zamku w Siedlisku (po wojnie Karolat, niem. - Carolath) . Do marca 1946 r. w składnicach muzealnych w Jerzmanowej (Hermanów) i w Gaworzycach (Chwarzyce) – w pałacu baronów von Tschammer, pod opieką mgr Jerzego Zanozińskiego, gromadzono zbiory sztuki z terenu powiatów nadodrzańskich i Urzędu Konserwatorskiego z Berlina. Wysłannik warszawskiego Muzeum Narodowego, Witold Kieszkowski był wstrząśnięty tym, co zobaczył w Głogowie. Dla niego niespotykanym dotąd zjawiskiem był fakt, że kilometrową odległość z koszar do bocznicy kolejowej przy ul. Krochmalnej, na której stały wagony, transport dzieł sztuki musiał pokonywać przez kilka dni. Mgr Kieszkowski wspominał: „Prace rewindykacyjne w powiecie głogowskim nastręczyły specyficzne trudności, na które w dotychczasowej pracy nie natknęliśmy się. Olbrzymie zniszczenia wojenne jakimi dotknięty został cały powiat, a zwłaszcza sam Głogów, sprawiły, ze brak ludzi do pracy i środków transportowych wywoływał trudności ciężkie do pokonania. Ciężarówką, wynajętą w Jeleniej Górze zwoziło się opakowane zbiory z Chwarzyc, Hermanowa i paru innych miejscowości do składu wojskowego w Głogowie. Poza programem wypadło nam ratować piękną XVII-wieczną bibliotekę z Karolatu, zbiegiem okoliczności ocalałą z pożaru, któremu uległ sam zamek, a zupełnie niezabezpieczona i niszczoną przez ludność. Dużym nakładem pracy i pieniędzy dwoma nawrotami udało się cały księgozbiór przewieźć 12-tonowym samochodem i zmagazynować na składzie w Głogowie. Prawdziwy jednak dramat zaczął się, gdy podstawiono wagony i trzeba było zbiory przetransportować z magazynu na rampę, odległą o blisko kilometr. Nie było innej rady, tylko zamiast koni musieli się zaprzęgać do wozu ci sami robotnicy, którzy ładowali wagony.... ” Pisząc o ludziach, szczególnie dziękował kpt. Włodzimierzowi Turczyńskiemu z Jerzmanowej: „Jego inicjatywie, pracy i staraniom zawdzięcza Ministerstwo Kultury i Sztuki stworzenie składnicy … złożyły się na nią ocalone … zbiory miejscowe, wzbogacone zabytkami, które zwiezione zostały z terenu…i prosił o przekazanie ich do Muzeum Narodowego w Warszawie”
1964, marzec - Józef Grobelny wraz z perkusistą Maciejem Kuczakiem, gitarzystą basowym Markiem Kubiakiem i wokalistą Tolkiem Olszewskim, (później dołączy do nich Ryszard Przyboś – gitarzysta) zakłada zespół muzyczny Głogi. Istniał do 1975 r, by po przerwie reaktywować się w 1994 r. Zespół powstał przy ówczesnym Powiatowym Domu Kultury przy ul. Jedności Robotniczej (dzisiejsza PSM). Uświetniał wiele uroczystości, grał do tańca. Był dla wielu Głogowian, jak to się dziś mówi – kultowym. Ze starego składu pozostali jak mówił w 2008 r. Ryszard Przyboś: „Tadziu Sytnik, Maciek Kuczak, Zbyszek Skarupa i ja. Jest jeszcze Adaś Wolny i Czesiek Bartkowski. Maryla Pawlak przez wiele lat występowała w Mazowszu. Krysia Sytnik i Halina Krawczyk były laureatkami Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. W sumie przez te lata przez Głogi przewinęło się około 20 osób. Od początku byliśmy zafascynowani angielskim zespołem The Shadows i tak zostało do dziś. Lubimy przede wszystkim muzykę gitarową” Wehikuł niestety nie znalazł żadnego zdjęcia, którym mógłby zilustrować te ciekawostkę. A może maja je czytelnicy. 1967, 10.03 – rozpoczęto roboty ziemne na obszarze przyszłej Huty Miedzi Głogów. Rozpoczęła pracę Dyrekcja Huty Miedzi w budowie. Przekazywano i przygotowywano plac budowy.
1968, 4.03. - Kroniki budowy Huty Miedzi „Głogów” twierdzą, że tego dnia po raz pierwszy koparka zagłębiła łyżkę pod wykopy fundamentów pierwszego obiektu huty, przyszłego magazynu wydziału przygotowania wsadu. Budowa zaczęła wychodzić z ziemi - „Od tego momentu tą wielką inwestycję mierzyć się będzie tysiącami ton stali i betonu, kilometrami dróg i torów, setkami milionów złotych przerobu oraz potężnym wysiłkiem coraz liczniejszej rzeszy budowlanych. Przy takim rozmachu prac zaczęły się jednak powstawać również normalne i nienormalne zakłócenia, jak chaos w organizacji pracy, niedostateczny potencjał wykonawczy, nieregularność dostaw od kooperantów. Mimo tych trudności 25 marca 1969r. budowniczowie podjęli zobowiązanie skrócenia cyklu budowy I etapu, w którym huta miała osiągnąć 40 tys. ton rocznej zdolności produkcyjnej, tzn. przekazać do wstępnej eksploatacji: Wydział Rafinacji Elektrolitycznej wraz z Elektrociepłownią i innymi obiektami niezbędnymi do uruchomienia tej części Huty w dniu 31 marca.1971r., tj. o trzy miesiące przed terminem wyznaczonym w Uchwale Rządu; Część ogniową Huty miano oddać wraz z wydziałami podstawowymi: Przygotowania Wsadu, Metalurgicznym, Fabryką Kwasu Siarkowego i obiektami pomocniczo - usługowymi w dniu 30 czerwca 1971r., czyli o sześć miesięcy przed terminem.” 1969, 27.03 - wydany został rozkaz Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego nr 024/Org., na podstawie którego został sformowany w Głogowie 29 dywizjon rozpoznania artyleryjskiego, (JW 3166). Obok 5 Pomorskiej Brygady Artylerii Armat była to więc kolejna jednostka artyleryjska w Głogowie. A niedawno przecież rozpoczęto formowanie w kompleksie koszarowym 6 pułku pontonowego. Garnizon się rozrastał. Przygotowania do przyjęcia nowej jednostki trwały od początku 1968 r., choć dowódca garnizonu podejmował działania, by kompleksu koszar przy ul. Wojska Polskiego nie zagęszczać. Komisja powołana przez dowódcę ŚOW, 19 lutego 1968 r stwierdziła, m.in. że „...z istniejącego stanu posiadania 5 PBAA nie jest w stanie wydzielić żadnych pomieszczeń sztabowych, garażowych, magazynowych i warsztatowych. Wszelkie przeznaczone na ten cel budynki wykorzystane są w maksymalnym stopniu”. Komisja dostrzegła możliwość dodatkowego zakwaterowania wojska w ilości ok 300 ludzi „ w budynku nr 13 po opróżnieniu go przez Batalion Inżynieryjno-Budowlany Krotoszyn.” Kiedy zapadły decyzje i zostały przekazane rozkazy, do Głogowa trafiła 67. bateria meteorologiczna artylerii (JW 4355) przeniesiona jesienią 1968 r. z Bolesławca. Jak wspomina ówczesny dowódca I plutonu, por. Czesław Kargol „...rankiem 21 października 1968 r. na rampę załadowczą w Bolesławcu podstawiono eszelon pod załadunek i do wieczora załadowano cały sprzęt, dokumentację, stan osobowy, kadrę z rodzinami, meble i odprawiono eszelon do stacji Głogów. Przybył tam w godzinach rannych 22.10....” Nowa jednostka była samodzielnym oddziałem podległym Dowódcy ŚOW. Zabezpieczać miała działania artylerii Okręgu i planowanej Armii. I takim stał się również 29 Dywizjon formowany na bazie dotychczasowej baterii. Pierwszym dowódcą został ppłk Rajmund Krasowski (1969 – 1976), który do Głogowa przybył z Torunia, a jego zastępcą dotychczasowy dowódca 67 baterii, kpt. Władysław Stolecki. 13 grudnia 1969 sztandar nowej jednostce wręczył szef artylerii i wojsk rakietowych SOW płk dypl. Józef Petruk. W ramach reorganizacji armii z dniem 18.01.1979 r. przestaje być samodzielnym pododdziałem i wchodzi w skład 5 PBAA. Jednak ówczesny pododdział zachował dużo samodzielności, a jak przekazują byli oficerowie, „...w czasie "W" jednostka była wydzielana do składu 2. Armii jako 29.armijny dra (lata osiemdziesiąte). Takiej nazwy używano również w czasie np. rozprowadzenia lub odprawy wart, ale w rozkazach dziennych używano nazwy dra.” Po powstaniu 23. BAA - 12.09.1985 r., dywizjon przeniesiony został do Zgorzelca;
1993, 03 - Towarzystwo Miłośników Głogowa (od 1995 r. Towarzystwo Ziemi Głogowskiej) zaczęło wydawać serię zeszytową “Encyklopedia Ziemi Głogowskiej”. Do końca 2009 r. wydano 70 zeszytów formatu A-5, zawierających ok. 900 haseł biograficznych i problemowych opisujących ludzi, zjawiska, wydarzenia. Pomysłodawcą i pierwszym redaktorem naczelnym był dr Janusz Chutkowski, znany popularyzator historii regionu. Encyklopedia jest nieocenionym kompendium wiedzy o Ziemi Głogowskiej. Już większość zeszytów dostępna jest w internecie. http://www.glogow.pl/tzg/bibioteka_mulimedialna/ezg.htm Luty 2010 1307, 8.02. ukazał się akt fundacyjny klasztoru i kościoła pod wezwaniem św. Krzyża dla żeńskiego Zakonu Świętej Klary. Klaryski do Głogowa sprowadził książę już w 1304 r. Całe założenie ulokowano zostało w północno – wschodniej części miasta, na terenie jurydyki książęcej. W tym miejscu miała się wcześniej znajdować szubienica, którą przeniesiono na wzgórze po drugiej stronie miasta , poza murami. W 1307 r. Konwentowi głogowskiemu przewodziła ksieni Katarzyna. Mniszki przybyły zapewne z pobliskiego konwentu św. Klary we Wrocławiu. Wśród sióstr zakonnych znajdowało się bardzo wiele przedstawicielek szlachty śląskiej oraz polskiej. Głogowskie zgromadzenie było najlepiej uposażonym zakonem w księstwie. Klaryski wg wyliczeń dr M. Konopnickiej z UZ posiadały w księstwie głogowskim 8 posiadłości. Otrzymały one w dokumencie fundacyjnym wsie: Rapocin, Konradowo, Kandlewo, część Żarkowa, Oborę, młyn znajdujący się przed fosą miejską wraz z przylegającym do niego ogrodem, wie. Ruszowice oraz czynsze z jatek głogowskich. Ponadto klaryski nabyły prawa do dwóch folwarków (Odervorwerk z 16 poddanymi i Oppachvorwerk z 16 poddanymi) oraz duży folwark w Żukowie Głogowskim ze 142 poddanymi. Zakonnice były również posiadaczkami majątków w okolicach Wschowy. 1363, 25.02 - we Wschowie, biskup poznański Jan Doliwa udziela ślubu księżniczce Jadwidze głogowskiej i polskiemu królowi Kazimierzowi Wielkiemu. Nastoletnia córka Henryka V Żelaznego staje się czwartą zoną monarchy i nadzieją, że powije mu syna. Choć małżeństwo jest udane, to na świat przychodzą kolejno trzy dziewczynki. Po ślubie pan młody zabiera oblubienicę na miodowy miesiąc do Żarnowca. Taką dokładną datę podaje prof. Władysław Semkowicz. Polemiści przesuwają fakt ślubu o 2 lata i łączą go z wizytą Henryka V na Wawelu. Temu może sprzyjać wiadomość, że pierwsze dziecko, księżniczka Anna, miało się pojawić na świecie w 1366 r. A jak było naprawdę?.... Wiemy, ze polska królowa przeżyła swojego męża. Po jego śmierci z bogatą oprawa wdowią z królewskiego skarbca wróciła na Śląsk. Tu ok. 30 letnia wdowa wyszła za mąż za legnickiego księcia Ruprechta I i pozostała w Legnicy.
1473, 1.02, ok. godziny 6 rano zawaliła się jedna kolumna i spadły fragmenty stropu w kościele parafialnym p.w. św. Mikołaja. I choć wielką poniósł szkodę kościół jak zapisał kronikarz w głogowskich Annales, to „za łaską bożą nie doznał urazu żaden człowiek”. 1476, 22.02, zmarł Henryk XI. Z jego śmiercią wygasa głogowska linia Piastów. Książę został najprawdopodobniej otruty. Dzień później jego kuzyn Jan II Szalony (zwany też Okrutnym) zgłosił swoje prawa do spadku. Do podziału pozostałości pretenduje wielu chętnych. Rodzina ostatniego Piasta, w tym kuzyni, kanonik Wacław i Jan książę żagański nie zrobili niczego by zabezpieczyć Głogów przed roszczeniami księcia Brandenburgii. Roszczenia te stały się zasadne wraz z uprawomocnieniem się kontraktu ślubnego z 1472 r. Margrabia brandenburski Albrecht Achilles, w imieniu swej siostry Barbary – wdowy (ślub w 1472 r z 8-letnia dziewczynką, nieskonsumowany). Rozpoczyna się długotrwała wojna o tzw. sukcesję głogowską. Opis wydarzeń znajdujemy na przykład u XIX wiecznego kronikarza Karola Waltera: „Był to okres walki między dzikim, nie znającym umiaru i nie oszczędzającym nikogo Janem Żagańskim a Albrechtem Achillesem. Księżna Barbara uciekła ze swoim dworem z Kożuchowa na wieść o zbliżaniu się oddziałów Jana Żagańskiego. Zdobył on Kożuchów i inne miasta pustosząc wszystko z wielką zaciekłością”. 1507, 11.02 - zmarł w Krakowie Jan z Głogowa znany także jako Głogowczyk, (ur. około 1445 w Głogowie) - polski astronom, matematyk i filozof scholastyczny, przedstawiciel przyrodoznawczego nurtu albertyzmu. Pochodził z patrycjuszowskiej rodziny Schilling (Schelling), ale nie używał tego nazwiska i podpisywał się Gloger albo Glogovita. Przez blisko 40 lat nauczał łaciny, filozofii Arystotelesa i astronomii na Akademii Krakowskiej, którą sam ukończył w 1468 r. Pochowany został w kościele św. Floriana w Krakowie, w którym przez ostatnie lata życia był kanonikiem. Jego biogram znajduje się w Polskim Słowniku Biograficznym i Encyklopedii Ziemi Głogowskiej. Załączona podobizna pochodzi wg. K. Soczyński, Chiromancya panny Lenormand. „Przyjaciel Ludu, czyli Tygodnik potrzebnych i pożytecznych wiadomości” 5, nr 45, 11.05.1839, s. 353. 1607, 1.02., do zrewoltowanych, zbuntowanych wobec okolicznej szlachty Gaworzyc przybył egzekucyjny oddział Węgrów liczący 500 ludzi. I tego dnia rozpoczęło się zdobywanie szańców i okopów przygotowanych przez mieszkańców. Wieś została zaatakowana z kilku stron. Chłopi bronili się uporczywie, przysparzając żołdakom wielu kłopotów. Szczególnie zażarta walka rozgorzała o cmentarz, z którego jednak napastnicy wyparli obrońców. Po jego zdobyciu, opór chłopski znacznie osłabł. I na innych odcinkach chłopi nie byli w stanie wytrzymać naporu lepiej uzbrojonego przeciwnika. Mimo zawziętości i zaciekłości ( w kilku miejscach kilkakrotnie odpierano gwałtowne ataki ), sytuacja pogarszała się coraz bardziej. Poważnym punktem oporu był szaniec w środku wsi. Zacięta bitwa rozgorzała też o spichlerz i mury łączące go z cmentarzem. Wreszcie ucichły ostatnie strzały. Gaworzyce znalazły się w rękach zwycięzców. Jak relacjonują kronikarze rozwścieczeni żołdacy znęcali się nad bezbronną ludnością nie szczędząc kobiet i dzieci. Krzyki maltretowanych ludzi dolatywały do sąsiednich wiosek, przejmując wszystkich grozą. Zginęło kilkunastu chłopów. Wśród nich było 2 kmieci, 2 zagrodników i 9 parobków folwarcznych. 5 uczestników buntu powędrowało do więzienia. Strat oddziału ekspedycyjnego nie znamy. Krew jednak nie została przelana daremnie. Uczestnik sporu – von Zedlitz wracając do wsi musiał pójść na szereg ustępstw wobec chłopów. 8 lutego Węgrzy opuścili wieś. Strach przed nieokiełznaniem najemników był tak wielki, że mieszczanie głogowscy dołożyli starań by oddział egzekucyjny po drodze do Gaworzyc i wracając z nich nie wstąpił do Głogowa „na gościnne występy” 1760, luty, trwa wojna. Spustoszenia okolic twierdzy chce zdyskontować na rozkaz króla Fryderyka jego brat książę Henryk, atakując niespodzianie Rosjan. 600 żołnierzy z twierdzy czyni wypad na Wschowę. Ale tym razem Rosjanie i Polacy są przygotowani. Napaść odparto pędząc niefortunnych żołnierzy aż na forteczne przedpola pod Serbami. 1831, 17.02. – wieczorem tego dnia ma miejsce najsłynniejsza ucieczka z głogowskiej fortecy. Ucieka odsiadujący karę twierdzy za działalność spiskową przeciw zaborcom, gen. Jan Nepomucen Umiński. Właśnie mijają cztery lata jak 22 lutego 1826 r., został aresztowany w swoich Smolicach, do których powrócił właśnie ze Wschowy. Generał niechowający nigdy głowy w piasek i tym razem stanął twarzą w twarz z przeciwnościami losu. Nad ranem do dworku Umińskich zabębniły pięściami posty majora von Stonza. W Wielkopolsce od jakiegoś czasu trwały aresztowania wśród patriotycznie nastawionych obywateli. Został min. aresztowany hrabia Maciej Mielżyński, który czteroletni wyrok zaczął odbywać w Głogowie i opuścił go 2 lata później na skutek amnestii królewskiej. Aresztowany Umiński w trakcie procesu wykorzystywał wystąpienia jako trybunę demonstracji polskiego ducha żołnierskiego. Urzędnicy pruscy określali go „zagorzałym i zbrodniczym szowinistą” Bo jak nie można było formułować takich wniosków, gdy zeznający oświadczał, ze nie boi się żadnej kary, również śmierci i gdyby nawet musiał wejść na szafot to NIK nie będzie go przeklinał za zdradę. A patriotyzm pokazywał w takich stwierdzeniach jak np. to z listu do ministra spraw wewnętrznych Prus – „Jeżeli miłość do ojczyzny jest zbrodnia to ja jestem zbrodniarzem”. Natomiast honoru polskiego oficera i generała miał bronić odpowiadając na uwłaczającą wypowiedź osławionego carskiego senatora Nowosilcowa – „…nie należę do prowincji polskich zabranych przez Moskwę i że generał Umiński nie znosi bezkarnej obrazy mu wyrządzonej i ze nie zawsze będzie więźniem stanu”
I dla takich miedzy innymi rachunków wyprowadza w pole swoich strażników. Tego dnia, 17 lutego organizuje w „Rogatce”, więzieniu dla przedstawicieli szlachty i jeńców stanu, w którym na 1 piętrze zajmował izdebkę – pijaństwo dla oficerów pruskich z którymi min. grywał w karty. Niedawna wizyta córki dostarczyła prowiantu i napitków. Jak potem relacjonowało drobiazgowe śledztwo, wartownicy widzieli go bez czapki i płaszcza, w rozchełstanym mundurze wychodzącego na chwile z budynku. A jak pamiętamy więzienie mieściło się nieopodal Bramy Wrocławskiej, którą zamykano dopiero o godz. 22. Podniesiono alarm, kiedy okazało się, ze generał nie wrócił do towarzystwa. Generał lejtnant Fryderyk von Clausewitz, pełniący obowiązki komendanta twierdzy zarządził poszukiwania. Wysłano umyślnych do Poznania i Berlina. To była gorąca dla wielu prusaków noc. A uciekinier dzięki łańcuszkowi ludzi dobrej woli już 20 lutego dotarł do stolicy. Po drodze pomagali mu hrabia Hektor Kwilicki, książę Antoni Sułkowski, Żychliński, Radoliński i Bojanowski. I wielu innych. Wśród nich znalazł się też Juliusz Niklas (zm. 27.06.1872), oficer 5 pułku artylerii pruskiej, dowódca patrolu granicznego. Przy kontroli granicznej, udał, ze nie rozpoznał uciekiniera. Za to został aresztowany. Odbywał karę twierdzy także w Głogowie. Przybywszy do Warszawy, jak doniósł tutejszy Kurier Polski, [nr 428 z dn. 21.II.1831] Jan Umiński „natychmiast udał się do głównej kwatery„. I jak wiemy już kilka dni później dowodzi polskimi wojskami w trakcie działań wojennych powstania listopadowego.
1945 - 6.02. - pierwszy wojskowy transport kolejowy z Leszna wjechał na stację w Drzewcach Starych. Polscy kolejarze leszczyńscy zorganizowali grupę organizacyjną mającą za zadanie rozpoznanie szlaku w kierunku Głogowa. Rozpoczynają naprawę., bowiem dalsza jazda w kierunku Głogowa była niemożliwa. Za Głogówkiem zniszczone były dwa mosty a na stacji wszystkie rozjazdy. Przez cały miesiąc trwa intensywna naprawa torów w kierunku Głogowa – toromistrz Gbiorczyk wspominał: „Pewnego razu ze Stróżykiem i ośmioma pracownikami wieźliśmy ręcznym wózkiem torowym do przystanku Głogów – Gaj dwie szyny do wymiany, w miejsce uszkodzonych na skutek wybuchu pocisku. Wtem od strony Głogowa nadjechały lasem wojskowe wozy pancerne z załogami. Słyszeliśmy co prawda warkot silników już z pewnej odległości, jednak przypuszczaliśmy, ze to pojazdy bojowe radzieckie , a nie przyjacielskie. W chwili gdy dojechały do toru, wyskoczyło z nich wojsko w mundurach niemieckich. Jak się okazało byli to własowcy pod dowództwem oficera niemieckiego. Kazali się nam ustawić twarzami do muru przed budynkiem na peronie. Oficer podszedł do nas, stanął koło Stróżyka i zajrzał mu w twarz. Widocznie dlatego, ze był między nami najsilniejszej postawy. W tej chwili odwróciłem się z podniesionymi rekami w kierunku oficera i powiedziałem, ze jesteśmy pracownikami kolejowymi naprawiającymi tory. Na to on zapytał czy mam broń. Odpowiedziałem, z e nie. Cała zgraja przystąpili do przeprowadzania osobistej rewizji, przeszukali też wózek roboczy z naszymi narzędziami. Następnie oficer wydał swym kompanom rozkaz aby powsiadali do wozów i odjechali…” - w końcu lutego - został przebazowany na lotnisko w Żarach 2 gwardyjski pułk lotnictwa myśliwskiego z 322 Dywizji [2-й Оршанский ГИАП]. Stąd samoloty były kierowane nad okrążoną twierdzę. Ich zdziwienie budził fakt, ze po raz pierwszy loty bojowe odbywali lecąc z zachodu na wschód a nie odwrotnie. Jak wspominał dowódca eskadry „Mongolski Wojownik” kapitan I. T. Koszelew , podwieszone dwie 50 kilogramowe bomby „zrzucali pikując z wysokości 400 - 600 m”. Po pozbyciu się ładunku burzącego „strzelali do okien budynków, gdzie bronił się nieprzyjaciel. Ostrzeliwali również ogniem karabinów maszynowych pozycje artylerii i moździerzy.” Pułk wyposażony był w samoloty myśliwsko-bombowe Ła 5 i Ła 7. Te ostatnie, ufundowane przez Mongołów otrzymała w końcu 1944 r. eskadra nosząca imię „Mongolski Wojownik” (Mongolskij Arat)
1947 7.02. - zlikwidowana zostaje placówka szpitalna ss. Elżbietanek w Głogowie. Siostry przybyły do miasta nad Odrą w sierpniu 1861 r. Prowadziły duży szpital (80 Łózek) i przedszkole (95 dzieci do 1941 r.) oraz zarząd administracyjno-gospodarczy w konwikcie arcybiskupim dla 100 chłopców (obecnie budynek II LO). Dwa lata wcześniej – 5 lutego 1945 r. – zakończył działalność prowadzony przez nie od 4 lipca 1941 r. szpital polowy (lazaret) w arcybiskupim konwikcie. 8 sióstr miało w tym polowym szpitalu 250 łóżek dla rannych. Od końca stycznia trwa ewakuacja rannych. Wraz z nimi przez Żagań, Drezno, Diepoholdeswalde, Ansbach, Eisenach ewakuowane zostały 5 sióstr. Pozostałe pozostały w konwikcie, który spłonął w następnym miesiącu. Zakonnice przeniosły się do szpitala, skąd 20 kwietnia żołnierze radzieccy wysiedlili je do obozu jenieckiego w koszarach. Natomiast w szpitalu macierzystym opieka nad rannymi trwała do końca oblężenia. Dom starców i szpital splunęły. Siostry wraz z podopiecznymi schroniły się w piwnicach. Po 20 kwietnia tego roku również zostały przesiedlone do obozu w koszarach. Oblężenie przeżyło 10 sióstr, w 1939 było ich 23, część wyjechało w trakcie styczniowej ewakuacji razem z rannymi. W reaktywowanym szpitalu wojskowym 3 zakonnice pracowały na sali operacyjnej inne przy opiece nad chorymi. Pozostałe opiekowały się wysiedlonymi, uchodźcami i bezdomnymi. W lutym 1947r. wyjechały do Wrocławia. Placówka ss. Elżbietanek w Głogowie przestała istnieć.
22.02. - Szczególną aktywnością wykazywały się organizacje zdemobilizowanych żołnierzy osiedlających się na Ziemiach Zachodnich. W okolicach Głogowa osadnicy zaczęli się pojawiać już po częściowej demobilizacji z 10 sierpnia 1945 r. Nieliczni z nich zostali w mieście, większość osiedlała się na peryferiach i na terenie powiatu, w stosunkowo dobrze zachowanych wsiach, gdzie obejmowała gospodarstwa rolne. Organizowali się w stowarzyszenia weteranów. Już rok później, chorąży rezerwy Zygmunt Horbatowski stanął na czele Związku Osadników Wojskowych, integrujący zdemobilizowanych żołnierzy. Zrzeszał on 1022 członków w 27 kołach, by łącznie liczyć ich ponad 1200. W 1947 r. przeniesiono zarząd powiatowy ZOW z Kotli do Głogowa. Wśród kół Związku ponad przeciętnym działaniem wyróżniało się koło z Gaworzyc. Działało od lata 1945. Zorganizowało min. pierwsze dożynki powiatowe w których uczestniczył Naczelny Dowódca Wojska polskiego, Marszałek polski Michał Rola Żymierski. Osadnicy interesowali się również sytuacją polityczną po zakończeniu wojny. Byli żywotnie zainteresowani stabilizacją. Byli również wykorzystywani w swoim zainteresowaniu do określonych działań propagandowych. Dyskusja na zebraniach dotyczyła również prawnego zakończenia wojny. Zatwierdzenia nowych granic. Ten proces będzie trwał bowiem przez wiele lat. Europe zaczyna dzielić „Żelazna kurtyna”. W trakcie zebrania Gaworzyckiego koła ZOW podjęto uchwałę, wysłaną do pisma „Osadnik na Ziemiach Odzyskanych”. Przytaczamy ją w całości jako ilustrację atmosfery pierwszych lat powojennych: „My, osadnicy wojskowi ziemi głogowskiej cośmy swe karabiny zamienili na pług, orząc swe stare Piastowskie ziemie, które krwią naszą i naszych najbliższych zostały zdobyte i okupione, postanawiamy na dzisiejszym zebraniu w dniu 22 lutego i żądamy aby traktat pokojowy z Niemcami był podpisany w Warszawie niech to będzie memento dla naszego odwiecznego wroga Słowian. Sekretarz ZOW Koła Chwarzyce Cybulski Tadeusz Prezes ZOW Koła Chwarzyce Witkowski Feliks"
1971, 28.02. - oddano do użytku budynek oddziału Narodowego Banku Polskiego przy ul. Słowiańskiej. Obecnie w tym miejscu znajduje się siedziba I Oddziału Banku Zachodniego. W trakcie budowy okoliczne dzieciaki z zainteresowaniem oglądały montowanie zabezpieczeń mechanicznych w instalowanych sejfach. Zdobyta wiedza i doświadczeniem a także wynikami obserwacji dzieliły się w trakcie przerw lekcyjnych z tymi rówieśnikami, którzy mieszkali na peryferiach. 2000, 27.02. - Ordynariusz Wojska Polskiego, biskup polowy Sławoj Leszek Głódź święci kaplicę głogowskiej parafii wojskowej pod wezwaniem św. Jana Bosko. Nieetatowa parafia która została erygowana 16 października 1996 r. jest położona na terenie Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. Do 2000 r. proboszczem był ks. por. Sławomir Pięt. Obecnie posługę kapłańska pełni ks. kpt. Rafał Kaproń. Styczeń 2010 1281, 25.01. - książę Henryk III nadaje wójtowi Ludolfowi w dożywocie sąd miejski w Głogowie. W dokumencie wymienia min. daniny, które tenże był uprawniony pobierać, także daninę należną od 2 kramów. Jeden z nich nazywany jest "apotheca". Ponieważ nie znaleziono na Śląsku starszego dokumentu, w którym występuje to słowo, więc zyskał Głogów znaczenie jako miejsce pierwszej apteki. "Apothecae" ówczesna to był kram czy sklep korzenny, w którym sprzedawano potrzebne surowce lekarzom. Byli oni również w pewnym sensie farmaceutami. 1331, 11.01. - zmarł książę głogowski Przemko, syna Henryka III, ostatni niezależny władca Głogowa. Był jedynym panującym na Śląsku księciem który nie podporządkował się Czechom. Przetrwały w kronikach słowa, jakie miał wypowiedzieć, że woli na jednym koniu opuścić swą ziemię niż być poddanym innego monarchy. W wytrwałości księcia głogowskiego można dostrzec oddziaływanie rodzimej tradycji dziedziców królestwa polskiego, a jeszcze w większym stopniu wpływ jego żony Konstancji utrzymującej, jak tego dowiodły późniejsze jej losy, wciąż żywe kontakty z Polską. Zachodzi duże prawdopodobieństwo otrucia księcia przez przeciwników opornej wobec Jana polityki, jak uważa Władysław Korcz. Stałość charakteru, wierność zasadom, zrozumienie potrzeb poddanych, skromność i wrażliwość przyniosły mu wierność i oddanie mieszkańców księstwa. W trakcie zjazdu z książętami ścinawskim Janem oraz żagańskim Henrykiem w Głogowie 1326 r. wdzięczni mieszczanie Głogowa przyrzekli im wierność na wypadek zgonu swego księcia. Został pochowany w książęcym grobowcu rodowym w Lubiążu. 1360, 10.01. - Henryk V Żagański podpisuje dokument sankcjonujący dokonany przez króla Czech i cesarza rzymskiego Karola IV Luksemburskiego podział miasta Głogowa i okolic na dwie części – królewską Karola IV i książęcą Henryka V. Obiektami wspólnie użytkowanymi miały być: kościół farny pod wezwaniem św. Mikołaja, dom wag, szkoła, młyn odrzański, plac solny i wszystkie drogi. Sądy zostały rozdzielone a jurysdykcją obejmowały również te przestępstwa na terenach wspólnych, które znajdowały się w obszarze właściwej części. Dwa wiezienia znajdowały się – jedno koło kościoła św. Mikołaja, drugie na Przedmieściu Brzostowskim obok szubienicy. Ponieważ zamek pozostał w części królewskiej, książęta głogowscy wznieśli drugi zamek nieopodal Furty Bożego Ciała. Do budowy wykorzystano Część królewska posiadała: 20 kramów sprzedających chleb, 20 kramów z mięsem, 30 sprzedających obuwie, wsie w części wschodniej i południowej Księstwa – min. Kromolin, Kurów Wielki, Dalków czy Mierzów. Część książęca to oprócz 20 kramów sprzedających chleb, 20 kramów z mięsem, 30 sprzedających obuwie w mieście, miejscowości znajdujące się na zachód od linii Brama Szpitalna - Polkowice, wraz z kościołami w Brzostowie, Jaczewie i Kwielicach. Również podzielono Bytom Odrzański, którego zachodnia część wraz z Dobrzejowicami, Kłobuczynem Brzegiem Głogowskim. Nie podzielono opłat celnych i ziem leżących na prawym brzegu Odry. W następnym roku część królewska zostanie oddana w dożywocie Bolkowi, księciu świdnickiemu. 1439, styczeń - husyta wielkopolski Abraham Zbąski (zwany Głowaczem, starosta Zbąszynia) próbuje na czele taboru, 1000 piechoty i 400 jezdnych podejść pod Głogów. W nieznanym miejscu drogę mu zastępuje Henryk Głogowski, Napastnicy zostali rozbici a watażka Zbąski wraz z dwoma rycerzami pojmany. Spośród napastników na polu bitwy zostało 450 zabitych. Najprawdopodobniej najeźdźcami byli niewyszkoleni plebejusze, których bez kłopotu rozbiły karne i dobrze zorganizowane, choć czterokrotnie mniej liczne oddziały Henryka głogowskiego. A Jan Długosz opisał tak ówczesna sytuację: „Tenże bowiem Abraham, zebrawszy ilość znaczne wojsko przeciw Henrykowi książęciu Głogowskiemu, stoczył z nim bitwę; a chociaż i liczbą i potęgą nie równie był przeważniejszy, wszelako zwyciężony został, w ucieczce raniony i pojmany. Kiedy potem odzyskał wolność, mniemano, że zmieni swój sposób myślenia i wiarę Bogu obrzydłą, nie mógł jednakże dopuszczoną nań karą Bożą poprawić się w grzechu. Trwał Zbąski z uporem i zaciętością w swojej wierze; maż z inąd niepospolitego rozumu, który krom tej jednej sprawy, że przeciwnym był koronacyi Władysława, dobre zawsze dzieła popierał: wszyscy zatem ubolewali, że człowiek tak mądry i oględny dał się uwikłać w błędy kacerskie. Kiedy potem Andrzej Bniński po śmierci Stanisława Ciołka wstąpił na stolicę Poznańską, Zbąski począł jak zwykle wierzgać przeciw przepisom kościoła: przeto i Andrzej biskup użył na niego klątwy kościelnej. Ale równie bracia i przyjaciele Zbąskiego jawne z biskupem zwodzili harce, i byliby go pewnego czasu w wietnicy Poznańskiej zabili, gdyby inni z pomiędzy szlachty, na ów czas tam przytomni, nie byli stanęli w jego obronie. Nareszcie Andrzej biskup, pragnąc wciskające się coraz więcej odszczepieństwo ukrócić i potłumić, z zbrojnym pocztem dziewięciu set jazdy obiegł miasteczko Zbąszyn, i nie pierwej od oblężenia odstąpił, aż gdy mieszczanie Zbąscy wydali mu do rąk pięciu heretyckich księży, których on do Poznania odesłać i po złożeniu na nich sądu spalić rozkazał. Od tego czasu inni księża poczęli z przestrachu do Czech potajemnie się wynosić; sam zaś Abraham Zbąski niezadługo żyć przestał. Z jego śmiercią ustała, wykorzeniona do szczętu, zaraza kacerska w ziemi i dyecezyi Poznańskiej.” [http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=44325&s=1 - Jana Długosza kanonika krakowskiego Dziejów polskich ksiąg dwanaście. T. 4, ks. 11, 12 ; s. 574] 1488, 6.01 - na głogowskim zamku odbył się ślub córek Jana żagańskiego, Jadwigi i Anny z synami Henryka Ziębickiego, wnukami Króla Jerzego z Podiebradu - Jerzym i Karolem. Również maja się odbyć pokładziny najstarszej z córek – Salomei, wcześniej poślubionej Albertowi Ziębickiemu. Ten pomysł Jana II miał wyłącznie cel polityczny – umocnić przymierze z Czechami, wciągnąć i Polskę przeciwko królowi Maciejowi Korwinowi. To była prosta droga do wojny. Jak piszą kronikarze i historycy – M. Kyntsch i J. Cureus, na zaślubiny do zamkowej kaplicy licznie przybyli delegaci śląskich miast i księstw, goście zagraniczni, bo książę był osoba znaną i popularną. Władca głogowsko-żagański tym aktem chce obejść zapis umowy z Maciejem Korwinem, który mówił, ze dziedzicem księstwa może zostać tylko jego męski potomek. A Jan II posiadał cztery córki i ponad 50 lat. Najstarsza Małgorzata już była poślubiona możnowładcy węgierskiemu Mikołajowi Banfi von Limbach z Preszburga. Jeszcze nie ucichły weselne toasty i hymny, gdy mieszczanie głogowscy i przedstawiciele stanów księstwa zostali poproszeni zostali o wysłuchanie gospodarza. W iluminowanym bogato zamku, w którym pobrzmiewały jeszcze takty wygrywane przez weselne kapele Jan II wygłosił oświadczenie, że Korwin chce go wydziedziczyć z księstwa. Poprosił więc obecnych o złożenie hołdu wierności świeżo poślubionym małżonkom swoich córek. Mieszczanie odmówili bo uznali, ze obowiązuje ich przysięga złożona królowi Maciejowi 14 lipca 1482 r. Kryzys trwał kilka dni. Została rozwiązana Rada miejska i powołana nowa, całkowicie uległa panującemu. Na jej czele został pogardliwie nazywany przez kronikarza grabarzem burmistrz Melchior Schaultze. Kiedy się wzbraniał przed tym zaszczytem, do którego miał nie mieć kwalifikacji władca odpowiedział „takich właśnie urzędników chce mieć, tamci byli mądrzejsi niż trzeba” . Dotychczasowi, uwięzieni ponieśli śmierć w trakcie oblężenia. To był „casus belli”. Pierwszy miesiąc tego roku zapoczątkował działania wojenne, już kilka miesięcy później nad Odrę nadciągnęły oddziały najemnej „Czarnej Armii” Macieja Korwina. 1504, 24.01. – Zmiana głogowskiego herbu. Książę głogowski Zygmunt Jagiellończyk stwierdził ze „…także nasze miasto Głogów winno zachować i używać dawnej pieczęci oraz insygnia, tj. Madonny w promieniach i wosku czerwonego.” Od 1490 r. bowiem w herbie miasta znajdował się przekazany przez króla Macieja Korwina jego herbowy kruk na trójsęcznej gałęzi (Ród Hunyadych pieczętował się krukiem i od nawy corvus wziął się przydomek Korwin). Powrócono do starej pieczęci z obrazem Matki Boskiej w glorii słonecznej. Zamiast kruka umieszczono orła śląskiego. Pieczęć ta była długi czas w użyciu, bowiem odbitki pochodzą jeszcze z końca XVII w. natomiast czerwony wosk używany do pieczętowania ważnych dokumentów był dostępny tylko najwyżej uprzywilejowanym miastom. Na Śląsku Głogów był drugim po Wrocławiu.
1544, 2.01. – miasta księstwa: Głogów, Kożuchów, Góra, Szprotawa, Zielona Góra i Świebodzin wybierające dotąd swoje rady miejskie bez zewnętrznej ingerencji otrzymały od króla Ferdynanda nowe zasady. Według królewskiej decyzji - starosta miał wybrać z 16-tu wytypowanych osób - burmistrza i 7 radnych. 1582, 15.01. – od pisma cesarskiego z tego dnia, przez najbliższe 26 lat trwa spór o interpretacje treści tego listu. Według innowierców Fara miała zostać przekazana ewangelikom. Starania o jej udostępnienie trwały od 20 stycznia 1581 r., kiedy to „około 300 kobiet, które uważały że mężczyźni w sprawach kościelnych są za mało zorientowani, w najlepszych strojach udało się do starosty i prosiło o kościół i szkołę.” Zostały zlekceważone i odesłane „… do domu by pilnowały kuchni, przędły, szyły i sprawowały inne swoje czynności. Miały również wpłynąć na swoich mężów by zachowali więcej spokoju i posłuszeństwa. Po rocznych przepychankach stany głogowskie stwierdziły, że w liście skierowanym do biskupa Marcina - przyrzeczno gminie farę głogowską, co udowodnili załączając wyciąg z tego rozkazu. Monarcha przez swoich urzędników stanowczo zaprzeczył temu twierdząc, że mowa wówczas była o kościele parafialnym w Brzostowie. Rozpoczął się wieloletni korowód interpretacji, konfrontacji i śledztwa celem wyjaśnienia intryg. Dopiero w dokumencie stanów z 19 stycznia 1608 r. znajduje się wyjaśnienie błędu w ten sposób: Pierwszy kopista zamiast jemu całkowicie nieznanej miejscowości Brzostów przeczytał Wrocław /Brostau-Breslau/, a gdy drugi kopista robił wyciąg, zdawało mu się, że rozkaz dotyczy Głogowa jest błędny, że Głogowianom łaska cesarska farę we Wrocławiu miała na myśli i dlatego zamiast Wrocław napisał Głogów. Tezę ta miał potwierdzać odpis dokumentu znajdujący się we wrocławskim archiwum. 1623, 21.01. – pułkownik Stanisław Stroynowski, dowódca pułku lisowczyków składa pozew do ksiąg grodzkich we Wschowie przeciwko mieszczanom Głogowa. („Stroynowski contra cives Glogoviensis protestatio”) W końcu poprzedniego roku przez księstwo przetoczył się wracający z Zachodu pułk lekkiej jazdy polskiej, tzw. pułk lisowczyków. Pułk znacząc szlak swojego przemarszu rekwizycjami prowiantu, paszy dla koni i kontrybucjami pieniężnymi kierował się na Śławę śląska, gdzie miał zostać opłacony i rozwiązany. Miast Głogów oprotestowało trasę przejazdu. Więc oddział dotarł na początku grudnia 1622 w okolice Bytomia Odrzańskiego. Mieszkańcy długo pamiętali pobyt miedzy 6 a 11 grudnia, głodnego i nie zdyscyplinowanego wojska.
W Nowym Miasteczku od kawalkady chorągwi jazdy odłączył jeden z dowódców, książę Zygmunt Karol Radziwiłł, który postanowił pozostać na Śląsku. Do jego taborów skierował swój wóz płk Stroynowski i prawdopodobnie inni co bardziej majętni oficerowie. Kolumna oddaliła się w kierunku Głogowa. Co się dalej działo z nielicznym pocztem ochraniającym konwój wiemy tylko z pozwu do ksiąg grodzkich, złożonym we Wschowie. Według relacji tam zawartej, w momencie wjazdu kolumny wozów na rynek głogowski złość i oburzenie mieszczan na „kozaków” przerodziła się w rękoczyny. Ponieważ konwojenci stawili zbrojny opór, poturbowano ochronę, jeden z rannych zmarł, rozkradziono wozy. Warto poznać spis zawartości wozu pułkownikowskiego. Dowódca lisowczyków wymienił w rzeczonym proteście utracone: szkatułkę z klejnotami i 600 talarami norymberskiej mennicy, dwa złote łańcuchy, warte 180 węgierskich złotych, perły, pierścienie i inne drogie kamienie na sumę 500 florenów węgierskich, wielkie dywany angielskie, cztery wielkie bombardy, dwa konie, rękopisy i wiele nie wyszczególnionych innych przedmiotów. Badacze epoki nie znaleźli danych o nagrodach i darowiznach które mógłby w ostatnim roku będący w boju pułk otrzymywać. Musiał więc to być po prostu łup wojenny. Czyli Głogowianie zrabowali zrabowane? Nieznany jest finał tego sporu. Najprawdopodobniej pozostał nierozstrzygnięty i nie wiemy czy lisowczyk otrzymał rekompensatę. Stanisław Stroynowski w styczniu przyjeżdżał do Głogowa z pobliskiego Rozdrażewa gdzie przebywał w gościnie. W poszukiwaniu zajęcia, operował w okolicach księstwa jeszcze przez kilka najbliższych miesięcy. Po raz kolejny wprowadzi miasto do historii wojskowości z początkami czerwca tego roku… 1634, 1.01. - do twierdzy przybywają od początków miesiąca generałowie Ottavio Piccolomini i Colloredo-Waldsee którzy z gospodarzem głogowskiego zamku, generałem Mateuszem Gallasem 4 stycznia dogadali spisek przeciwko Wallensteinowi. Ten ostatni – wielki wódz wojny trzydziestoletniej niedawno jako rekompensatę utraconych włości otrzymał księstwo głogowskie. Fakt ten m.in. podkreśla tablica upamiętniająca miejsce narodzin generalissimusa. Znajduje się ona w czeskich Hermanicach, na zewnętrznej, północnej, ścianie miejscowego kościoła. Tekst niemiecki brzmi: Dem Andenken des grossen Feldherrn und Staatsmannes Albrecht W. Eus. von Waldstein gen. Wallenstein Herzogs von Mecklenburg Friedland Sagan und Grossglogau kaiserl Generalissimus etc. geboren in schlosse Hermanitz am 24 September 1583 … zu Eger am 25 Februar 1634 ….. ….. an 23 Februar 1884 W tłumaczeniu: „Pamięci wielkiego Wodza i Męża Stanu, Albrechta W[enzela] Euz[ebiusza] von Waldsteina zwanego Wallenstein. Księcia Meklemburgii, Friedlandu, Żagania i Głogowa, cesarskiego generalissimusa itd. Urodzonego w zamku Hermanice 24 września 1583 … w Egerze 25 lutego 1634 ….[zamordowanego] [Ufundowana] 23 lutego 1884” Foto: Ivo Šťastný, 14.9.2006 http://www.vets.estranky.cz/clanky/vpm-okres-nachod/hermanice
1635, styczeń, - w mieście i okolicach panowały niezwykle niskie temperatury. Zimno było tak dotkliwe, że z pułków, które z Czech maszerowały 2 mile zmarzło ponad 50 ludzi. W okolicach miasta ponoć pojawiły się wilki. Widziano watahę w ilości kilkunastu sztuk. Miały napastować okolicznych mieszkańców. Poszarpały 20 ludzi. Obecność wilczych stad w okolicach Głogowa kroniki notują do połowy XIX wieku. Starostowie często zarządzali polowania połączone z odstrzałem tych drapieżników. Tak tez stało się w 1646 r. zima po tym jak przed Bramą Brzostowską poszarpany został jakiś samotny mężczyzna. Ostatniego wilka miano zastrzelić pod Siedliskiem w 1845 r. 1652,12.01. - miejski chirurg udaje się na Zachód celem przeprowadzenia zbiórki środków na budowę świątyni protestanckiej. Głogowscy wierni po zakończeniu wojny 30-letniej otrzymali prawo zbudowania tzw. Świątyni Pokoju (jednej z 3 na Śląsku). Prawo do urządzenia obiektu nie niosło za sobą środków finansowych. Ponieważ przy wielkiej, powojennej nędzy mieszczan brakowało wolnych sum do prowadzenia budowy, podjęto decyzje o przeprowadzeniu zbiórek. W tym wśród duchownych na Śląsku i w Saksonii. Kurfirst saski zezwolił na publiczną zbiórkę w swoim kraju. Wreszcie budowa postąpiła tak daleko, że 24 marca 1652 r. odbyło się pierwsze uroczyste nabożeństwo w nowym kościele. Trzecia zbiórka zorganizowana przez dwóch mieszczan umożliwiła budowę plebanii. 1746, 12.01. – odbywa się w twierdzy uroczyste ogłoszenie zawartego dnia 25 grudnia 1745r. pokoju w Dreźnie, kończącego tzw II wojnę śląską. Wieczorem iluminowano miasto, w którym w trakcie tej fety wyróżniło się seminarium Leopolda. Oświetlonym budynkom publicznym towarzyszyły występy orkiestr i zabawy mieszkańców. 1793, 20/21.01. - od strony Głogowa wkroczyła na tereny Wielkopolski w ramach II rozbioru kolumna wojsk pruskich pod dowództwem generała leutnanta Karla Philippa von Pollitza (1733-1805). Oddziały w szyku marszowym dotarły do Leszna i okolicznych miasteczek. 1813, styczeń – Po skrytym przejeździe cesarza w końcu grudnia narasta, w twierdzy niepokój związany z klęską na wschodzie. Komendant aż do Kalisza wysyła umyślnych po wiadomości o zbliżającej się nawałnicy. 1871, 9.01 - oddana została do użytku linia kolejowa z Żarkowa do Rudnej, tym samym Głogów otrzymał połączenie kolejowe z Legnicą i Wrocławiem 1919 - 4.01. - konstytuuje się Centralna Rada Żołnierska V Korpusu [Zentralsoldatenrat des V. Armeekorps]. Rada przenosi się do Głogowa. Rada ta nie uznawała Centralnej Rady Żołnierskiej, regencyjnej w Legnicy. Działalność Rady w Głogowie ograniczyła się do :kontrasygnowania rozkazów dowództwa V AK propagowania wśród żołnierzy wierności dla rządu i popierania werbunku do oddziałów samoobrony - w tym samym dniu głogowski oddział saperów z 5 Batalionu Saperów przechodził do historii na froncie wielkopolskim. Niemiecki pociąg pancerny z Leszna z oddziałem saperów ppor. Hempla (Sprengabteilung - oddział do wykonania zniszczeń z 5 batalionu saperów z Głogowa) przez Pawłowice dojechał do stacji kolejowej w Poniecu, gdzie Niemcy zabrali stojące tam dwa wagony ze zbożem i kasę kolejową. Wycofując się, wysadzili ok. godz. 11.00 most kolejowy na kanale Rów Polski, miedzy Poniecem a Robczyskiem. Wybuch był tak silny, że w Robczysku powypadały szyby z okien, a zdezorientowani mieszkańcy wylegli na ulice. W drodze powrotnej do Leszna Niemcy zatrzymali sie na dworcu kolejowym w Pawłowicach. Następnego dnia wysadzony tor kolejowy został przez Polaków naprawiony. W Święto Trzech Króli, 6 stycznia o godz. 9.00 około 40 żołnierzy z garnizonu leszczyńskiego (znów oddział Hempla) przyjechało opancerzonym pociągiem do Kąkolewa. Kilkunastu z nich udało sie do pałacu, gdzie mieszkał tamtejszy proboszcz ks. Tadeusz Dykier. Dykiera aresztowano i zawieziono do Leszna, ale wobec braku konkretnych zarzutów został on po południu zwolniony. -
od 1.01. - oddział ppor. Fedora von
Kleista z garnizonu głogowskiego, wyposażony w dwa działa polowe, wzmacnia
pozycje niemieckie w okolicy Kargowej. Uczestniczy przez cały miesiąc w
potyczkach w powiecie babimojskim
i wolsztyńskim. - 7.01. – od 10 rano rozpoczęto we Wschowie masowe aresztowania Polaków. Przewieziono ich do Głogowa. Więźniów wtrącono do więzienia znajdującego się nieopodal gmachu Sądu. Powstańcy wielkopolscy planowali zająć Wschowę. Jednak ubiegli ich Niemcy. Pod dowództwem majora Schucha przy pomocy materiałowej garnizonu głogowskiego zostały utworzone oddziały Grenzschutzu, które odparły Polaków. Z głogowskich składnic dostarczono konie, mundury, żywność, działa, samochody itp. … Już 5 stycznia Wschowa była gotowa na odparcie ataków powstańców. Jak widać wyżej – 7 zaczęto aresztować polskich przywódców. - 17.01. - Komendant twierdzy i Rada żołnierska wydają obwieszczenie o tworzeniu Oderschutz – oddziałów samoobrony złożonych z ludności cywilnej w związku z nadciągającym zagrożeniem ze wschodu. Skierowano do mieszkańców wiosek instrukcję, w której nakazywano tworzenie straży obywatelskiej we wszystkich nadodrzańskich miejscowościach. Tekst instrukcji w brzmieniu oryginalnym opublikował Zygmunt Rutkowski w szkicu: Z dziejów pogranicza brandenbursko - dolnośląskiego w pierwszym ćwierćwieczu XX stulecia. Znajdującym się w zbiorze: Nadodrzańskie Szkice Historyczne Zielona Góra l960, s. ll7 - l68. - styczeń - zaburzenia w garnizonie głogowskim. Odmawiają służby Polacy. Uchwała Rady żołnierskiej V Korpusu przeciwko „bolszewickim” działaniom propolskim. 1945, styczeń, - zostaje wyprowadzony z koszar 54 zapasowy batalion grenadierów i sztab 352 zapasowego pułku grenadierów, w skład którego wchodził. Jednostka została skierowana do obrony Brzegu - jak wspomina generał Hans von Ahlfen w wydanej wreszcie po polsku książce wspomnieniowej „Walka o Śląsk 1944/1945” (Wydawnictwo Dolnośląskie 2009) – docierają do Głogowa resztki „wędrującego kotła”: - dowództwo XXIV i XL Korpusu Pancernego, resztki 16 i 17 Dywizji Pancernej, 6 i 45 Dywizji Grenadierów Ludowych, 17, 72, 88, 214, 291 i 342 Dywizji Piechoty, oddział zaporowy von Ahlfena, oddziały wojskowe poza dywizyjne, służby zaplecza, obrony przeciwlotniczej i personel naziemny Luftwaffe. Z resztek tych oddziałów komanda zaporowe formują 22 bataliony Wehrmachtu - ale nie zostają one do obrony Glogau jak chciała dotychczasowa historiografia, tylko trafiają do odtwarzanego systemu obrony Śląska. Na przykład 88 Dywizja Piechoty w styczniu 1945 traci dwóch dowódców: generała leutnanta, hrabiego von Ritterga, który 13.01. dostał się do niewoli w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Jego następca, płk Anders dostał się do niewoli 27 stycznia już nad Odrą. Berlin jeszcze nie wiedząc o losie dowódcy, mianował go 30 stycznia do stopnia generała majora. 17 Dywizja Piechoty, jednego z najmłodszych generałów Wehrmachtu - Maxa Sachsenheimera – odradza się z „pozbieranych resztek i pozostałości 88 i 291 DP”, które przedarły się w wędrującym kotle pod głogowskie mosty. Generał był rozważany na stanowisko komendanta twierdzy. Jednak na początku stycznia odwołany został do przeprowadzenia operacji w zakładach chemicznych w Brzegu Dolnym. 1947, od stycznia - starosta urzędował już w Głogowie, jednakże poszczególne referaty przeprowadzały się ze Sławy, do kwietnia l947 r. Niektóre urzędy przez długi jeszcze okres miały siedzibę w Sławie, a pracownicy starostwa prawie przez cały rok dojeżdżali do pracy ze Sławy do Głogowa. 1949, 22.01. - Rozkazem Departamentu Personalnego MON, wystawionym przez RKU Głogów z siedzibą w Nowej Soli, został powołany do służby wojskowej w Centrum Wyszkolenia Sanitarnego w Łodzi, lekarz medycyny Wiesław Juszkiewicz. Ten fakt zdemolował system opieki zdrowotnej w powiecie i wyzwolił oddolny administracyjny ruch obrony doktora Juszkiewicza przed służbą w armii. Dzięki korespondencji poznajemy stan głogowskiej służby zdrowia w pierwszej połowie 1949 r. Jak pisał Starosta do Ministra Obrony, uzasadnieniem dla pozostawienia lekarza w Głogowie, są przede wszystkim braki kadrowe. Na rozległym obszarowo terenie powiatu głogowskiego, liczącego ok. 47 000 mieszkańców, praktykowało wtedy 6 lekarzy. Jeden w Sławie Śląskiej (ówczesna nazwa), odległej o 30 km. Kolejny w Bytomiu Odrzańskim położonym 24 km od siedziby powiatu i jeden w Grębocicach po drugiej stronie miasta (10 km). Trzech lekarzy działało w Głogowie, gdzie znajdował się szpital na 100 łóżek i przychodnia obsługująca okoliczne gminy i środowiska. Pogotowie Ratunkowe powstanie dopiero w przyszłym roku. Rozwijaja się szkoły, w których trzeba objąć opieką lekarską uczące się dzieci i młodzież. Lekarskie małżeństwo Stefania i Czesław Ludwiczakowie i Wiesław Juszkiewicz musieli godzić swoje obowiązki szpitalne i w przychodniach z działaniami w specjalistycznej służbie zdrowia. Dr Juszkiewicz był również lekarzem zakładowym dla Stoczni Odrzańskiej, powiatowych placówek podległych MBP i resortu Ubezpieczeń Społecznych. Władze powiatu oceniały najpilniejsze potrzeby kadrowe na co najmniej 3 lekarzy. Interwencje władz powiatu i Stoczni Odrzańskiej przesunęły tylko obowiązek wojskowy lekarza o kilka miesięcy. Znajdujemy bowiem w jego aktach informację, ze latem tego roku, od czerwca do sierpnia przebywał na kursie oficerskim w Łodzi. 1978, 9.01. - Huta Miedzi „Głogów II” - o godzinie 9,45 nastąpił spust pierwszej miedzi blister z pieca zawiesinowego. Palniki pod nim zapalono 17 grudnia 1977 r. W ramach II etapu budowy głogowskiej Huty zastosowano nowoczesną, pierwszą tego typu na świecie, jednostadialną technologię wytopu miedzi w piecu zawiesinowym. Technologia przetopu koncentratu w piecu zawiesinowym oparta jest na zmodyfikowanej licencji fińskiej firmy Outokumpu. Stosowany proces technologiczny produkowania miedzi blister bezpośrednio z koncentratów należy do nielicznych w świecie. Piec zawiesinowy składa się z trzech zasadniczych części: szybu reakcyjnego, odstojnika i szybu gazowego. Wysuszony koncentrat podawany jest razem z odpowiednią ilością powietrza, wzbogaconego w tlen, palnikami umieszczonymi w sklepieniu szybu reakcyjnego pieca zawiesinowego. Proces topienia i utleniania koncentratów przebiega w szybie reakcyjnym. Krople stopionych materiałów gromadzą się w dolnej części pieca w odstojniku, gdzie następuje oddzielenie miedzi blister od żużla. W wyniku procesu zawiesinowego powstaje miedź blister o zawartości około 98,9% Cu i żużel zawierający ok. 13% Cu, który kierowany jest do pieca elektrycznego w celu odmiedziowania. Natomiast miedź blister przerabia się w piecach anodowych obrotowych i stacjonarnych. Uzyskane anody, identycznie jak w Hucie Głogów I, są poddawane procesowi elektrorafinacji. Produktem finalnym jest miedź katodowa. Gazy z pieca zawiesinowego, zawierające dwutlenek siarki, są w pełni wykorzystywane do produkcji kwasu siarkowego. W obecności naukowców z krakowskiej AGH, projektantów i licencjodawców rozpoczął się kolejny etap budowy miedziowego potentata. 50 tysięczną tonę miedzi z pieca zawiesinowego uzyskano rok później – 23 lutego 1979 r. 1982, 9.01. - za akcentowanie solidarności z internowanymi rozwiązano Komitet Zakładowy PZPR. Usunięty został ze stanowiska dyrektor naczelny Huty Miedzi Głogów inżynier Witold Kowal, jej wieloletni pracownik. 1984, styczeń – władze miasta podjęły decyzję o odbudowie ratusza. Po przeprowadzeniu badań i analizy historycznej oraz na wniosek Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków przyjęto koncepcję odbudowy ratusza w kształcie z przed r. 1945 ( z minimalnymi zmianami) W maju rozpoczęto prace budowlane (odgruzowanie obiektu). Wykonawcą, z pracami projektowymi włącznie, było Przedsiębiorstwo Państwowe Pracownie Konserwacji Zabytków Wrocław (po prywatyzacji w r. 1990 działające jako Pracownie Konserwacji Zabytków Sp. z o.o.)
1989, 25.01 – ujawnił się Komitet Organizacyjny NSZZ Solidarność z przewodniczącym Andrzejem Kosmalskim. Zapoczątkował odbudowę struktur związku. 2002, 1.01. – od tego dnia, zgodnie z założeniami i rozkazami zaczynają działać zgodnie z etatem jednostki zrestrukturyzowanego, głogowskiego garnizonu: 6 Ośrodek Przechowywania Sprzętu - komendant: ppłk Andrzej Dutka, z-ca komendanta: mjr Piotr Mielniczuk, szef sztabu mjr Marek Kapuściok
4. Głogowski Batalion Ratownictwa Inżynieryjnego, powstały na podstawie Decyzji MON, PF-24/Org/PS z dnia 23.3.2001. został włączony do Krajowego Systemu Reagowania Kryzysowego. Zgodnie z rozkazami 4 bratinż. utrzymuje siły i środki w ciągłej gotowości do użycia. 1 stycznia batalion liczył: 12 oficerów, 9 chorążych, 20 podoficerów zawodowych i 42 żołnierzy zasadniczej służby wojskowej. Pierwszy dowódca ppłk Sylwester Tęgi.
Grudzień 2009 1208, grudzień - Henryk Brodaty z żoną Jadwigą w trakcie świąt Bożego Narodzenia gości Władysława Laskonogiego i Władysława Odonicza (stryja i bratanka, książęta wielkopolskie). W zjeździe też uczestniczą: siostra Henryka Brodatego, Adelajda Zbysława z synem Dypoldem, arcybiskup gnieźnieński Henryk Kietlicz, biskup poznański Arnold, bp wrocławski Wawrzyniec, bp lubuski Wawrzyniec, opat Lubiąża Gunter, są również synowie Henryka i Jadwigi: Konrad Kędzierzawy (zmarł w 1217 po upadku z konia) i Henryk Pobożny. Zjazd głogowski, którego pretekstem były chrzciny najmłodszego, siódmego potomka głogowskiej pary książęcej, stał się także próbą zażegnania sporów miedzy książętami Wielkopolski. Z okazji 800 rocznicy zjazdu TZG wydało okolicznościowe materiały informacyjne – (zob.: - http://www.glogow.pl/tzg/nowosci/2008/800lat_zjazd_1.jpg) 1252, 26.12. – w Kronice wielkopolskiej (przekł. K. Abgarowicz, Warszawa 1965 s. 112/113) znajdujemy taki opis wydarzenia: „W roku pańskim 1252, w dzień św. Szczepana, pełnego chwały pierwszego męczennika, gdy biskup poznański Boguchwał odprawiał w swym kościele poznańskim uroczystą mszę, znakomity książę Wielkopolski Przemysł odznaczył zięcia swego, sławnego Konrada, księcia Głogowa, pasem i mieczem rycerskim” 1394, 28.12. - Konrad II oleśnicko-kozielski i Henryk głogowsko-żagański przyrzekają swoim manom i mieszczanom ziem i miast, chronić ich prawa. Dokument określa szczegółowo postanowienia w kwestii służby wojskowej. Poza granicami ziemi nie są oni obowiązani do służby chyba, że z własnej woli. [Dokument w CDS XXVIII- s.40 dokument nr 149;] Na Śląsku armie tworzyli właściciele ziemscy, desygnując do niej służby rycerskie (Ritterdienste). Wynikało to z dawnego prawa rycerskiego. Obowiązek ten spoczywał na wszystkich wolnych posiadaczach, czyli właścicielach ziemi, duchowieństwie, sołtysach, mieszczanach. Oni tworzyli konnicę. Oddziały piechoty organizowano z ludności wiejskiej, która werbowano w zależności od ilości łanów lub dymów. W systemie śląskiej obronności dużą rolę zaczynają odgrywać miasta przygotowane do okrężnej obrony wraz z posiadanym uzbrojeniem i oddziałami – w Głogowie jeszcze trzeba trochę poczekać. 1462, 12.12. – w Babimoście odbywa się robocze spotkanie przedstawicieli dworów polskiego i czeskiego. Jest to konsekwencja wykonawcza Zjazdu Głogowskiego króla Kazimierza Jagiellończyka i Jerzego z Podiebradu. 1488, 28.12. - Koniec panowania Piastów w Głogowie. Jan II, ostatni piastowski władca Księstwa Głogowskiego, sprzeciwił się jako lennik królowi Maciejowi Korwinowi. Spowodowało to najazd na księstwo Węgrów. W wyniku przegranych ciężkich bitew książę Jan II opuścił miasto. Zrzekł się swoich praw do Głogowa na rzecz króla Macieja Korwina. Otrzymał za to 20.000 guldenów. Udał się do resztówki po swoim księstwie – Wołowa i Wińska. Pozwalał sobie na zgryźliwe żarty związane z grą słów – np. ze jest księciem ,którego stać na piwo a nie na wińsko. Nie przestał jednak używać tytułu księcia Głogowa i Żagania. Blaschke w swojej Historii Głogowa uważa, że mogło to być również w kwietniu 1489. 1542,
30.12 – edykt tolerancyjny króla
Ferdynanda I. 1605, 15.12. - Joachim Funck (1571-1635), otwiera pierwszą drukarnię w Głogowie. Prowadzi swoje przedsiębiorstwo do 1631 r., kiedy z powodów prześladowań religijnych zmuszony zostaje do emigracji. Osiadł we Wschowie gdzie niebawem zmarł. Dzieło ojca kontynuował syn Wigand, wydający w Lesznie m.in. prace A. Gryphiusa. 1631, 30.12. - odbył się sejmik ziemski księstwa głogowskiego w całości poświęcony zagadnieniom wojskowym. Sejmik kierował przemarszami, wyznaczał kwaterunki i sposób aprowizacji wojsk cesarskich. Miał do tego narzędzia w postaci komisarza marszowego i landesdragona w każdym weichbildzie. 1633 - ok. 17.12. - przybywa z Pilzna do Głogowa generał Mateusz Gallas. Miasto i twierdza zostały po raz kolejny odzyskane z rak nieprzyjaciół. Przybył by tworzyć tu podstawy władzy cesarskiej. Jednocześnie porozumiewa się tu z generałami Ottavio Piccolominim i Rudolfem Colloredo-Waldsee w sprawie zgładzenia Wallensteina. Mają na ten gest przyzwolenie cesarskie. Chcą tym samym podkreślić swoją lojalność wobec dworu . Zapewniają przybyłego do miasta wysłannika cesarski generała Paula Andreasa Wolkensteina, że w najbliższym czasie odstąpią od swojego wodza. Głównym celem dowódców była chęć rozdrapania olbrzymiego majątku Księcia Frydlandu, Żagania i od nie dawna Głogowa. „…Trzem drapieżcom, którzy zjednoczyli swe siły, niewiele zależało na sprawiedliwości lub politycznych interesach dworu wiedeńskiego. Wietrzyli wielką zdobycz i nie chcieli z niej zrezygnować”…pisał Josef Janáček w swojej książce Śmierć Wallensteina. (Katowice l976l, I wyd., l988 – II wyd.). Cesarz, natomiast zaniepokojony rosnącą popularnością generalissimusa i naciskany przez przestraszony dwór, zaakceptował plan. Został uruchomiony ciąg wydarzeń, który finał miał kilka miesięcy później w na zamku w Chebie, (z niemiecka – Eger) w zachodnich Czechach. Albrecht
Wenzel Eusebius von Wallenstein, 25 lutego 1633 r. został zamordowany przez
grupę przeciągniętych na stronę przeciwników oficerów swojej armii. 1651, 1.12. – za
murami twierdzy, w odległości 300 kroków od nich, wytyczono uroczyście
plac na którym miał stanąć Kościół Pokoju – świątynia innowierców.
Jak wiemy ze Świdnicy, gdzie łaskawością popisał się generał Freiherr
von Hasslingen (późniejszy głogowski komendant), od atmosfery zgromadzonych
zależała długość kroków. Już 10 grudnia na placu budowy, w
prowizorycznej szopie odprawiono nabożeństwo. 1740, 16.12. - do króla Fryderyka II, nadciągającego na czele armii pruskiej na Ślask, udaje się w tajemnicy przed habsburską komendą twierdzy, delegacja protestantów głogowskich - hrabia von Logau i starszy cechu rzeźników Kasper Mueller. - 18.12. -
pruskie forpoczty docierają pod twierdzę.
- 22.12. - rozpoczyna się regularne oblężenie. Dowódca korpusu oblężniczego, książę Leopold von Dessau miał do dyspozycji 7 batalionów piechoty i 15 szwadronów jazdy, ponad 6000 luf i ok. 600 szabel. Król Fryderyk II w liście do księcia Leopolda von Dessau rysuje obejrzaną twierdze i wskazuje kierunki najbliższych działań
1806, grudzień – Dziennik obrony
twierdzy cd. : - 1.12. - Od rana ostrzał ze wszystkich dział. Rozmowa parlamentariuszy. Decyzja o poddaniu twierdzy. - 2.12. - podpisanie aktu kapitulacji w Brzostowie, w domu pod nr 64. Przyjął jak wynika z aktu podpisanego przez strony: „komendant sił sojuszniczych Jego Cesarskiej Mości generał dywizji, kawaler Legii Honorowej Dominik Vandamme, od: wicegubernator twierdzy Głogów generał leutnant armii Króla Prus, de Reinhard i generał major, komendant placu [komendant garnizonu] w Głogowie de Marwitz”. - wieczorem forpoczty wojsk napoleońskich weszły do twierdzy. Koszt utrzymania wojsk okupacyjnych obciążał zwyciężonych. Twierdze w Głogowie, Szczecinie i Kostrzynie były zastawem zabezpieczającym odszkodowania wojenne. Pruskie władze administracyjne rezydowały w mieście, ale władzę faktyczną sprawował gubernator francuski. Pierwszym gubernatorem Napoleon osobiście mianował generała Bertranda. Miał on przede wszystkim zinwentaryzować zdobycz i przygotować raport, na podstawie, którego cesarz miał zaprogramować podział łupów. W mieście pozostał regiment wirtemberski. Głogów na utrzymanie załogi francuskiej w latach 1807-1813 wyłożyć musiał ponad 1 225 000 talarów. - 3.12 – do niewoli trafia 2485 żołnierzy piechoty, z czego 1549 zołnierzy z pułków „polskich” von Zastrowa i von Tschepego. To z nich będą wybierani później ochotnicy do oddziałów Księstwa Warszawskiego. - 4.12. - Jeńcy wojenni wychodzą z Głogowa - 5.12. - Francuzi przyprowadzili do Zielonej Góry z Głogowa jeńców pruskich, których umieszczono i przenocowano w miejscowej hali widowiskowej …wówczas to nadszedł nowy rozkaz gubernatora głogowskiego dotyczący egzekucji militarnych na następny rok. - dni następne – do miasta wchodzi ok. 6-7 tysięcy żołnierzy bawarskich i wirtemberskich. [wykaz jednostek przedstawia dr Dietrich w swojej pracy Glogaus Schicksale...]- - 13.12. - adiutant wicegubernatora von Reiharndta, kapitan von Brockhausen, uczestnik pertraktacji z oblegającymi, dojeżdża do Królewca gdzie relacjonuje przebieg oblężenia. Opuścił oddaną twierdzę zgodnie z warunkami kapitulacji. - grudzień - do Warszawy wysłano 4000 karabinów z przeznaczeniem dla wojsk polskich gen. Dąbrowskiego, 1812,
9.12.
- o godzinie 19.30 zdążający pospiesznie do Paryża Napoleon, przybył do Głogowa
pod przybranym nazwiskiem diuka Vicenza. Miał zamieszkać w gościńcu na
Rynku, ale nie było tam miejsca. Dopiero zawiadomiony o przybyciu gościa
gubernator zaprosił go do zamku. Tutaj cesarz zjadł wieczerzę, spał swoje
słynne 45 minut i w saniach odjechał dalej do Polkowic. Noc była tak zimna,
że odmrożeń nabawili się towarzyszący saniom konni. Pobyt obfituje w
anegdoty, wśród nich najsłynniejsze to próba zamachu na cesarza, policzek
wymierzony przez niego wścibskiemu zaglądaczowi do sanek i fakt odmówienia
noclegu w zatłoczonym, głogowskim zajeździe. Wiele z nich przekazuje
wspomnieniach Armand Caulaincourt,
który towarzyszył Cesarzowi w podróży, bedacej ucieczką.
|
|
Kwiecień 2009 1155, 23.04
- Bulla papieża
Hadriana IV wymienia Głogów jako kasztelanię. 1241, 9.04. - w bitwie pod Legnicą uczestniczy Klemens, kasztelan głogowski, znajdując się w bezpośrednim otoczenia ks. Henryka Pobożnego, ginie chcąc wywieźć ciało poległego władcy z pola bitwy. Historycy różnie określają jego rolę, nie kwestionując jednak faktu udziału w bitwie. Długosz tytułuje go wojewodą głogowskim.
tekst strony 265 z dzieła „ Jana Długosza kanonika krakowskiego Dziejów polskich ksiąg dwanaście. T. 2, ks. 7” – fragment opisu bitwy pod Legnicą.
1631, 4.04. – General-Wachtmeister [habsburski odpowiednik stopnia generał major lub generał brygady] Ernest graf von Montecucuoli znajduje się we Frankfurcie nad Odra, obleganym przez Gustawa Adolfa stojącego na czele oddziałów szwedzkich. Tego dnia król szwedzki przystępuje do generalnej rozprawy. Gubernator głogowski przerywa okrążenie i zbiega do twierdzy Głogów.
Na ilustracji przykłady zbrojnych z okresu wojny trzydziestoletniej: · kirasjer (w zbroi typu kirys) z lancą · kirasjer z krótką bronią palną · kirasjer z arkebuzem · dragon, konny przeznaczony do walki pieszej, z muszkietem i piką.
1683, 8.04. - umiera w Głogowie Jobst Hilmar von Knigge (ur.1605) - od 1 czerwca 1669 komendant twierdzy. Posiadacz słynnej „Soldatenbibliothek”.
1786, 4.04. – urodziła się Philipine Wilhelmine Gräfin von Beust, (zm. 16.4.1834), poetka, żona głogowskiego radcy Sądowego (Oberlandesgerichtsrath) z domu Gräfin Sandreczky-Sandaschütz.
1812, od 24.04 - w Głogowie i okolicy – dłuższy pobyt z obozowiskiem w Brzostowie, 1 pułku lekkokonnego (szwoleżerów), do 11 maja opuszcza ziemię głogowską przez Wschowę na Wschód. – Jak wynika ze wspomnień Dezyderego Chłapowskiego, obok szarych dni służby, były też rozrywki – „…powróciłem [z rodzinnej Turwi, gdzie był 10 dni] naprzeciw pułku do Głogowy i przymaszerowałem do Wschowy. Stamtąd cały sztab pułku i wszyscy oficerowie przybyli do mego ojca do Turwi, gdzie tańczyliśmy całą noc. Na początku czerwca przybyliśmy do Poznania.”
1848, 29.04. powstanie w Wielkim Księstwie Poznańskim - „… uderzyli powstańcy na oddział 122 żołnierzy pod wodzą podporuczników Burgunda i Brachvogla, którzy wiedli oddział uzupełniający od Głogowa…..” - w oddziale byli sami Polacy, zrezygnowali z walki, bratali się z kosynierami, oficerów wypuszczono jak dali na piśmie oświadczenie, ze nie będą walczyć z Rzeczpospolitą Polską. - przed bitwą pod Miłosławiem siły pruskiego gen. Karla Friedricha von Blumena to min: - 3 kompanie II batalionu głogowskiego 7 pułku piechoty pułkownika Schlichtinga - III batalion 6 pułku landwery z Głogowa majora Bomsdorfa pozostałe bataliony - I (ze Zgorzelca) i II ( z Kożuchowa) były w bitwie pod Książem. 1861,
1.04.– do 4 kompanii
powiększa się Batalion Oddział Saperów, który
otrzymuje rozkazem z
2.06. miano Dolnośląskiego Batalionu Saperów nr 5. 1945, 1.04. - - kończy się uporczywa obrona Festung Glogau
– miasta ogłoszonego twierdzą. W Moskwie ukazuje się
Rozkaz Najwyższego Głównodowodzącego skierowany do dowódców
1 Frontu Ukraińskiego. Przytaczamy go w oryginale.... ПРИКАЗ
ВЕРХОВНОГО
ГЛАВНОКОМАНДУЮЩЕГО Командующему
войсками |