Wehikuł czasu - lipiec 2015 (rok 7/77)

Za nami kolejne imieniny Jana z Głogowa. Już po raz szósty obchodził je przy ławeczce na skraju Placu swego imienia wraz z Głogowskimi Janinami, Jaśkami i Jankami – Wehikuł sekunduje tym obchodom od początku.

Pojawiła się kolejna „promocyjna” mapka Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej. Niby szlak Zamków i pałaców. Ale tylko wybranych.  Skandal? – mapa nie zawiera nie tylko głogowskiego zamku – nie zawiera w ogóle Głogowa.

Wehikuł już przy okazji promocji województwa w trakcie Euro 2012 zauważył, że na mapce DOT zabytki w województwie mieszczą się tylko na poludnie od autostrady A 4. Wyjątkiem jest Lubiąż.

Znakomity Głogowianin sączy od lat Wehikułowi do uszka -  ja chcę do województwa lubuskiego.

Żeby się nie denerwowac – zamiast publikacji zdjęcia odsyłam zainteresowanych do linka.

http://szlakzamkowipalacow.eu/index.php/ru/opis-trasy.html

Zasłużone wakacje to wiele nowych wrażeń, okazji do niekonwencjonalnego pogłębienia wiedzy. Poznania tego co było. Blisko i daleko.

Wehikuł będzie z Wami. Zapraszamy też do Niecodziennika Wehikułu czasu na Facebooku.

Początek wakacji. Głogowscy harcerze w Jeleniej Górze w drodze na obóz w Staniszowie . A samochodu do przewiezienia sprzętu użyczyła Cukrownia. A rok był 1958.

 

Z lektur Wehikułu

Witold Vargas, Paweł Zych, Duchy polskich miast I zamków, Wyd. Bosz, Olszanica 2013.

Na wakacje Wehikuł poleca przewodnik - informator dla tych, którzy szukają mocnych wrażeń w trakcie wakacyjnych wędrówek po Polsce. I nie maja to być skoki na bungee czy podobne inne wyczyny. Na wieczorną lekturę przed wycieczkami czy spacerami nadaje się książka o Duchach polskich miast I zamków. O głogowskich duchach i zjawach już jest na początku – spotkaj więc Czerwonego karła, linoskoczka lub królewską kochankę – Katarzynę Telniczankę.

I przy okazji Wehikuł przypomina i poleca Legendy głogowskie w książkach Janusza Chutkowskiego i Antoniego Boka.

okładka


1482, 14.07., hołd stanów głogowskich przyjął pełnomocnik królewski Jerzy von Stein. Jan II został więc uznany przez króla Macieja Korwina księciem głogowskim.

1636, 23.07., kolejny rok wojny, która otrzyma później nazwę trzydziestoletniej. Przez Śląsk maszerują oddziały walczących stron. Jeden z wodzów – Albrecht Wallenstein brutalnie realizuje swoje credo – „wojna żywi wojnę”. W ciągu roku weichbildy księstwa głogowskiego są obciążane ponad miarę. Tu przykład z Polkowic.

Dziś kończy swój pobyt w miasteczku kompania jednego z regimentów cesarskich. Przebywała tu od 6 maja. Koszty zakwaterowania - 416 talarów groszy srebrnych 24 ponosiło miasto , pozostałe zaś powiat polkowicki.

Kronikarz Polkowic w swojej Kronice zanotował: Wedle wystawionego przez kapitana tej kompanii kwitu, we wspomnianym czasie dane było: w pieniądzach talarów 1460 groszy srebrnych 23, 9372 funty chleba, 9095 funtów mięsa, 29839 kwart piwa i 146 półkorców owsa. Kwaterujący tu moracyńscy Chorwaci spowodowali dalej koszty na 105 talarów.

1752, lipiec, znienacka i po kilku latach starań a po blisko 30 latach prac kartograficznych, ukazał się we Wrocławiu Atlas Śląska. W skrócie znany też jako  - Atlas Silesiae id est Ducatus Silesiae Wielanda i Schubartha.

Było to wielkie  osiągnięcie XVIII wiecznej kartografii. Kosztował 10 talarów, a pojedyncze mapy po 10 groszy śląskich. Perturbacje z korektą, cenzurą, zgodą kartografów spowodowały, że na stronie tytułowej widnieje rok 1750, bo duża część atlasu gotowa był znacznie wcześniej. A wiele map wydrukowanych już w nakładach sprzedażowych.

Autorem map był porucznik inżynierii Johann Wolfgang Wieland. Otrzymał, cesarskim zarządzeniem, polecenie wykonania kartograficznych pomiarów. Rozpoczął je  23 stycznia 1722 roku. Ale na skutek wielu różnych powodów, też i finansowych, od 1734 r. te jego prace przejął Mateusz von Schubarth. To właśnie on poprawiał i redagował szkice Wielanda także zweryfikował większość jego pomiarów. Nie skorygował trzech ostatnich map księstw: Raciborza, Cieszyna oraz Opola, bo wybuchły wojny śląskie (od roku 1740).

Strona tytułowa z datą 1750, która robi wiele zamieszania. A pełen tytuł dzieła brzmi -  Atlas Silesiae id est Ducatus Silesiae generaliter quatuor mappis nec non specialiter XVI mappis tot principa tus repraesentantibus geographice exibitus.

Pomiarów księstwa głogowskiego dokonał Wieland w latach 1724-1725. A mapa powstała tuż potem w następnym roku, przed mapami Wołowa i Legnicy, które Wieland ukończył w październiku. Wykonana w skali 1:200 000 mapa jest trzynastą zamieszczoną w „Atlas Silesiae...”

Wieland został odwołanyw marcu 1734 r., na jego miejsce zatrudniono inżyniera Mateusza von Schubarta. Ten zabrał się raźno do pracy, przede wszystkim nad korektą map.  11 grudnia 1735 wyjechał do Głogowa od którego zaczął ustalanie położenia geograficznego poszczególnych miejscowości Śląska. Tu też znalazł niefortunny błąd Wielanda, który umieścił miejscowość Deutsche Obersitze (powiat Konotoppen, czyli Konotop) w granicach państwowych Polski. W Głogowie był do połowy stycznia. Schubart zrobił 306 poprawek na odbitce z niepoprawionego oryginału mapy księstwa głogowskiego Wielanda. Na drugiej próbce otrzymanej 13 10.1740 r., uczynił 28 poprawek. A w 1752 wyliczył jeszcze 41 błędów. Ale wzięły się one ze zmian po bitwie pod Małujowicami (10.IV. 1741 r.)

Kłopoty ze sztychowaniem map, niedotrzymywanie terminów, wiele zmian i korekt (sztycharz brał podwójną stawkę za poprawki). Pojawiły się próbki dopiero 14.09.1740 r. ale jeszcze trwały uzgodnienia w roku 1743 a tu już wiemy był inny zleceniodawca bo przecież Śląsk wpadł w ręce pruskie po I wojnie śląskiej. Jeszcze w roku 1748 Głogów wymagał odbicia próbnego dla ustalenia iluminacji.

W 1749 r. drukarnia Hoffmanów uzyskała zezwolenie na wydrukowanie map bez dalszych przeróbek. Rozpoczęły się pierwsze wydruki i urwał się kontakt między Schubartem, księgarzem wrocławskim Kornem a drukarnią w Norymberdze.

I nagle ku zdziwieniu kartografa atlas w lipcu 1752 r. pojawił się we Wrocławiu w sprzedaży. Atlas Śląska Wielanda zawierał 20 (4 mapy generalne i 16 map księstw) map o wymiarach 87,5x61,8 cm (po złożeniu 62x45 cm). Był tam też indeks map i posiadłości,

Atlas obejmuje wszystkie ziemie Śląska bez względu czy znajdowały się we władaniu Austrii czy Prus.

Wehikuł poleca rarytas Wydawnictwa Biblioteki Narodowej w postaci siódmego zeszytu z serii „Zabytki Polskiej Kartografii” pod tytułem: Dzieje Atlasu Śląska 1720 – 1752, którego autorem jest Bogdan Horodyski. Jest to zdaniem czytelników pasjonująca historia powstania pierwszego urzędowego zdjęcia kartograficznego, z pierwszej połowy XVIII wieku, na terenie austriackiego Śląska.

Ilustracja nr 3; Podpis: Mapa Księstwa Głogowskiego – do dokładnego obejrzenia i studiowania w internetowych bibliotekach cyfrowych. Pełny tytuł mapy brzmi:

PRINCIPATUS SILESIAE GLOGOVIENSIS novissima Tabula Geographica sistens VI. ejusdem Circulos GLOGAU. FREYSTADT. GUHRAV. SPROTTAV. GRÜNBERG et SCHWIEBUS. cum  districtu POLCKWITZ nec non Liberam Dynastiam BEUTHEN et CAROLATH, a Ioh. W. Wieland, Geometra et Locum tenente delineata, ob praematuram mortem auctoris denuo rectificata per Caesareum Locum tenetem et Architektum militarem Matthaeum á Schubarth Suceentur. et  Architecti caesarei Ac sumptibus Principum et Ordinum Silesiae excusa Norimbergae ab Haeredibus Homannianis A.O.R.MDCCXXXVIIII.

1886, 12.07.,  podczas burzy, w trakcie powrotu z pola, na wozie ze snopami zboża został śmiertelnie porażony piorunem mieszkaniec Chociemyśli. W tym miejscu lata póżniej mieszkańcy postawili kamienną tablicę, która dotrwala do XXI wieku. Przypomniał ja Wehikułowi Sławomir Majewski, który naprowadza nas na ten ciekawy obiekt tak: „…jadąc z Głogowa przez Chociemyśl skręcamy w lewo przy posesji nr 44. Jedziemy kilometr w kierunku południowym (po lewej stronie rzeźby w sadzie Janusza Owsianego), na skrzyżowaniu polnych dróg skręcamy w prawo. Około 200 metrów, pod starą gruszą znajduje się kamienna tablica”.  Wehikuł dziękuje za informację.

 Tablica pamiątkowa (fot. Sławomir Majewski)

 

 

1945, w połowie lipca,  do Gaworzyc przyjechał pluton WP „oświadczając, że będą wysiedlać niemców, robiono [to] bez żadnego nacisku dając im dowolną ilość czasu na zapakowanie swych bagaży, tyle ile unieśli lub zapakowali na swoje wózki. Naszym zadaniem było pilnowanie porządku na ulicy i doprowadzenie ich do punktu zbiorczego w Kłobuczynie a stamtąd przez Polkowice dalej. Żadnych incydentów nie było bo mieli dość dużo czasu  a nie jak my musieliśmy opuścić swoje mieszkanie przy wysiedlaniu przez 5 minut. Po wysiedleniu Niemców naszym zadaniem było zabezpieczenie wszelkiego mienia bo już nadciągali szabrownicy, pruli pierzyny, brali co im w ręce popadło, inwentarz żywy zabierało wojsko polskie, ale i my też dla siebie zagarnęliśmy  kilka sztuk świń i cielaków, które poszły pod nóż”, wspominał Franciszeka Łuczak, komendant niedawno powstałego posterunku w, jak pisał, Kwelle. Tak jeszcze nazywano te miejscowość (od Oberquell). A komendant powiatowy ppor. Władysław Osina-Palko nazywał rzecz po imieniu – „część inwentarza żywego jaki pozostał - został zgrupowany w posterunkach i majątku milicyjnym”.

Wysiedlenia Niemców rozpoczęły się już w czerwcu. Prowadzone były przez pododdziały Wojska Polskiego w sposób dość spontaniczny, niezorganizowany i chaotyczny. Opinie, które zebrali i zanotowali później historycy są sprzeczne z częścią wspomnień. Pisano w jednym z opracowań że -   Przez cały okres ich trwania nie zatroszczono się o materialne skutki wygnania ludzi (pozostawienie ich dobytku na żer szabrowników) czy choćby odpowiednie przygotowanie transportu. Metody stosowane przez wojsko dalekie były od humanitarnego traktowania usuwanych Niemców.”

Po protestach z wielu stron, akcja ta została wstrzymana. 

 

1946, 1.07. jak zanotował w swojej kronice Ludwik Stępczak ze Sławy „… przemianowano dotychczasowy Urząd Pełnomocnika Rządu na Obwód III Głogów w Sławie na Starostwo Powiatowe Głogowskie z siedzibą w Sławie Śl.” Tym zdaniem autor Kroniki skwitował kolejne zmiany ustrojowe i integracyjne zachodzące w Polsce z punktu widzenia siedziby powiatu.

Urzędnicy Starostwa z wicestarostą Romualdem Sawczakiem (Kronika L. Stępczaka)

1946, 16.07. Komendant Powiatowy MO, ppor. Tabakiernik Karol przekazał w meldunku okresowym do KWMO: „…została przeprowadzona repatriacja Niemców z terenu tut. powiatu, która odbyła się nadspodziewanie spokojnie. Niemcy odjechali wygodnie, zadowoleni z powrotu do swej ojczyzny za Nisę….[Po 0104-128/ k. 138]

Natomiast kronikarz głogowski Adam Królak pod datą 6 lipca zapisał, że „wysiedlono 2148 Niemców z terenu powiatu”. A inne z kolei źródło podaje, że 7 lipca było jeszcze na terenie powiatu 7378 Niemców. W większości były to kobiety, osoby starsze i dzieci. Natomiast statystycy 1 sierpnia tego roku zapisali, że w powiecie było ogółem 33 199 mieszkańców, w tym 5675 Niemców.

Rachunki się nijak nie zgadzają ale to był taki gorący okres…

 

1956.27.07., o godz. 19.30 do Gminnej Kasy Spółdzielczej w Nosocicach wtargnął zamaskowany okularami i daszkiem cyklistówki osobnik. Zastraszył znajdujące się tam dwie kobiety pistoletem. Zabrał 17.800 zł., zamknął pomieszczenie na kłódkę i zbiegł. Uciekł na skradzionym jednej z pracownic banku rowerze – damce, w kierunku Grębocic…. We wspomnieniach zebranych przez Walentego Nawrockiego napisano również tak:  organizator napadu zostawił motocykl na chodzie – silnik pracował, i warkot silnika zagłuszył krzyk kasjerki, która prosiła o pomoc. Dziwne, że organa MO nie wykryły przestępcy, natomiast całe miasto wiedziało kto dokonał napadu” . Kolejna lokalna zagadka – nie zagadka.

 

1981, 19.07., odbyła się w głogowskim Zakładzie Karnym pierwsza msza święta. Zgodę władz na prowadzenie posługi religijnej za więziennymi murami uzyskała Solidarność w trakcie negocjacji. Naczelnik więzienia ppłk Zdzisław Sauter, (pełnił służbę na tym stanowisku w okresie od 22 lutego 1965 r. do 31 sierpnia 1986 r.) na początku lipca zwrócił się z prośbą do przeora klasztoru redemptorystów o wyznaczenie kapelana. Dziś w więziennej świetlicy pierwszą mszę odprawił ojciec Kazimierz Lendzion. Uczestniczyło w niej około 50 osób. Kapelan odwiedzał zakład 2 razy w miesiącu odprawiał msze, spowiadał.

Świąteczną mszę świętą o. Lendzion odprawił dla internowanych  27.12.1981.

Głogowski zakład karny z lotu ptaka (www.sw.gov.pl)

1993, 1.07., o godzinie 18.00 w klubie muzycznym „Mayday” przy ul. Perseusza koncertem metalowej muzyki rozpoczął się pierwszy przegląd konkursowy - Mayday Rock Festival. Tak zaczęła się historia jednej z największych imprez rockowych w Polsce. Inicjatorem oraz pierwszym organizatorem w roku 1993 był głogowski, Miejski Ośrodek Kultury, którym zarządzał wtedy Zbigniew Rybka (Dyrektor Generalny), a Dyrektorem Festiwalu był Mirosław Grzeszczak.

Jeden z koncertów w 2006 roku. [fot. Barbara Popiel.]

Jak wspominają Organizatorzy: „Udział w Festiwalu zapoczątkował karierę między innymi takich zespołów jak: IRA, HOUK, ŁZY, ILUSSION czy PIVO. Na scenie nie zabrakło również: HEY, KALIBER 44, SWEET NOISE oraz grup muzycznych zza granicy jak: TERORRGRUPE (Niemcy), MUTINY (Australia) oraz HAZAH (Czeski Cieszyn).”

Odbywająca się w głogowskim klubie Mayday impreza przechodziła różne koleje, borykała się z różnymi kłopotami. Była krótka przerwa w latach 2000 – 2003.  Zmieniali się organizatorzy. Festiwal trwa. Więcej szczegółów i zdjęć pod adresem:

http://www.mok.glogow.pl/archiwum/index.php?option=com_content&view=article&id=1508&Itemid=541  - (dostęp 5.06.2015.)

W roku 2006 finał X edycji Mayday Rock Festival był ukoronowaniem konkursu 36 zespołów wyłonionych z prawie 140 zespołow. Zwycięzcą został krakowski zespół Privateer z Krakowa, a gośćmi były zespoły Closterkeller oraz Armia. Finałowy koncert prowadził Jerzy Owsiak. [fot. Barbara Popiel.]

 

 

 

 

 

 

 






Wykonanie: ŁUKASZ JEDYNAK FOTOGRAFIKA